Kawiarnia bez… cukru!

Choć kawiarni w Opolu nie brakuje, to jedna z nich wyróżnia się na tle pozostałych. Wyposażenie Bezcukrowej Cafe pochodzi bowiem w większości z odzysku. Właściciele nie tylko serwują pyszną kawę czy zdrowe, bezcukrowe ciasta, ale też promują ekologiczne postawy – Dbałość o Ziemię nie może być chwilowym trendem, musi stać się normalnością, również przy prowadzeniu gastronomii – podkreślają.

Bez wątpienia Bezcukrowa Cafe to miejsce z zieloną duszą! Jej wystrój w 70% składa się z części odzysku. – Niektóre z mebli czy siedzisk udało się zachować i odnowić po poprzedniej kawiarni, inne z kolei – jak choćby lożę czy kwietniki z palet – robiliśmy sami. Prawdziwą perełką są jednak fotele z lat 60-tych, które również dostały nowe życie. Takie podejście do urządzania wnętrza jest oczywiście bardziej czasochłonne i nieco trudniejsze w realizacji niż klasyczny zakup mebli w sklepie, ale za to wiemy, że mamy wnętrze z elementami, których nie znajdzie się nigdzie indziej! Ponadto dorzuciliśmy swoją cegiełkę do tego, by Ziemi było lżej – tłumaczą Mariusz i Aleksandra Pakułowie, współzałożyciele kawiarni funkcjonującej nieopodal opolskiego ratusza od lutego 2020 roku.

– Można powiedzieć, że całą naszą działalność oparliśmy na tym, by jak najmniej szkodzić środowisku. Zwłaszcza teraz – w czasach, gdy z powodu ograniczeń pandemicznych królują żywność i napoje wydawane na wynos – chcieliśmy o to zadbać. Dlatego mamy biodegradowalne opakowania, które rozłożą się w ciągu 75-80 dni, czy też okaucjowane słoiczki na desery i wielorazowe kubki TakeCup!, z którymi wracają nasi klienci – mówi małżeństwo.

Drugim filarem, na jakim opiera się ta kawiarnia jest… bezcukrowość. – Zauważyliśmy w Opolu brak miejsca, w którym osoby z insulinoopornością czy z cukrzycą mogłyby kupić nieszkodzące im słodkości. Większość ciast opiera się bowiem na klasycznym, białym cukrze. Do tego nasza wspólniczka, Justyna, podczas pobytu w Wielkiej Brytanii zaczerpnęła dużo inspiracji w temacie przygotowywania posiłków bez cukru i gdy połączyliśmy nasze siły, jasnym było, co będziemy serwować! Wiedzieliśmy, że wypełnimy pewną lukę w naszym kochanym mieście i tym samym z automatu staniemy się przyjaźni dla grup, które nie miały zbyt wielu miejsc, w których znalazłyby dla siebie bezcukrowe desery – wspomina pan Mariusz.

Ale jak wyeliminować klasyczny cukier, skoro jest on również w półproduktach? – dopytujemy. – Faktycznie, nie jest łatwo o czekoladę, ciasteczka czy słodkie kremy bez cukru, ale ich zakup jest możliwy. A dzięki naszym staraniom klienci z różnymi schorzeniami wiedzą, że mogą kupić ciasta, które nie wpłyną negatywnie na ich zdrowie. Dlatego bardzo chętnie do nas wracają, przyprowadzając swoich znajomych, rodziców czy dziadków. I tak grono naszych stałych bywalców wciąż się poszerza. Z każdym chętnie rozmawiamy, panuje u nas domowa atmosfera. To nie miejsce w stylu „zjedz i wyjdź”. To często wielogodzinne pogaduchy ludzi w różnym wieku, spotkania towarzyskie czy prelekcje ciekawych osób – słyszymy.

Czy zatem zdrowe ciasta, pyszna kawa i ekologiczne wnętrze okazały się przepisem na sukces? – Można powiedzieć, że tak. My naprawdę każdego dnia staramy się uświadamiać naszych klientów co do tego, jak ważna jest troska nie tylko o nasze zdrowie, ale i o planetę na której mieszkamy. Mamy ją tylko jedną, a już bardzo ją zniszczyliśmy. Dlatego uważamy, że troska o Ziemię nie powinna być czymś, co będzie trwało chwilę, jakąś modą. Nie. To musi być świadome, wielopłaszczyznowe działanie każdego z nas, każdego dnia. O to walczymy i to promujemy w trakcie rozmów z naszymi klientami, z którymi bardzo szybko zaczynają łączyć nas omalże rodzinne relacje. Zbudowaliśmy wspaniałą społeczność wokół Bezcukrowej i z tego jesteśmy dumni! – podsumowują państwo Pakułowie.