Minął tydzień

Za nami XIX Konkurs Chopinowski, trochę żal. Zacznie jednak mniejszy gdy wziąć pod uwagę okolicznościowe wystąpienie na Gali Konkursu pana prezydenta, który dał upust swojej narracyjnej improwizacji wspominając m.in., że „Chopin jest w istocie postacią historyczną”, a „żal oddawał za sprawą nut”. Przy okazji swojego wystąpienia pan prezydent zacytował fragment wiersza Cypriana Kamila Norwida „Fortepian  Chopina” , strofę V : „I była w tym Polska, od zenitu/ Wszechdoskonałości dziejów/ Polska — przemienionych kołodziejów!”

Coś Wam tu nie gra? I słusznie, bowiem prezydent w swej recytacji pominął wers trzeci: „Wzięta, tęczą zachwytu” i rytm mu się rozsypał. Najwyraźniej tęcza mu nie przeszła przez gardło, więc ocenzurował Poetę i gra. Prezydent zastosował tu na swój sposób efekt glissando, czyli przeszedł łukiem, tym razem nie nad nutami a wersami.

I niech żyje Polska! Beztęczowa oczywiście.

***

Premier Donald Tusk wyjaśnił, że swoje 100 konkretów w 100 dni spełnił w proporcji do wyborczego poparcia jego ugrupowania, dając tym samym do zrozumienia, że w koalicji wyborcze obietnice poszczególnych jej składników poddawane są obróbce skrawaniem. To prawda, tyle tylko, że znacznie uczciwiej by było, gdyby Donald Tusk tak stawiał sprawę przed wyborami a nie po nich. A gdyby te 100 konkretów rozpisał nie na sto dni tylko realniej – na cztery lata swojej kadencji, to też byłoby nieźle i od razu brzmiałoby wiarygodniej.

No i nie dawałoby argumentów dzisiejszej opozycji, która gdy rządziła nie dowiozła fury obietnic własnych a teraz na cudzych się tuczy.

***

Były wiceminister sprawiedliwości Michał Woś po otrzymaniu aktu oskarżenia w sprawie nielegalnego przekazania 25 milionów z Funduszu Sprawiedliwości  na zakup systemu Pegasus doznał nastrojowego wzmożenia i nazwał ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka  moralnym menelem. Minister odpowiedział udowadniając na podstawie zapisów Kodeksu Boziewicza, że pan Woś pozbawiony jest właściwości honorowych, więc nie ma z kim mówić.

Ale to tylko taka słowna przepychanka, w przypadku oskarżonego Wosia inspirowana faktem, że prokuratura zajęła mu cały majątek w ramach wymyślonej przez niego samego i Zbigniewa Ziobrę instytucji konfiskaty rozszerzonej.  Tyle, że to żadna złośliwość prokuratora a skutek arogancji i lekceważenia prawa przez Wosia, który miesiącami nie odbierał wezwań na przesłuchania, udawał, że nigdzie nie mieszka i swym zachowaniem rodził obawy, że dołączy do kolegi Romanowskiego na Węgrzech.

Istotą sprawy jest jednak fakt, że pisowscy fajansiarze ściśle tajną operację jaką jest zakup przez państwo systemu totalnej inwigilacji przeprowadzili w ten sposób, że wystarczyła jedna wizyta  kontrolera NIK, by sprawa wyszła na jaw.

To przykład kompletnej amatorki, tym większej, że jest już pokaźna lista polityków, prawników, przedstawicieli politycznych adwersarzy a nawet ich rodzin „robionych” Pegasusem. A im bardziej ludzie PiS przekonują, że stosowali system wyłącznie do  ścigania bandytów, tym bardziej pęcznieje lista inwigilowanych Bogu ducha winnych ich przeciwników politycznych. I coraz bardziej wychodzi na to, że Pegasus kupili głównie dla ich zwalczania.

***

Przy okazji afery z Pegasusem okazało się, że podsłuchując telefon mecenasa Romana Giertycha podsłuchiwano także rozmowy z klientami jego kancelarii, w tym z córką Donalda Tuska Katarzyną, influenserką modową. Oczywiście pisowscy politycy i spolegliwi propisowscy dziennikarze, zawyrokowali, że nie ma tu żadnej afery, gdyż Katarzyna Tusk była podsłuchiwana niejako przy okazji. A to najwyraźniej dla nich już nie jest podsłuch, choć nie bardzo wiadomo co. Tak jakby tym sposobem panią Katarzynę było gorzej słychać. Na tym polega specyfika takiej inwigilacji, że jej zakres poszerza się o osoby trzecie. One rzecz jasna nie powinny być celem, no ale były,  gdyż zapisy rozmowy dotyczące tajemnicy obrończej, w tym przypadku z Katarzyną Tusk, nie zostały zniszczone, choć powinny. Wręcz przeciwnie – zostały powielone na polecenie ówczesnego prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego, który się oczywiście do tego dzisiaj nie przyznaje.

Tak działało państwo PiS – państwo ubeckiego autoramentu,  podsłuchów, inwigilacji, zbierania haków na polityków, ich rodziny, na swoich i nie swoich, na kogo tylko się dało.

***

Tymczasem Bogdana Święczkowskiego, któremu prokuratura na okoliczność śledztwa związanego z nielegalnym powielaniem nagrań z inwigilacji Pegasusem chciała odebrać immunitet sędziego i przesłuchać, może spać spokojnie, gdyż sędziowie TK, w całości pisowscy nominaci,  się na to nie zgodzili. Wiadomo – pisowska specjalna kasta sędziów i prokuratorów sama sobie oka nie wykole.

No ale przynajmniej wiemy jaki polityczny sługus stoi dziś na czele TKwR, czyli Trybunału Konstytucyjnego w Ruinie.

***

Znana bardziej kinomanom włoskim polska aktorka Kasia Smutniak znalazła się na cenzurowanym części polskiej opinii publicznej, która uważa, że nie jest ona godna zagrać rolę Maryi w drugiej części „Pasji” Mela Gibsona. Powodem jest jej aktywność podczas Strajku Kobiet.

Tak że ten, słuchaj Melu jak cię błaga lud.

***

Ostatnio przewalił się oburz z powodu opublikowanego przez prezydenta Donalda Trumpa filmiku, na którym to on w królewskiej koronie za sterami bombowca zarzuca łajnem obywateli swojego kraju. Nie wiadomo skąd to zagniewanie, u polityka zawsze warto docenić zwłaszcza tak drastyczny przejaw szczerości w samokrytyce dokonań w polityce wewnętrznej.

***

Panie, które siedzą dziś za sterami edukacji narodowej, nie mają ostatnio dobrej passy. Jeszcze nie osiadł kurz po blamażu z przedmiotem edukacja zdrowotna a już się okazało, że szykuje się protest nauczycieli, którym MEN nie chce płacić za lekcje, które przepadły, bo klasa poszła do kina lub pojechała na wycieczkę.

Obecna polityka MEN przypomina wędrówkę po górach. Podziwiając widoki trzeba jednak ciągle zachowywać kontakt z podłożem, by nie wywalić się na korzeniu

Najnowsze artykuły