Mało nas i coraz mniej

Kryzys demograficzny w Polsce się pogłębia, świadczą o tym najnowsze dane GUS. Liczba urodzeń spada z roku na rok, rośnie średnia wieku Polaków. Tak dzieje się w całym kraju, ale Opolskie należy do czterech regionów, gdzie sytuacja demograficzna jest szczególnie dramatyczna.

Wskaźnik dzietności w naszym regionie rok do roku spadł w 2024, skąd pochodzą dane, z 1,12 do 1,01, to trzeci najgorszy wynik wśród 16 województw. W tym samym czasie przyrost naturalny w przeliczeniu na 1000 mieszkańców spadł u nas z -4,7 do -5,7. Bardziej od Opolszczyzny wyludnia się jedynie Świętokrzyskie, Łódzkie i Śląskie.

Średnia krajowa gdy idzie o wskaźnik dzietności wynosi 1,1, natomiast proporcja między urodzinami a zgonami -4,2 proc.

Widać wyraźnie, że sam program 800+ nie stymuluje wzrostu dzietności, poprawia jedynie sytuację ekonomiczną polskich rodzin.

Z wyludnieniem polskich wsi i miast walczą już w zasadzie tylko samorządy. Przyrost ludności notują tylko tylko wielkie miasta, to efekt wewnętrznej migracji.  W naszym regionie ten stymulator ruchu ludności nie występuje, no może poza Opolem, gdzie ciągle napływ mieszkańców jest dodatni.

Myślę, że najważniejszą kwestią przy planowaniu rodziny jest odpowiedź na pytanie jak to dziecko zostanie zaopiekowane – mówi wiceprezydent Opola Łukasz Sowada. –Chodzi tu również o dostęp do żłobka, przedszkola. Dzisiaj tendencja jest taka, że rodzice bardzo szybko chcą wrócić do pracy po urodzeniu potomka, zadaniem samorządu jest spełniene tych ich oczekiwań. Użłobkowienie w Opolu jest jedne z najwyższych w kraju, budujemy kolejny szósty już żłobek publiczny na kolejne sto miejsc na Krapkowickiej, tuz za nowym przedszkolem, który oddaliśmy do użytku w ubiegłym roku. Przez lata utrzymywaliśmy miejską dotację do miejsca w żłobkach na poziomie 650 zł, zastąpioną dziś przez budżet państwa tzw. babciowym. Dzisiaj mamy w żłobkach więcej miejsc niż potrzeb, prywatne żłobki przearanżowują się więc na przedszkola.

Opolski samorząd wybudował też nowe przedszkole na Malince. W Szczepanowicach trwa rozbudowa szkoły, bo młode rodziny coraz częściej wyprowadzają się z centrum miasta na jego suburbia i w ślad za tym musi nadążyć miejska infrastruktura. Opolski samorząd, by poprawić wskaźniki dzietności przez kilka lat finansował program in vitro, do momentu, gdy obowiązek ten przejęło na siebie państwo.

To, że ciągle jeszcze więcej osób w Opolu się osiedla niż z niego emigruje zawdzięczamy też budownictwu mieszkaniowemu, które miasto koordynuje poprzez system TBS – podkreśla wiceprezydent Sowada. – To jest ważne dla młodych rodzin, że mają dostęp do fajnych i stosunkowo tanich mieszkań. Mamy do tego system dopłat do czynszów. Drugą mieszkaniową „nogą” jest budownictwo komunalne. Nowy rząd najwyraźniej widzi potrzebę dofinansowania budownictwa społecznego, również dla najmniej zamożnych rodzin, czyli mieszkań komunalnych  zasiedlanych bez wkładu własnego. W tej chwili mamy przygotowaną inwestycję przy Bolko, na 86 mieszkań komunalnych. Mamy projekt, grunt, miejscowy plan zagospodarowania, pozwolenie na budowę, Czekamy na państwowe środki, które umożliwiłyby rozpoczęcie budowy.

Poza tym wspieramy fundację ochrony życia, realizujemy program pieczy zastępczej, to wszystko dotyczy jednak dzieci, które już są na świecie. Aby poprawić parametry demograficzne myślę, że samorządy mogą tu być jedynie wsparciem dla ogólnopolskich, państwowych programów.

I to musi nastąpić, raczej prędzej czy później. Zważywszy na coraz gorsze statystyki urodzeń w Polsce dla poprawy demografii rząd będzie musiał obmyśleć i wprowadzić rozwiązania systemowe.

Ryszard Rudnik

 

Najnowsze artykuły