Minął tydzień
PiS zorganizował manifestację w Warszawie przeciwko imigrantom i umowie Mercosur. Ten sam PiS gdy rządził wydał najwięcej wiz pracowniczych dla obcokrajowców w Unii Europejskiej, W latach 2018–2022 było ich łącznie 6,5 miliona, z czego 366 551 trafiło do obywateli Afryki i Azji. Od stycznia 2021 do czerwca 2023 roku wydano ich 174 tysiące. Co piąta wiza uprawniała do swobodnego poruszania się w całej strefie Schengen. Przy okazji pisowscy przekręciarze z MSZ sprzedali na lewo 360 z nich. Więcej się nie dało, bo pieczołowicie tworzony instytucjonalny system wizowej korupcji rozsypał się w trakcie budowy. Afera wyszła na jaw i trzeba było zwinąć kram. Nie dało się już na wizach na lewo zarobić więcej.
Jak raz w dniu manifestacji rząd ogłosił, że Komisja Europejska uznała pomoc Polski dla migrantów wojennych z Ukrainy za nasz udział w Pakcie Migracyjnym. Dlatego w relokacji innych migrantów nasz kraj nie weźmie już udziału. Protest PiS w kwestii Paktu stał się po prostu bezprzedmiotowy.
Co do umowy Mercosur, nikt inny tylko rząd Mateusza Morawieckiego był za, argumentując, że nowy układ handlowy zwiększy wolumen polskiego eksportu. Ale już do tego opinia publiczna się przyzwyczaiła, że PiS jest dziś najzagorzalszym przeciwnikiem swoich własnych pomysłów z czasów gdy rządzili.
Może dlatego ludzie na Plac Zamkowy nie przyszli, choć niewykluczone, że w grę wchodzą tu też kolejne weryfikacje pisowskich strachów na Lachów: Za rządów Koalicji 15 października miało dojść do ograniczenia świadczeń społecznych, doszło do ich rozszerzenia. Mieliśmy jeść robaki, nie ma takiej potrzeby. Mieliśmy być ofiarą Paktu Migracyjnego – Polska została z niego wyłączona. Inflacja jest teraz mniejsza niż 3 procentowa a miała być drożyzna, bezrobocie ledwo przekracza 5 procent a miała być katastrofa ze znalezieniem roboty itd. Itp. Tym bardziej kurczowo opozycja trzyma się więc deficytu budżetu, do którego sama się dołożyła zaciągając długi w czasie swoich rządów i również je trzeba spłacać. Mimo deficytu budżet 2026 wygląda na prorozwojowy. I po owocach przyszłego roku go poznamy.
PiS traci argumenty, czuje na plecach oddech Konfederacji i widać coraz wyraźniej, że choć się stara, hejt w zderzeniu z rzeczywistością już nie jest tak skuteczny jak był.
***
A’propos Paktu Migracyjnego, gdy środowisko prezydenta Nawrockiego powzięło wiedzę, że szykuje się kolejny sukces rządu Tuska, rzutem na taśmę skreśliło list do szefowej KE z protestem przeciwko Paktowi, z którego wyłączenie Polski rząd Tuska załatwiał od dwóch lat. Dziś środowisko prezydenta stara się przekonać ludzi, że jeden list Nawrockiego na tydzień przed podjętą decyzją przekonał kraje Unii. I że tak działa dyplomacja: wystarczy, że prezydent Nawrocki skrobnie pismo a klękają unijne narody. Gdyby to było takie łatwe, jak zjedzenie kebaba żeby nie być głodnym, to pewnie prezydent wysłałby też list w sprawie Mercosuru. Rzecz jasna tego nie zrobi, bo wie, że kwestia wprowadzenia układu handlowego jest przesądzona, mimo protestu polskiego rządu. A on jest póki co specem od podpinania się pod sprawy pozytywnie załatwione przez Tuska.
Jednym z gorących zwolenników tezy o prezydenckiej sprawczości epistolarnej jest poseł Błaszczak, ale to jest polityk płaskodenny, który się ślizga na płytkich argumentach.
Generalnie w kwestii prezydenckiego listu do Ursuli von der Leyen nasuwa się stare polskie porzekadło: Konie kują, żaba nogę podstawia.
***
Czarne chmury zbierają się nad posłem PiS z Dariuszem Mateckim. Oto dwaj mali świadkowie koronni Adrian K i Piotr S. w tzw. szczecińskim wątku śledztwa w sprawie machlojek z Funduszem Sprawiedliwości otrzymali wyroki w zawieszeniu. Gdyż po pierwsze przyznali się do winy, a po drugie złożyli wyczerpujące zeznania m.in. w sprawie tzw. darkowego, czyli działki dla posła Mateckiego od otrzymywanych z Funduszu milionowych wpłat dla prowadzonych przez nich fundacji – Stowarzyszenia Fidei Defensor i Stowarzyszenia Przyjaciół Zdrowia. Fundacje te jak się okazało były zwykłą pralnią, gdzie z Funduszu Sprawiedliwości opłacano wydarzenia i przedsięwzięcia, które w ogóle nie miały miejsca, istniały tylko na papierze, który jak wiadomo wszystko przyjmie.
Tu sprawdza się stara zasada korupcyjnych praktyk – pomagierzy zwykle nie chcą siedzieć za swoich pryncypałów.
***
Europoseł i wiceprzewodniczący PiS Tobiasz Bocheński skrytykował fakt, że w samolocie LOT podano mu wraz z posiłkiem niemieckie masło.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że LOT wystosował oficjalne oświadczenie tłumacząc oczywiste oczywistości, że pokładową aprowizację uzupełnia się w krajach odlotu i są to jak wiadomo często zagraniczne porty lotnicze, a więc pojawiają się i zagraniczne produkty.
To żenujące, że narodowy przewoźnik z tradycjami, poważna firma, polska duma odpowiada idiocie. Czego nie tłumaczy nawet okoliczność, że kretyn ma wielkie aspiracje polityczne i liczy na to, że zostanie kiedyś premierem. Miejmy nadzieję, że swoje premierowskie aspiracje europoseł Bocheński rozsmarował był raz na zawsze.
***
Tymczasem z kosą na sztorc zmierza Robert Bąkiewicz, udowadniając w kontekście Bocheńskiego, że zawsze może być gorzej. Na manifestacji PiS nawoływał do zdobycia Malborka i wskazał dwóch wrogów- Rosję i Niemcy, przy czym od jakiegoś czasu skupia się na tych ostatnich. Przy okazji chce wyrywać chwasty i wypalać napalmem, czyli wszystkich, którzy mają inne poglądy niż on. Jest też pomysłodawcą obłożenia przez Polskę sankcjami Unii Europejskiej, Chyba ma plan, za pomocą systemu nagłośnieniowego, którym zagłuszał żołnierkę Powstania Warszawskiego nękać swoimi przemówieniami Niemców znad granicy.
Tymczasem Malbork jak wiadomo od dawna jest w Polsce i nie ma co go zdobywać. Bąkiewicz jest specjalistą od łatwych wiktorii, czyli takich przy których nic mu nie grozi. Ostatnio zdobył tak graniczny most w Słubicach, na który może wejść każdy, ścigał imigrantów przerzucanych z Niemiec, których nie ma, a teraz zasadził się na spokojne miasto nad Nogatem.
Taka postawa najwyraźniej podoba się Jarosławowi Kaczyńskiemu, który Bąkiewicza nazywa prawdziwym patriotą. Ale nie ma się czemu dziwić – prezes PiS przecież od dawna twierdzi, że da się wysprzątać nawet brudną szmatą.


