Mateusz Pazdan: Biznes zrodzony z pasji

Oto historia lokalnego sukcesu o globalnym zasięgu. Klasyczne Made in Opole. SFD (Sportowe Forum Dyskusyjne) zrodziło się z pasji małego chłopca, by stać się firmą, której produkty można kupić pod niemal każdą szerokością geograficzną.

Mateusz Pazdan wychował się w środowisku technologicznym. Mama, która sama programowała, namówiła go, aby spróbował tej trudnej sztuki, gdy miał raptem 10 lat. Orężem był komputer ZX Spectrum. I tak to się zaczęło, choć do powstania wielkiej firmy droga była jeszcze daleka.

Do dzisiaj jestem jej za to wdzięczny

– Mama nie chciała żebym tracił czas tylko na gierkach, ale spróbował czegoś więcej. Miała wtedy pracownię komputerową i pierwszy mikrokomputer w Opolu, a sama wcześniej programowała na szpulowych komputerach Odra i zorganizowała pracownię informatyczną dla projektantów w Wojewódzkim Biurze Projektów Komunalnych. Lubiłem grać, ale dzięki jej namowie zacząłem także pisać w BASIC-u pierwsze proste gry. Do dzisiaj jestem jej za to wdzięczny – wspomina.

Jego rodzice, jeszcze w czasach PRL, rozwijali firmę Atmoterm (działa do dzisiaj), łączącą zainteresowania obojga, czyli informatykę mamy Wandy z ciepłownictwem i ochroną środowiska taty Ryszarda.

Najmłodszy „węzeł” w Polsce (1994)

– To jest o tyle istotne, że Atmoterm jako pierwszy w Opolu miał stały dostęp do Internetu. To była wtedy wielka rzecz, bo sieć łączyła się z instytutami na całym świecie, z którymi firma wymieniała różne dane – opowiada.

Zanim jednak do Polski wkroczył Internet, istniał FidoNet. To taka amatorska sieć komputerowa oparta na zwykłych liniach telefonicznych i modemach.

– Należące do niej BBS-y, czyli po prostu komputery osobiste, działały niezależnie, a sieć służyła głównie do wymiany wiadomości między nimi. Były zaopatrzone w oprogramowanie i łącze modemowe z jednej lub nawet wielu linii publicznej sieci telefonicznej. Mogły wymieniać pocztę i pliki w skali całego świata. Nie były na stałe połączone z innymi komputerami, aż do czasu rozpowszechnienia się Internetu, a wymiana danych opierała się na automatycznym, cyklicznym nawiązywaniu połączeń pomiędzy węzłami i wymianie danych – tłumaczy.

I takim „węzłem”, już w wieku 14 lat, był Mateusz Pazdan. Z pewnością jeśli nie najmłodszym, to jednym z najmłodszych.

Zanim powstało Google (1997)

Z czasem zaczął interesować się kulturystyką i szybko zauważył, że w Polsce nie ma dla pasjonatów o podobnych zainteresowaniach miejsca, w którym mogliby wymieniać się informacjami.

– Nie odbierałem tego jako niszy. Denerwowało mnie tylko, że nie ma jak i gdzie pogadać o wspólnych zainteresowaniach. Wtedy nie było przecież jeszcze forów internetowych, raczej tylko news grupy Usenet P2P, ale tam gardzono środowiskiem zainteresowanym kulturystyką – zwraca uwagę.

A ponieważ rodzice mieli serwer we wspomnianym Atmotermie i stały dostęp do Internetu, to z pomocą informatyka zaczął się „bawić” w programowanie aplikacji internetowych i okazało się, że potrafi robić fajne i pożyteczne rzeczy w BASIC-u, którego nauczył się wcześniej, a teraz zaczął się dodatkowo doszkalać.

– Stworzyłem forum, na którym każdy mógł napisać, pogadać z innymi. Na początku przez pewien czas forum i inne serwisy działały po prostu pod adresem IP. Następnie kupiłem pierwszą domenę katalogi.pl, to było chyba w 1999 roku – wtrąca.

Zanim stworzył forum, pragnął katalogować polski Internet, a to było jeszcze przed powstaniem Googla. Chciał mieć swoją wyszukiwarkę.

