Mikołaj też musi mieć krzepę

Pan Marek, który od ponad dziesięciu lat wciela się w rolę świętego Mikołaja, zdradza, jak naprawdę wygląda jego niezwykła praca.

Choć Święty Mikołaj kojarzy się głównie z czerwonym płaszczem i czapką, pan Marek podkreśla, że przebranie to nie koniec przygotowań.

Bo ważne jest nie tylko przebranie. Trzeba wejść w rolę. Ważny jest sposób mówienia, poruszania się, nawet jak się oddycha. Dzieci widzą i czują wszystko.
Jeśli zagra się niepewnie, natychmiast to wychwycą.
 

Nie bez znaczenia jest też logistyka. Mikołajstwo to praca fizyczna wymagająca siły, bo spotkania trwają czasem po kilka godzin.

Strój jest gorący, broda drapie, dźwięk dzwonka w pewnym momencie niesie się w uszach, ale w momencie kiedy wchodzę do sali i widzę miny dzieciaków, to absolutnie przestaje mieć znaczenie. 

Najbardziej zapadają w pamięć nie prezenty, lecz emocje. Największą wartością spotkania z dziećmi.

– Są dzieci, które podchodzą odważnie i chcą pogadać o wszystkim, ale są też takie, które boją się podejść choćby o krok. Najbardziej poruszają mnie właśnie te
nieśmiałe. Czasem wystarczy podać im dłoń albo przyklęknąć, żeby nagle się otworzyły.

Pamiętam chłopca, który nie chciał rozmawiać z nikim. Wychowawczyni powiedziała, że przeżywa trudny okres. Kiedy podszedłem do niego i zapytałem, czy
mogę usiąść obok, spojrzał na mnie z takim zaufaniem, a potem wyszeptał, że jego najważniejsze życzenie, to żeby mama miała mniej zmartwień. Takich momentów się nie zapomina.

Praca Mikołaja kojarzy się z magią, ale nie zawsze jest łatwa.

Zdarzają się dzieci, które próbują zdemaskować Mikołaja. Zdarzają się też rodzice lub nauczyciele robiący niestosowne żarty. Ale największym wyzwaniem jest
sprostanie oczekiwaniom. Dzieci wierzą, że rozmawiają z prawdziwym Mikołajem, więc trzeba takim być 

Może zabrzmi to sentymentalnie, ale ta rola daje ogromnie dużo dobra. Przez kilka minut mogę być dla dziecka kimś, kto daje mu poczucie bezpieczeństwa. W świecie, w którym tyle rzeczy je przytłacza, ta chwila bywa naprawdę ważna. Myślę, że każdy dorosły powinien przynajmniej raz w życiu spróbować spojrzeć na świat oczami dziecka. Mnie się udaje co roku w mikołajki właśnie – wyjaśnia Mikołaj Marek.

 

Najnowsze artykuły