Minął tydzień

Na konwencji programowej PiS prezes Kaczyński wskazał naszych wrogów, którymi są Niemcy i Francja. Oba te kraje zamierzają zdaniem prezesa odebrać nam polskie państwo. Najwyraźniej jednak ani jedni ani drudzy nic o tym nie wiedzą.

Co ciekawe, Jarosław Kaczyński nie dostrzega takiego zagrożenia ze strony Rosji. Prawdopodobnie dlatego, że tylko putinowski system sprawowania władzy  gwarantuje mu model rządzenia o jakim marzy, czyli rządów autokratycznych. Model zachodnioeuropejski, unijne demokratyczne ustrojowe bezpieczniki , które chronią m. in.  polskie społeczeństwo przed dyktaturą zamordyzmu stanowią natomiast dla niego przeszkodę. Również a może przede wszystkim przed bezkarnym zawłaszczaniem państwa. Stąd propozycje kolejnych socjalnych ochłapów, które mają zachęcić wyborców do poparcia PiS w kolejnych wyborach i dać jego tzw. elitom lepszego sortu nieograniczony dostęp do frykasów z wyższej półki.

***

Oprócz wrażej Europy, która staje w poprzek zamiarom Jarosława Kaczyńskiego, w jego przemówieniu programowym pojawiło się też inne istotne pojęcie, a mianowicie „utajnionego kryzysu”, który teraz zżera Polskę. Czyli jest to kryzys, którego społeczeństwo nie dostrzega, prawdopodobnie dlatego, że inflacja maleje, bezrobocie właściwie nie rośnie, w odróżnieniu od siły nabywczej rodaków. Wzrost gospodarczy jest jednym z najwyższych w krajach rozwiniętych. Ba, staliśmy się 20. potęgą gospodarczą świata a nasz PKB w przeliczeniu na mieszkańca jest wyższy niż dochód Japonii. No ale nie dajcie się zwieść obywatele, upomina prezes PiS, kryzys jest choć go nie widać. Ale od czego macie prezesa, który wyczuwa kryzys siódmym zmysłem, choć może trafniej byłoby powiedzieć, że zmysłem ósmym.

***

Geopolityczną myśl prezesa twórczo podczas konwencji PiS rozwijali jego współpracownicy: Oto oskarżony były wiceminister sprawiedliwości Tomasz Woś w dwóch słowach scharakteryzował pisowski pomysł na reformę systemu sprawiedliwości zawierający się w haśle: Wszyscy won. Już nawet nie ukrywają, że chodzi o to, by stworzyć system całkowitej bezkarności dla ich polityków. Dlatego to oni w nowym państwie PiS mają sobie wybrać nowych sędziów wszystkich szczebli po wywaleniu dotychczasowych. W ten sposób zmaterializuje się słynna jurydyczna myśl Kazimierza Pawlaka, że sądy muszą być po naszej stronie.

***

W kontekście jak wyżej najważniejsza z kolei myśl odbywającej się w podobnym terminie konwencji Koalicji Obywatelskiej streszcza się  w słowach Donalda Tuska: Chodzi o to, by Polska była państwem, gdzie bandyci i złodzieje siedzą w więzieniach a nie są w nim ministrami.

***

A propos: Okazuje się, że na 12 dni przed oddaniem władzy pisowskie Ministerstwo Rolnictwa opchnęło za blisko 23 miliony złotych, czyli za ułamek wartości,  kluczowe 160 hektary terenów  pod CPK. I to mimo protestów spółki zawiadującej projektem budowy megalotniska.

Ta ziemia jest  dziś warta około 400 milionów złotych. Najwyraźniej niektórzy doszli do wniosku, że okazja zarobienia na CPK wraz z władzą wymyka się im z rąk i to była ostatnia chwila, by wyżyłować z niego coś dla siebie. Tak jak z maseczek i respiratorów w pandemii, jak z zamówień rządowych w RARS, jak z ustawianych konkursów na publiczne pieniądze poprzez ad hoc zakładane lipne fundacje, również w Opolu (patrz fundacja Ex Bono).

Nie ma się więc co dziwić, że swój sędzia i prokurator patronom tej transakcji, przede wszystkim byłemu ministrowi rolnictwa, posłowi PiS Robertowi Telusowi bardzo by się teraz przydali.

***

Podczas konwencji PiS, nazywanych przez jej uczestników burzą mózgów, wyróżnił się m. in. występ burmistrza Myślenic Jarosława Szlachetki, który zadowolony z siebie ciskał rzutkami do niemieckich barw narodowych z wizerunkiem diabła. W związku z tym burmistrz wydał oświadczenie, że niemieckie barwy narodowe w istocie takimi nie były, jakoś tak mu się widocznie zlały z wizerunkiem władcy piekieł po prostu.

Wygląda na to, że nazwa miejscowości, w której rządzi burmistrz Szlachetka jego akurat nie zobowiązuje. Tu jak ulał pasuje złośliwy komentarz premiera Tuska, że burza może i tam była, tylko mózgów zabrakło.

***

Ulubieniec tej rubryki, poseł Konfederacji Konrad Berkowicz  został przyłapany w krakowskiej IKEI z niezapłaconym towarem. Teraz się tłumaczy, że nie zauważył gdy cena mu się na czytniku nie odbiła i to dziewięć razy pod rząd. Bo „nie odbiła” mu się patelnia, pokrywka patelni, komplet obiadowy złożony z 18 talerzy, ręcznik kuchenny, dwie paczki worków strunowych po 60 sztuk, dwa kable USB i obciążniki USB.  Podobno nie słyszał piknięcia, bo był w słuchawkach. Wygląda na to, że oprócz słuchawek miał też na oczach okulary spawalnicze i mu umknęło, że rachunek za zakupy jest podejrzanie niski. Choć ciągle peroruje, że za Tuska mamy drożyznę. Berkowicz próbuje odwrócić kota ogonem zwracając się do swoich zwolenników w mediach społecznościowych z pytaniem: Zgadnijcie czego słuchałem?. Najbardziej by tu pasowała biesiadna pieśń „Gdzie idziesz, złodzieju”.

Nie można też wykluczyć, że Berkowicz zatracił się na widok patelni i talerzy, gdyż dobrze mu się one kojarzą. A mianowicie z głębią własnych publicznych przemyśleń. W każdym razie gość, który kradnie patelnię ma słabe papiery do rządzenia krajem.

***

Zbigniew Ziobro, dołączył na Węgrzech do swojego byłego współpracownika Marcina Romanowskiego zaraz po tym gdy prokurator  generalny Waldemar Żurek złożył w Sejmie wniosek o zdjęcie mu immunitetu i zgodę na ewentualny areszt. W efekcie wielomiesięcznego śledztwa prokuratura zarzuca posłowi Ziobrze kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą i w sumie 26 przestępstw, które m. in. polegały na sprzeniewierzeniu 150 milionów złotych z Funduszu Sprawiedliwości.

Każdy polityk marzy o tym, by przejść do historii, tylko zdaje się nie w takim kontekście. Ale jest postęp: Poseł Ziobro, który  dla wielu kojarzy się z zerem, teraz będzie ze 150 milionami.

Najnowsze artykuły