– Gdybyśmy mieszkali w Stanach, to pewnie zgłosiłby się do mnie jakiś fundusz i zaproponował swój kapitał na rozwój tej inicjatywy. Mogłoby tak być – uważa.

To była jednak jeszcze nieuporządkowana Polska kilka lat po zmianie systemu. Zasoby na serwerze rodziców zaczęły się wyczerpywać. Nie było finansowania, a Atmoterm zaczął narzekać, że na serwerze jest już mało miejsca.

– Musiałem więc coś wybrać, bo oprócz tego, że zrobiłem wyszukiwarkę, to napisałem prosty system aukcyjny, coś jak niegdyś Allegro. Bawiłem się tym zafascynowany, że coś tworzę, a potem to działa i ludzie mogą z tego skorzystać – wspomina.

6 tysięcy za pierwszy baner

I tak powstało forum sportowe: sport.katalogi.pl. Nazwa nieprzypadkowa, bo przecież wcześniej stworzył wyszukiwarkę katalogi.pl. A potem jeszcze rozrywka.katalogi.pl, komputery.katalogi.pl i wiele innych forum.

– Jednak ponieważ wiele osób zaczęło z tego korzystać, musiałem na coś się zdecydować. No i wybrałem dwa serwisy. Zrezygnowałem z wyszukiwarki i chyba dobrze zrobiłem, ponieważ zaczęło rozwijać się Google i pewnie „nakryłoby to czapką” – opowiada.

Następnie sport.katalogi.pl przeniósł na sfd.pl, pozostawiając sobie z sentymentu jedynie rozrywkowe forum dyskusyjne (później insomnia.pl). Pod domeną kulturystyka.pl powstał portal, na którym można było założyć profil, wpisać swoje parametry, nawiązać kontakty z pasjonatami sportu. Jesteśmy w okolicach 2000 roku, Matusz wciąż nie zarobił złotówki na swoich pasjach.

Tymczasem Internet zaczął się już rozwijać, a jego serwisy były przeciążone. Czasami miał po 4 tysiące ludzi jednocześnie online. Wtedy nie było jeszcze Facebooka i jeśli ktoś chciał pogadać, po prostu wykorzystywał w tym celu forum dyskusyjne. Serwisy zaczęły szwankować, a Mateusz próbował je udoskonalać. Wtedy na rynku pojawiły się podobne, konkurencyjne projekty.

– Zatrudniłem się u rodziców w firmie i stworzyłem hurtownię danych dla Atmoterm dostępną przez Internet. Jednak zarobki nie pozwalały na rozwój mojego projektu. Pewnego dnia zadzwoniła do mnie pani prezes z firmy Hi Tec Nutrition. Powiedziała, że chce na moim forum kupić baner. Zarabiałem wtedy 1300 zł brutto, a ona zaproponowała 6 tysięcy zł za baner. To był pierwszy impuls, że na Internecie można zarabiać – mówi.

Dropshipping, czyli sprzedaż online

Zaczęły dołączać inne marki, m.in. Olimp i Trec. W 2003 r. powstał sklep internetowy, działający na zasadzie dropshippingu.

– To model sprzedaży online, w którym sprzedawca nie musi magazynować towarów. Zamówienia są realizowane przez dostawcę, który przechowuje i wysyła produkty do klientów – wyjaśnia.

Pierwszy sklep stacjonarny otworzył w Galerii Opolanin. Dzisiaj rozsiane są po całej Polsce. Dzięki współpracy z Bartkiem Kogutem (obecnym wiceprezesem) firma zaczęła samodzielnie realizować zamówienia, w zasadzie rezygnując z pośredników. W 2008 r. SFD wprowadziło na rynek własne suplementy białkowe. Kolejną kluczową osobą w rozwoju była Natalia Pazdan (obecna wiceprezes), która bardzo szybko rozbudowała ofertę produktową i zredukowała koszty wykorzystując ekonomię skali. W 2010 r. firma przekształciła się w spółkę akcyjną i weszła na giełdę, aby sfinansować rozwój magazynów.

SFD kilkukrotnie zmieniało lokalizację magazynów, zaczynając od garażu w domu rodzinnym (20m2), następnie małego lokalu w Czarnowąsach (180m2), starych kurników w Kępie (800m2), magazynu przejętej firmy Blackmaster (1200m2), aż po obecną siedzibę przy ulicy Zielonogórskiej w Opolu (7500m2).

