Afera Jakiego. „Kto jest najważniejszy w Spółce?”. „Pan, Panie Prezesie.”

Różne odcienie mobbingu, czyli za co boją się prezesa WiK Ireneusza Jakiego. Lista strachów zdaje się nie mieć końca….

Dręczenie psychiczne. Poniżanie i upokarzanie. Złośliwe uwagi i komentarze. Dyskredytowanie wiedzy. Całkowite pozbawienie możliwości obrony siebie – próby podjęcia dialogu kończą się jeszcze większą furią i atakiem. Ciągła praca w atmosferze strachu. Doprowadzanie pracowników do stanów lękowych i drgawek na sam widok prezesa lub informację, że pojawił się w Spółce lub w budynku. Konieczność odpowiadania na pytanie: „Kto jest najważniejszy w Spółce?”. Należało wtedy odpowiadać: „Pan, Panie Prezesie”.

Nie jest to wyliczanka złych występków lub cech wyimaginowanego czarnego charakteru, ale zaledwie wierzchołek góry lodowej, która w opolskich Wodociągach i Kanalizacji przybrała już nazwę „mobbing Jakiego”. Zgłoszeń jest coraz więcej. Zastraszeni pracownicy firmy coraz częściej obiecują, że jeśli będzie trzeba – o wszystkim zaświadczą przed sądem.

Co jeszcze wyłania się z dramatycznych relacji pracowników, którzy coraz odważniej mówią o tym, jak traktowani są przez prezesa? Na przykład to, że jego mobbing uderza w wiele stron. Obrywają dyrektorzy, kierownicy, ale także pracownicy, którym wydaje się być na co dzień daleko do gabinetu prezesa. „Ale gdy prezes pojawia się gdzieś w pobliżu, zawsze słychać wielkie trzaskanie drzwi. To zwykle nie wróży niczego dobrego” – słyszymy. Dalej nie jest lepiej. „Żaden kontakt osobisty z panem Jakim nie należał do przyjemnych. […] Zawsze okazywał ignorancję, brak szacunku, chamstwo, ale kiedy potrzebował pilnych informacji, od zaraz umiał fałszywie się uśmiechać i być „ludzkim”. Jego metoda „gnojenia” pracowników jest prosta i zawsze taka sama: zadać przekrojowe pytanie i żądać odpowiedzi „tak czy nie” (w razie innej odpowiedzi pewnym było, że usłyszy się słynne „nie o to pytałem” lub „odbieram panu głos” albo „pan się na niczym nie zna”); następnie: wprowadzić niepewność lub zakłopotanie u rozmówcy poprzez szastanie groźbą pozbawienia premii albo zwolnieniem dyscyplinarką”.

Pracownicy sami dostrzegli, że z końcem czerwca 2021 r. rozgorzał konflikt pomiędzy członkami Zarządu. Relacja świadka, który zgłosił się do naszej redakcji: „Pan Prezes był przyzwyczajony, że jego każdy plan i pomysł kadrowo-płacowy był akceptowany przez pozostałych członków Zarządu. Tu jednak napotkał opór i racjonalne podejście do tematów kadrowych. Nowi członkowie mieli inne podejście, nikt nikogo nie chciał przenosić z działu do działu.”

Taka odmiana nie mogła się więc spodobać wszechwładnemu do tej pory prezesowi. Potwierdza to kolejny pracownik WiK. „Po zmianie dwóch członków zarządu, zastąpieniu Mateusza Filipowskiego i Jolanty Pałosz, którzy sami, na oczach pracowników, często byli upokarzani, i powołaniem do Zarządu Spółki Agnieszki Maślak i Sebastiana Paronia, pracownicy zobaczyli, że nowi członkowie Zarządu są partnerami dla pana Jakiego, a nie jego podwładnymi. Nie kulą się przed nim ze strachu i zachowują się normalnie, jak doświadczeni menadżerowie i pewni siebie dojrzali ludzie. A normalności w Spółce nie oglądaliśmy od lat. Ten widok dodał nam odwagi.

Cytowani powyżej pracownicy firmy, którzy przestają już bać się prezesa, to tylko drobny fragment większej całości. Dlaczego więc ludzie mimo wszystko nie mówią niczego wprost lub nie odchodzą gremialnie z pracy? I tutaj odpowiadają nam oni sami w listach pełnych żalu i goryczy na postępowanie prezesa Jakiego. „Wielokrotnie słyszałem, gdy żalili się, że mają już dosyć, że tego już dłużej nie zniosą, że w końcu poszukają sobie innej pracy, bo tak się nie da. Dlaczego godzą się na takie traktowanie ze strony Prezesa i nie podejmują żadnych działań, żeby zmienić ten stan rzeczy? Często słyszałem z ich ust: „bo to jest zły i mściwy człowiek”, „bo mam kredyt”, „bo jestem jedynym żywicielem rodziny”, „bo nie chcę jeszcze większych problemów”, „bo się boję”.

Z jednej więc strony nękani pracownicy obiecują bronić się przed sądem, z drugiej zaś wciąż zwyczajnie się boją, choć zmiany w Zarządzie dowodzą, że strach jest coraz mniejszy.