Marsz brygady
Poszły konie po betonie.
Prezes w ciżbie swoich tonie.
Polska jemu się wymyka,
jeszcze liczy na Wąsika.
Ten z więziennej jadł już miski,
także samo jak Kamiński.
Prezes z miną jakby struty.
No cóż, spójrzcie na atuty:
Nie dziwota, wolnym krokiem
zmierza z nim duet z wyrokiem.
Z flanki zaś taran w kaszkiecie,
Antoni, co brednie plecie.
Prezes winnych teraz wskaże:
Zamęt robią dziennikarze.
On i jego ludzie czyści.
A gdzie Żydzi, gdzie cykliści?
RUD