I tak młodzieńcze hobby zamieniło się w prężnie do dzisiaj działający biznes.

– Myślę, że kluczowe dla sukcesu były: wykorzystanie niszy (brak forum dla sportowców), wsparcie rodziny i współpracowników, innowacyjność (dropshipping, własne produkty) oraz elastyczność, czyli przejście z modelu reklamowego do e-commerce słuchając użytkowników forum – wylicza Mateusz. – Chyba jesteśmy przykładem firmy, która umiejętnie wykorzystała potencjał Internetu w początkach jego rozwoju w Polsce – uważa.

Własne laboratorium

Gdy pojawiły się problemy z niektórymi produktami właściciel zareagował natychmiast.

– Dziesięciokrotnie zwiększyliśmy budżet na badania, obecnie to 2,5 mln zł rocznie. Otworzyliśmy też własne laboratorium w Opolu – wymienia.

Przez ostatnie lata nastąpiła ewolucja produktów – od suplementów do żywności. Firma zbudowała dodatkowe marki i weszła na rynek zdrowej żywności i produktów aptecznych (witaminy, kwasy omega, magnez), trafiając na półki największych sieciówek spożywczych w Polsce i aptek. Rozwija się też eksport, który dociera już do 30 krajów. Wybrane rynki dla własnego eCommerce to Ukraina, Rumunia, Czechy, Słowacja i Węgry. Popyt na ich produkty premium zgłasza nawet Dubaj, czy USA. Coraz ambitniejsze plany dotyczą naszego zachodniego sąsiada z Niemiec.
Jako chłopak „stąd” nie może nachwalić się również Opola, choć szuka też lepszych rozwiązań na przyszłość.

Opole kolebką e-commerce

– Opole jest świetnym miejscem dla biznesów internetowych. Oferuje niższe koszty operacyjne niż Warszawa czy Wrocław, przy zachowaniu ogólnopolskiego zasięgu dzięki e-commerce. Nasze miasto widzę jako przyszłą „kolebkę e-commerce” w Polsce, czyli sprzedaż i kupno towarów i usług przez Internet. Potrzeba tylko więcej tanich, nowoczesnych powierzchni biurowych oraz logistycznych gotowych do wynajmu „od ręki”, mieszkań komunalnych, które przyciągnęłyby specjalistów z innych regionów. Ważna jest także rola uczelni. Należałoby utworzyć na nich kierunki studiów związane z digital marketingiem, SEO, SEM i logistyką, wzorowanych na systemie uczelni dualnych, łączących teorię z praktyką w firmach. To również zapewniłoby transfer wiedzy – wylicza.

Mateusz uważa również, że w biznesie kluczową rolę zaczyna odgrywać sztuczna inteligencja.

– Nasza firma korzysta z AI w obsłudze klienta i analizie danych. Wiele moich decyzji jest inspirowanych analizą danych przez sztuczną inteligencję. W przyszłości AI może nie tylko wspierać, ale nawet częściowo zastąpić osoby zarządzające w procesie decyzyjnym. Dobrze byłoby, aby uczelnie zaczęły uczyć młodych ludzi sprawnej pracy z AI, np. poprzez umiejętność odpowiedniego promptowania, zamiast z nią konkurować – ocenia.

I to właśnie sztuczna inteligencja wydaje się kolejnym wyzwaniem twórcy SFD. Pytamy, czy rzeczywiście? Tylko się uśmiecha tajemniczo. Pewnie ma kolejny pomysł.

Dariusz Król

Tekst ukazał się w majowym wydaniu „Opole i kropka” w cyklu MADE IN OPOLE.

Dariusz Król

Znawca futbolu, pomysłodawca i były redaktor naczelny ogólnopolskiego tygodnika „Tylko piłka”. W przeszłości także dziennikarz tygodnika i dziennika Gazeta Opolska (m.in. kierownik działu sportowego). Obecnie redaktor magazynu „Opole i kropka” i Czasu na Opole, w których zajmuje się głównie tematami z życia miasta, historią i sportem.

Najnowsze artykuły