Minął tydzień
W rocznicę stanu wojennego przez social media polityków PiS przewaliła się kampania zrównująca Tuska z Jaruzelskim i sytuację 13 grudnia 1981 z Polską dzisiaj. Trzeba mieć równo zryty mózg, by w ten sposób zakłamywać stan wojenny sugerując młodym, że wtedy było tak jak jest dziś. Bo wtedy ginęli ludzie, tysiące siedziało za kratami, wszyscy odarci zostaliśmy z prywatności, swobód obywatelskich.
To przykład wyjątkowego cynizmu, kłamstwa i manipulacji. Gejzer łajdactwa wylanego na pamięć ofiar 13 grudnia.
***
W sprawie tekstu GW o kłamstwach ministra Sławomira Cenckiewicza w ankiecie bezpieczeństwa wyrazy wyjątkowego oburzu sypią się z prawej strony, ale i przyłączyli się doń działacze Partii Razem, co jest jednak małym zaskoczeniem, świadczącym o silnym wpływie prawicowo-populistycznej narracji.
Stronnicy min. Cenckiewicza zarzucają służbom specjalnym, że ujawnili zapisy ankiety. Coś tu się nie zgadza, bo w niej autor utajnił swój epizod zdrowotny, więc nie mogły tam się pojawić nazwy leków psychotropowych, których używał, ponieważ ich nie wpisał i do dziś tłumaczy, że jedyne co brał, to paracetamol.
Ustalenia w sprawie choroby ministra nie pochodzą więc z raportu bezpieczeństwa, lecz z innych źródeł, których nie znamy i nie wiadomo czy poznamy. Manipulując zasadą domniemania winy wobec służb specjalnych nie dojdzie się do domniemania niewinności szefa BBN.
A pretensje, że dziennikarz wykorzystał materiały, z których wynika, że jeden z najważniejszych urzędników odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa leczył się psychiatrycznie, to już jakieś kuriozum, Przecież gdyby takie papiery były na Donalda Tuska ci sami krytycy z ich upublicznieniem nie zawahaliby się nawet sekundy. I mieliby rację.
Bo rzecz jasna choroba to nie może być zarzut, gdy dotyczy tzw. szarego człowieka. Zupełnie inaczej ma się ta kwestia, gdy dotyczy ludzi na wysokich stanowiskach państwowych, związanych na dodatek z bezpośrednim zapewnieniem bezpieczeństwa nas wszystkich.
***
Ten sam Sławomir Cenckiewicz ogłosił, że opublikował na stronie BBN Raport Państwowej Komisji ds. Badania Wpływów Rosyjskich, którego zresztą był współautorem. Ten raport nicowany na wszystkie strony wielokrotnie doczekał się recenzji jako stek bredni i wymysłów zleconych na polityczny obstalunek, by zdyskredytować i wyeliminować Donalda Tuska z gry przed wyborami 15 października.
Nie udało się. Na dodatek również dla ministra Cenckiewicza nie okazał się on wystarczający, gdyż jak donoszą umyślni, którzy porównali wersje tego wypracowania sprzed dwóch lat z tym co jest tam w nim dzisiaj, dopatrzyli się licznych odstępstw od oryginału, których nie mogła wprowadzić komisja, bo została dawno rozwiązana. Czyli nie jest to żadne przywrócenie dokumentu do oficjalnego obiegu, jak twierdzi opozycja, tylko szemrana ustawka, prowokacja, cyrkowe akrobacje pana Cenckiewicza, które zresztą od dawna ma wyćwiczone Może on rzeczywiście przedawkował ten paracetamol?
***
Premier Tusk poinformował, że prezydent Nawrocki od miesięcy nie odbiera od niego telefonów. Szef Kancelarii Prezydenta min. Zbigniew Bogucki stwierdził ,że nic o tym nie wie. Może dlatego, że to nie do niego dzwonili. W każdym razie głuche telefony na tym szczeblu są zdecydowanie poniżej jakiegokolwiek poziomu. I to nie tego, który dzwoni, tylko tego, który nie odbiera.
***
Sejmowi nie udało się odrzucić weta prezydenta do tzw. ustawy łańcuchowej, Przeciwko odrzuceniu głosowali nawet ci posłowie PiS, którzy w pierwszym podejściu byli za.
Prezydenckie weto tłumaczył min. Bogucki, podkreślając, że zdaniem prezydenta ludzie mają swój rozum i nie należy im narzucać w ustawie powierzchni psich kojców. Jakby minister choć trochę się zastanowił, to pewnie doszedłby wniosku, że gdyby rzeczywiście tak z tym myśleniem było, cała ta ustawa łańcuchowa byłaby niepotrzebna.
***
Poseł PiS Piotr Gliński wyraził wątpliwość, czy pociągi pędzące 350 km/h się u nas przyjmą, gdyż ludzie będą się bali do czegoś takiego wsiąść. Można sobie tylko wyobrazić jaki mentalne katusze przechodzi za każdym razem poseł Gliński, gdy ma wsiąść do znacznie przecież szybszego samolotu.
***
Pan prezydent polecił usunąć z Pałacu Okrągły Stół. To zrodziło podejrzenia, że w związku z nasileniem prokuratorskich zarzutów wobec bliskiego mu odłamu klasy politycznej robi u siebie dla nich miejsce na materace.
***
Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ogłosił wyrok, że polski Trybunał Konstytucyjny w obecnej odsłonie nie spełnia wymogów niezwisłego i bezstronnego sądu. TK naruszył prawo Unii nie respektując wyroków TSUE, a trzej jego członkowie plus prezes zostali wybrani niezgodnie z prawem, przy czym chodzi tu jeszcze o prezes Przyłębską. Sędziowie TSUE przypomnieli przy okazji, że Polska łaski nie robi, do Unii przystąpiła z własnej woli i powinna respektować jej zasady. A jedną z podstawowych jest unifikacja unijnego prawa.
TSUE pozamiatał deformy PiS w TK, po czym roztarł ich resztki obcasem. Reakcja TK już jest, jego prezes udaje, że nie rozumie o co chodzi i nie rozróżnia ładu organizacyjnego polskich organów państwa, do którego Unia nic nie ma, od wspólnych unijnych zasad praworządności, jakimi powinny się one kierować . Czekamy jeszcze na reakcję samego prezydenta, a on jak wiadomo jest dobry w ustawkach. Tak że jeszcze będzie się działo.
***
Natomiast Sąd Okręgowy w Warszawie w składzie jednoosobowym cofnął Europejski Nakaz Aresztowania wobec Marcina Romanowskiego. Romanowski może sobie teraz „na dowód” podróżować po Europie, bo raczej paszportu na razie mu nie zwrócą. W związku z decyzją sądu nastąpiła seria zdziwień. Sąd stwierdził, że był zdziwiony informacją, że Romanowski posiada azyl na Węgrzech oraz że nie jest ścigany notą Interpolu, choć informacje te miał w aktach sprawy, i to nie od wczoraj lecz od kilku miesięcy. Do tego dochodzi zdziwienie ministra Żurka, że tych akt sędzia nie przeczytał przed wyrokiem. Generalnie osłupienie wiąże się jednak z faktem, że zdaniem sądu to jest OK gdy podejrzany ma go w głębokim poważaniu i się nie stawia przed obliczem. Bo i bez niego sąd zarobiony jest.
A przecież podejrzany Romanowski mógł trafić na ten właśnie sąd i pewnie już dawno miałby sprawę z głowy.


