Minął tydzień
Ostatnia dysputa dotycząca ustawy o kryptowalutach, batalia związana z wetem prezydenta i przesłankami dla jego obalenia, kojarzy się ze słynnym powiedzeniem prezesa Kaczyńskiego, że da się też wysprzątać brudną szmatą. Premier właśnie obiecał, że wkrótce dowiemy się jak bardzo jest ona wyciorana i zapowiedział przepierkę.
Dlaczego kryptoprawica tak wściekle rzuciła się na ustawę o kryptowalutach? Bo zamyka im ona szemrane koryto, możliwość przelewów nie wiadomo od kogo, niewidzialnej właścicielskiej ręki. Pod płaszczykiem obrony innowacji chcą utrzymać finansową wolnoamerykankę, choć w tym przypadku chodzi raczej o wolnorusinkę. Teraz przynajmniej już wiadomo kto będzie odpowiadał za kolejną aferę Amber Gold czy Getback do sześcianu.
***
Zbigniew Ziobro w formie zdalnej podczas projekcji w siedzibie PiS, ogłosił iż zdecydował się stawić czoło oskarżeniom. Problem w tym, że herosi nigdy nie rodzą się w dystansie.
***
Donald Tusk upomniał się o odszkodowania dla bezpośrednich ofiar hitleryzmu w Polsce. Chodzi o 50 tysięcy schorowanych starych ludzi. Tusk powiedział tylko tyle, że oni już nie mają czasu czekać na sprawiedliwość i poinformował kanclerza Merza, że jeżeli wreszcie Niemcy nie wypłacą im zadośćuczynienia, będzie to musiał zrobić polski rząd. Rzecz jasna nie dlatego, że chce kogokolwiek wyręczyć, lecz zadośćuczynić polskim ofiarom, które najwyraźniej niemieckie władze mają gdzieś.
Premier zamiast poparcia spotkał się z krytyką opozycji i prezydenta, ci postanowili deklarację Tuska wykorzystać jako polityczne złoto. Ciężką sytuację tych ludzi, niesprawiedliwość jakiej doświadczyli wykorzystali do politycznej nawalanki. Jechali już na trumnach, to dlaczego nie na żyjących jeszcze ofiarach wojny.
Na tej samej zasadzie, na której premier nie wyklucza wypłaty zadośćuczynienia ofiarom nasz rząd wypłacał odszkodowania za mienie pozostawione przez Polaków na Wschodzie. Wtedy nikt nie krytykował władzy, że wyręcza stronę rosyjską czy ukraińską.
Tak, rząd ma obowiązek otoczyć tych ludzi opieką, co przecież nie wyklucza domagania się potem stosownych rozliczeń z rządem niemieckim. Tusk ma rację, ofiary nie mogą dłużej czekać, a polityczne pustosłowie płynące z prezydenckiego Pałacu i ław opozycji w niczym ich sytuacji materialnej zmieni. Nawet w polityce trzeba mieć choć odrobinę poczucia przyzwoitości i wstydu.
***
W kwestii omawianej powyżej zareagował też niezawodny Sławomir Mentzen, który umieścił na swoim portalu zdjęcie premiera Tuska stylizowanego na Hitlera. Z wykorzystywaniem wizerunków i ich skojarzeniami lider Konfederacji powinien jednak uważać. Jego fizis en face, czyli frontalnie, spokojnie kojarzyć się może z rumianym wiejskim głupkiem, z rysami z rytem mongoidalnym, takim chłopkiem-roztropkiem, który sadzi ludziom pierdoły zza stodoły. I to łączenie wrażeń na pewno dla obiektu przyjemne nie jest. Wot morda – mawiają w takich sytuacjach Rosjanie. A już dzieci w wieku przedszkolnym słyszą matczyną radę: „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe”, bucu.
***
Posłanka podówczas Solidarnej Polski, a obecnie PiS, Maria Kurowska wysłała za czasów poprzedniego szyldu do swoich partyjnych kolegów z Ministerstwa Sprawiedliwości maila z żądaniem, by w gminach jej okręgu wyborczego nie podpisywać bez jej wiedzy żadnych umów na dotacje z Funduszu Sprawiedliwości – doniósł Kamil Dziubka na łamach Onetu. Po kilku dniach milczenia posłanka Kurowska przypomniała sobie, że takiego maila nie wysyłała i zażądała dowodu, że jednak tak. Gdy dowód się znalazł i to w sejmowej skrzynce, stwierdziła, że nie wysyłała go tym bardziej.
Wygląda więc na to, że mail sam się napisał i wysłał. Cud, można powiedzieć, choć raczej nie za wstawiennictwem ulubionego świętego posłanki Kurowskiej, św. Andrzeja Boboli. On by jej przecież tego nie zrobił.
