Minął tydzień

Pan prezydent Karol Nawrocki uświadomił premiera, że skoro przemawia na okoliczność rocznicy Powstania Wielkopolskiego, to wtedy mówi o zagrożeniu z Zachodu. Znakiem tego o zagrożeniu ze Wschodu można się spodziewać spiczu pana prezydenta na akademii ku czci Rewolucji Październikowej.

***

Jeszcze a’propos obchodów w Poznaniu – przedstawiciele władz z Koalicji 15 Października zostali tam przez tłum wybuczeni oraz wygwizdani w przytomności pana prezydenta, co akurat nie wywołało u niego jakiejkolwiek reakcji. W ten sposób milcząco dał do zrozumienia, że rzeczywiście nie wszyscy są godni, by obchodzić rocznicę powstańczego zrywu.

Jak widać możesz zdobyć przychylność tłumu, no ale klasy nie kupisz.

***

W mijającym tygodniu najpierw Tusk odgryzł się Nawrockiemu, po czym Nawrocki Tuskowi i znowu Tusk Nawrockiemu a Nawrocki Tuskowi. Taka Polska.

***

Plan pokojowy dla Ukrainy ma teraz 20 punktów. Zachodni negocjatorzy pocieszają, że perspektywa pokoju jest bliższa niż kiedykolwiek. A obserwatorzy uspokajają nastroje tłumacząc, że jeszcze nawet nie doszliśmy do schodów. Niezależnie od perspektywy już dziś widać, że konsekwencją ewentualnego zawieszenia broni będzie bezkarny powrót Rosji na światowe salony i w tryby światowej gospodarki.

Do historii pokojowych negocjacji przejdą słowa Donalda Trumpa: po co zawieszenie broni, skoro i tak je trzeba będzie odwieszać. Bardziej pokręcony od tego jest tylko inny cytat tego samego autora:  „Rosja chce, by Ukraina odniosła sukces”. Co pozwala nam zadać odwieczne pytanie: Czy leci z nami pilot?

***

Zima zaatakowała Polskę. Jak się okazuje zdaniem opozycji nawalił Donald Tusk, który nie odśnieżył trasy S7 i dopiero poniewczasie postanowił sprawdzić stan ogumienia ciężarówek. A także okazuje się zapomniał o peronie dworca kolejowego w Mławie, gdzie napadało śniegu po kolana, co mu wypomniała część posłów PiS. Jeżeli jednak chodzi o stan odśnieżenia dworców kolejowych premier może liczyć na okoliczności łagodzące, gdyż w tym czasie dworzec kolejowy w Karpaczu, mimo równie, a może nawet bardziej obfitych opadów białego puchu był odśnieżony elegancko, no a przecież pan premier nie mógł szuflować jednocześnie w dwóch miejscach.

Wiadomo, że oczekiwania działaczy opozycji wobec premiera Tuska nieustannie rosną i wielokrotnie przewyższają ich własne wobec siebie,  no ale jednak bez przesady.

***

Pan prezydent wygłosił do Narodu noworoczne orędzie, w którym podzielił się m. in. refleksją, że nie wszyscy w Polsce rozliczyli się z przeszłością. Święte słowa, a przy okazji, jak tam się ma pozew pana prezydenta przeciwko Onetowi, którego dziennikarze w przeszłości głowy państwa dogrzebali się rzeczy całkiem niefajnych, a ten zapowiedział, że zada im rychło kłam w sądzie. A tu już prawie pół roku prezydentury pykło i nic.

***

Rolnicy wyjechali na drogi, żeby zaprotestować przeciwko umowie handlowej Unii z krajami Mercosuru. Niestety nie zgłębili wystarczająco tematu, gdyż inaczej nie obwinialiby za wszystko Donalda Tuska. Negocjacje handlowe Unii z krajami Ameryki Południowej trwają coś od 20 lat, i rzeczywiście przyśpieszyły pod koniec drugiej dekady lat dwutysięcznych, czyli za rządów PiS, którego premierzy Szydło i Morawiecki podówczas w tej sprawie nie protestowali.

Po drugie, w kwestii importu żywności z Mercosuru obowiązywać mają limity, i uwaga, ma ona spełniać unijne  normy jakości, co oznacza, że koszty produkcji eksporterów z Brazylii czy Argentyny nie będą już takie dumpingowe jak rolnikom opozycja u nas wmawia.

Po trzecie, Polska wbrew pozorom nie jest krajem rolniczym, więc handel z krajami Południowej Ameryki per saldo nie jest zagrożeniem a szansą dla naszego i szerzej unijnego przemysłu. I dlatego Polsce nie jest łatwo skompletować bloku krajów wetujących. Bo gdy prezydent Trump podnosi cła i handel z Ameryką Północną zdycha, europejscy eksporterzy szukają nowych rynków zbytu. Nawet te kulawe argumenty, że Niemcy będą na Południe sprzedawać swe samochody pośrednio oznaczają korzyść dla polskiego przemysłu, gdyż koniunktura polskiej gospodarki zależy wprost od koniunktury naszego największego partnera, czyli Niemiec właśnie. I na przykład gdy przemysł automotive rozwija się w Opolu, to w znacznym stopniu w oparciu o zamówienia i produkcję dla branży motoryzacyjnej w Europie.

Po czwarte, umowa z Mercosurem nie zakłada zniesienia ceł za jednym zamachem, lecz ich stopniowego wieloletniego ograniczania, właśnie po to, by gospodarki mogły się lepiej na nowe handlowe wyzwania przygotować, zarówno w jedną jak i drugą stronę.

Rolnicy, dajcie się podpuszczać prawicowym populistom, a wyjdziecie na tym jak lider Konfederacji Berkowicz z niezapłaconą patelnią z IKEI.

***

Jaki będzie ten 2026 rok? Wiele wskazuje na to, że nieprzewidywalny: Trump twierdzi, że USA muszą dostać Grenlandię. Putin nie ukrywa, że Rosja chce Ukrainę, Xi Jinping, że Chiny mają prawo do Tajwanu. Najbardziej czego świat może sobie życzyć w Nowym Roku to świętego spokoju, choć łatwo nie będzie.

Najnowsze artykuły