Jakub Pankowski: Mój cel to Igrzyska Olimpijskie

Choć niespełna 21-letni judoka Jakub Pankowski dopiero niedawno skończył wiek juniora, to już może pochwalić się sukcesami wśród seniorów. Zresztą w marcu AD 2019 zawodnik AZS-u Opole zdobywał nawet medale mistrzostw naszego kraju w obu tych grupach wiekowych.

Wtedy to był najlepszym juniorem w kategorii do 81 kg, a sześć miesięcy później wywalczył brąz indywidualnie i złoto w drużynie podczas czempionatu elity. Niedawno wśród seniorów także był trzeci w Pucharze Polski w Piasecznie oraz piąty w Pucharze Świata w Pradze. Prywatnie jest synem Agaty Mróz-Pankowskiej, byłej utytułowanej judoczki, m.in. dwukrotnej medalistki Drużynowych Mistrzostw Europy i czterokrotnej mistrzyni Polski seniorek.

Rozmowa*

– Fakt, że twoja mama była świetną judoczką wpłynął na to, że poszedłeś w jej ślady czy też „samo tak wyszło”?

– Rodzice nigdy nie narzucali mi co miałbym trenować. Dlatego najpierw spróbowałem aikido, ale to trwało trzy miesiące i szybko się przekonałem, że to jednak nie jest to. Potem coraz bardziej kierowałem się ku temu, co kiedyś robiła mama. Oczywiście w jakiś sposób mnie nakierowała, ale na pewno nie zmuszała. Po pewnym czasie mi się to spodobało i tak już zostało.

– Mama pomaga jeszcze czy już stara się nie wtrącać?

– Już bardzo dużo podpowiedziała, ale wciąż mnie wspiera i ogląda kiedy tylko może, a jak nie, to dzwoni. Stale współpracujemy. Jest wsparcie z jej strony nie tylko jako mamy, ale też i sportsmenki.

– Co cię pociąga w tej dyscyplinie? Jakby nie było piłka nożna, piła ręczna czy siatkówka są w naszym kraju znacznie popularniejsze?

– Na pewno indywidualna rywalizacja. Wiem, że wszystko co zrobię od wyjścia do walki zależy praktycznie tylko ode mnie. Oczywiście od trenerów też, ale to ja muszę np. umieć wykorzystać to, co mi podpowiadają. Lubię też po prostu walczyć w sportowy sposób i sprawia mi to przyjemność. Teraz dodatkowo motywują mnie igrzyska olimpijskiej w Paryżu 2024. To już nie tylko marzenia, ale i cel.

– Na początku 2020 roku zwyciężyłeś w plebiscycie Sportowiec Roku NTO w kategorii Talent. Czujesz, że spełniasz pokładane nadzieje?

– Jeszcze dużo przede mną. Tym bardziej, że przez sytuację pandemiczną sporo rzeczy nie udało się zrobić, jak choćby wystartować w paru ważnych zawodach. Jeśli chodzi o formę, to nie czuję by wpłynęło to na mnie jakoś szczególnie, choć pewnie więcej mógłbym powiedzieć gdyby było więcej tych wszystkich startów. Staram się cały czas rozwijać.

– W związku z tym, że jako junior zdobyłeś brązowy medal mistrzostw Polski seniorów to przejście na stałe do tej grupy zawodników jest dla ciebie łatwiejsze, czy wręcz przeciwnie, bo wszyscy już wiedzą kim jesteś?

– Myślę, że jednak jest łatwiej, bo już się „przebiłem”, a to chyba z kolei najtrudniejsze. Z drugiej strony startowanie, gdy na nikt na ciebie nie stawia i stajesz się „czarnym koniem” też ma swoje plusy. Wierzę jednak, że będzie cały czas lepiej. Tym bardziej, że w październiku kolejne mistrzostwa Polski seniorów i to w Opolu. Zamierzam powalczyć o jak najlepsze miejsce. Choć też przede wszystkim chcę zobaczyć, w którym momencie swojej drogi jestem.

– Rozumiem, że na razie nie chcesz z niej schodzić?

– Wiąże swoją przyszłość z judo, przynajmniej do igrzysk w Paryżu. To mój cel w dalszej perspektywie. Tym bardziej, że kwalifikacje do tej imprezy zaczynają się mniej więcej za rok.

– Pytam, bo wiem, że dużo czasu poświęcasz nauce. Jednocześnie studiujesz dwa kierunki na Politechnice Opolskiej: Automatykę i robotykę oraz Fizjoterapię. Trudno jest to wszystko połączyć?

– Nie jest lekko, tym bardziej, że choćby w ramach klubu i kadry mamy sporo wyjazdów. Uczelnia mi jednak dużo pomaga. Mam indywidualny tok nauczania. Z wykładowcami też można się dogadać, przełożyć pewne rzeczy na inne terminy. Daję radę.

– A czas prywatny? Istnieje coś takiego w planie twojego dnia?

– Zawsze jakoś go znajduje, choć bywa, że muszę z czegoś zrezygnować, aczkolwiek nie z treningów. Te są na pierwszym miejscu. Dla dziewczyny też przecież wypada znaleźć czas (śmiech), bo lubimy pójść do kina czy zjeść coś na mieście. Ważne też dla mnie jest to, iż ona również wciągnęła się w judo, kibicuje mi i mnie wspiera.

– Wciąż jednak bardzo lubisz trenować i gdy cię nie ma na zajęciach to znaczy, że masz minimum 40 stopni gorączki?

– To prawda… choć jak jest tego za dużo, to czasem bywa tak, że nie chce się iść na trening, ale jak już się wejdzie w ten rytm, rozgrzeje, to już jest dobrze i nie myślę o zmęczeniu.

– To jakie plany na wakacje i resztę roku?

– Przez cały sierpień czekają mnie zgrupowania. Najpierw w Słowenii, potem w Gruzji. Na początku września są mistrzostwa kraju młodzieżowców, następnie kwalifikacje do mistrzostw Europy w tej kategorii wiekowej, a te zawody w tym roku są dla mniej najważniejszą imprezą i w głębi serca wierzę w medal. Czekają mnie także Puchary Europy i Świata seniorów oraz mistrzostwa Polski. Nudy nie będzie (śmiech).

*Rozmowa ukazała się sierpniowym wydaniu magazynu „Opole i kropka”.

Fot. Archiwum prywatne.