***
TSUE wydał wyrok, że jeśli ktoś zawrze jednopłciowe małżeństwo w którymś z krajów Unii, akt ten musi być honorowany we wszystkich innych krajach. W dużym skrócie sędziowie Trybunału zadecydowali, że nie może być tak, że dana para ma status małżeństwa w jednym unijnym kraju, a po przekroczeniu granicy innego już nie.
To wcale nie oznacza, że takie małżeństwa muszą być zawierane legalnie wszędzie tam, gdzie prawo tego dotąd nie przewiduje. Chodzi wyłącznie o ciągłość statusu prawnego obywateli Unii Europejskiej. Na podobnej zasadzie we wszystkich państwach Unii są honorowane dyplomy wyższych uczelni.
Tymczasem dla polskich polityków zrobił się problem. Polska opinia publiczna w znacznej większości akceptuje związki jednopłciowe, co pokazują wszystkie sondaże. Politycy za to nie mogą się przemóc. A że sondaże są jakie są, prawica łączy więc fakt administracyjnego akceptu dla takich związków z apelem o ochronę dzieci i na nim zawiesza swój kręgosłup moralny. Bo temat zagrożenia dzieci zawsze jest samograjem dla wyzwalania społecznych emocji, choć akurat z rejestracją zagranicznych związków przez polską administrację wiele wspólnego dziatwa nie ma.
Na wyrok Trybunału zareagował również premier Tusk, twierdząc, że TSUE niczego nam nie będzie narzucać. Pojawiły się więc podejrzenia, że również i on wyroki TSUE gotów jest akceptować wybiórczo, dzieląc je na te, które mu pasują i nie pasują. No chyba, że premierowi chodziło o to, że wyrok TSUE żadnych zmian w polskim prawie w kwestii małżeństw nam nie narzuca, co jest akurat prawdą. Tylko jakoś w wykonaniu premiera nie do końca to jednoznacznie wybrzmiało.
***
A’propos prawa unijnego, grupa neosędziów z Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Izby Pracy Sądu Najwyższego podjęła uchwałę, że zostali wybrani legalnie a wyroki TSUE nie mogą dotyczyć ich funkcjonowania w Polsce. A podobno nie można być sędzią we własnej sprawie. Jeśli więc chcecie wiedzieć jak nie powinien funkcjonować sąd, no to właśnie jest modelowy przykład.
***
Pan prezydent zawetował ustawę łańcuchową, bo mu się nie spodobał metraż proponowanych kojców w zastępstwie dotychczasowych łańcuchów u psiej budy. Jego zdaniem lepsza będzie jego ustawa, która o żadnych kojcach nie będzie wspominać. Oczywiście dla dobra zwierzaków mógł podpisać ustawę a potem zgłosić swoją poprawkę (co zasugerował mu nawet prezes Kaczyński), ale szkoda mu było okazji, by wieszać psy na rządzie. Rzecz w tym, że zawetowana ustawa nie obliguje właściciela psa do budowy kojca a jedynie do pozbycia się psiego łańcucha. Pies w myśl ustawy łańcuchowej spokojnie mógł biegać po ogrodzonym podwórku i dalej mieszkać sobie w budzie. Ta ustawa liczy tylko trzy strony i chyba nie przekracza intelektualnych możliwości prezydenta i jego otoczenia, by ją ogarnąć rozumem.
Może i empatycznym inaczej gościom, trzymającym najlepszego przyjaciela człowieka przykutego do budy weto prezydenta pasuje. Na pewno harmonizuje z emploi Karola Nawrockiego jako człowieka, skoro nastąpiło. Ale gadanie, że ustawa bez kojców będzie lepsza, zwłaszcza gdy ta zawetowana nie przewiduje ich obligatoryjnie, to jakaś paranoja.
Z drugiej strony, dlaczego ktoś, kto chętnie widziałby ludzi w kajdanach swoich wyobrażeń, miałby odpuścić czworonogom?
***
Inflacja w listopadzie skurczyła się do 2,4 procent i jest nawet poniżej celu inflacyjnego NBP. Dlatego też narodowy bank obniżył tzw. stopę referencyjną do 4 procent, co oznacza, że po raz szósty w tym roku spadną raty kredytów w złotówkach. Wzrost gospodarczy w 2025 wyniesie natomiast 3,6 procent, i jest to najwyższy wskaźnik w krajach UE.
Kurna, jak ten Tusk będzie rządzić tak dalej, to wszystkich nas chyba wykończy.
***
Sławomir Cenckiewicz, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego zadeklarował, że będzie sypał piach w tryby tego rządu. Znalazł się Piaskowy Dziadek 2.0, choć z zupełnie innej bajki.


