Minął tydzień
Międzynarodowy Zespół Biegłych powołanych przez prokuraturę za rządów PiS wydał raport, z którego wynika, że przyczyną śmierci ofiar katastrofy smoleńskiej był wypadek a nie eksplozja.
Jeszcze jeden cios w teorię wybuchu zespołu Antoniego Macierewicza opartą na przewracanych puszkach po coca-coli i rozpirzonych blaszanych garażach.
***
Kolejna ruska rakieta, która tym razem eksplodowała na polskim polu rozbudziła na powrót dyskusje wśród polityków: czy warto dozbroić Ukrainę, by ruskie rakiety lecące w naszym kierunku na jej obszarze były strącane, czy też próbować je strącać u nas.
Generalnie oburzenie politycznych elit w kwestii ostatniego naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej rośnie wprost proporcjonalnie do odpowiedzialności za wlot rakiety, która onegdaj nie niepokojona wylądowała w lesie pod Bydgoszczą i przeleżała tam przez pół roku zanim ją przypadkowo znalazła lokalna amazonka.
***
Na przykład poseł Mariusz Błaszczak pyta się dlaczego rakiety nie strąciła nasza obrona przeciwlotnicza. Natomiast obrona informuje, że lot rakiety był monitorowany a jego finał odbył się zgodnie z przewidywaniami, czyli bez strat. Teraz każdy musi sobie odpowiedzieć na pytanie komu wierzy – panu Błaszczakowi, czy wojskowym fachowcom, którzy biorą pod uwagę ryzyko strat związanych ze strąceniem obiektu To w zasadzie może być nawet pytanie egzystencjalne, i to nie tylko dla mieszkańców województwa lubelskiego.
Inna sprawa, że jeśli rząd wysyła sms z linkiem do ponad 30 milionów Polaków, by sobie przypomnieli sposób zachowania w momencie zagrożenia, to nie może zakładać, że oni i tak to oleją, więc rutynowa pojemność przekazu w sieci spoko wystarczy. W efekcie mieli dowiedzieć się wszyscy a nie dowiedział się nikt.
***
Swoje trzy grosze wtrącił w kwestii rakiety poseł PiS, kandydat na premiera z ramienia tej partii Przemysław Czarnek. Według niego ostatnie wtargnięcie to najlepszy dowód, że po przekazaniu Ukrainie 5 rakiet do baterii Patriot, to właśnie ich Polsce zabrakło by ruski pomiot militarny strącić. Teoria Czarnka ma jednak słabe strony, bo mniej możliwości obrony Ukrainy wcale nie oznacza mniej ruskich rakiet na jej niebie, w tym również tych „przypadkowo” wlatujących na terytorium Polski. A nawet z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że byłoby jeszcze gorzej.
***
Ustawa o najmie krótkoterminowym idzie do poprawki w atmosferze afery, gdyż pracował przy niej wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś, który kiedyś miał mikrokawalerki i sprzedał je bratu zanim został ministrem.
Tak zwana afera jest rozwojowa, bo po pierwsze, brat ministra Rasia jest księdzem, więc lider Razem sugeruje, skąd go było na te kawalerki stać. Adrian Zandberg jest marksistą, stąd może się brać jego niechęć do kleru, ale generalnie teza, że jak ksiądz to musi być kombinator wytrzymuje próby życia. Po drugie brat bratu mógł te kawalerki podarować nawet za darmo i nikomu nic do tego.
Teraz ustawa idzie do poprawki, bo zdaniem krytyków zabrakło w niej aprobaty dla najmu ze strony samorządów oraz wspólnot mieszkaniowych, Ten drugi warunek w zasadzie zamyka sprawę, gdyż wspólnoty nie godzą się nawet na podjazdy dla niepełnosprawnych lokatorów, bo to negatywnie wpływa na wartość nieruchomości.
W kontekście ministra Rasia otwartym pozostaje też kwestia, czy na przykład o prawie drogowym mogą dyskutować właściciele aut, nawet wtedy gdy samochód dawno już sprzedali.
Generalnie obecnie odkrywane afery działają w zasadzie na korzyść rządzących, bo w kontekście poprzedników nie wytrzymują próby porównania.
***
Politycy nie powinni kłamać, manipulować faktami, obmawiać przeciwników, szczuć na siebie nawzajem i na innych – to jedne z pierwszych spostrzeżeń, które nasunęły się działaczom PiS po rozłamie w partii. Do tej pory jakoś im to nie przeszkadzało.






