Minął tydzień
Zbliża się 34. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy a wraz z nim narasta fala hejtu. Wobec fundacji Jerzego Owsiaka pojawiają się co roku te same, nigdy nie potwierdzone zarzuty, choć przez osiem lat rządów PiS miał wszystkie narzędzia w ręku, by udowodnić mu zarzucane przez jego politycznych zagończyków przekręty. Dziś leją łzy nad emerytką, która życzyła Owsiakowi śmierci, przed sądem miała go tylko za to przeprosić, jednak sama zażądała przeprosin i sprawa się rypła. Bo to jest tak jakby ktoś komuś dał w pysk i zażądał zadośćuczynienia, bo go piącha boli.
***
Hejterzy ubrali się w szaty zatroskanych podatników i grzmią, że na stacjach Orlenu część zapłaty za kawę zostanie przelana na konto WOŚP, a jakoś im nie przeszkadza, że za czasów Obajtka ta sama firma wydała 400 milionów dolarów nas zakup wenezuelskiej ropy, której ani jedna kropla nie dotarła do kraju.
Te 400 milionów dolarów czyli jakieś 1,440 miliarda złotych to jest ponad połowa tego ile WOŚP, czyli my wszyscy zebraliśmy na sprzęt medyczny przez 33 lata zbiórki. Tak że nie ma co rzucać gównem stojąc w szambie po kostki. Nawet jeśli nie ze swojej winy.
***
Tomasz Sakiewicz, szef TV Republika porównał Donalda Tuska do wenezuelskiego satrapy Nicolasa Maduro, aktualnie przebywającego w amerykańskim areszcie. Człowieku, gdyby to była prawda, jako przeciwnik „reżimu” byś wisiał rękami na haku, albo szurał po dnie Zatoki Meksykańskiej i z całą pewnością nie miałbyś problemu z nadwagą. O własnych mediach nie wspominając.
Szef Republiki najwyraźniej pojął durnowatość własnego wpisu i zastosował obronę poprzez atak, twierdząc, że Tusk wpadł w histerię po zwykłej krytycznej uwadze. Ale nie ma tu mowy o żadnej histerii, gdyż narracja Sakiewicza zamiast sztyletu wbitego w Tuskowe serce przypomina podarowany mu darmowy bon na stacji z politycznym paliwem.
***
Tymczasem Donald Trump dogaduje się z ludźmi Maduro w Wenezueli. W efekcie Maduro już nie tam nie ma, ale reżim ma się dobrze, jego więźniowe polityczni dalej siedzą, ale podobno na kolejnym etapie zostaną zwolnieni. Bo na początek do USA „przekazana zostanie” wenezuelska ropa o wartości 2 miliardów dolarów. Przywódcy Europy nie mieli specjalnie szans i mówiąc szczerze ochoty żeby przedstawić swoje stanowisko, gdyż prezydent USA otwiera właśnie nowy front i chce przejąć Grenlandię, czyli obszar administracyjnie przynależny Danii. I NATO, które miało być gwarantem naszego bezpieczeństwa, samo zaczyna się wewnętrznie za sprawą największego sojusznika konfliktować. Ciekawe jak w przypadku zapowiadanej aneksji wyspy przez USA wyglądać będzie zastosowanie art.5 Paktu Północnoatlantyckiego, który jak wiadomo sprowadza się do sentencji, że atak na jednego członka NATO jest atakiem na wszystkich. No i pytanie ile ten zapis będzie wówczas wart.
Do tej pory w stosunkach międzynarodowych na Zachodzie obowiązywała siła zasad, teraz zaczyna triumfować zasada „siła razy ramię”.
***
Dowódca pionu prewencji w Stołecznej Komendzie Policji w trakcie pijackiej libacji w komendzie w Piasecznie miał zgwałcić stażystkę. 4 godzin po tym fakcie został zatrzymany, w 12 godzin po tym siedział za kratami, sąd na wniosek prokuratury skazał go na trzymiesięczny areszt. Przesłuchano już pierwszych świadków. Ofiarę otoczono pomocą psychologiczną. Sypią się dymisje, nie tylko z powodu gwałtu, ale i samej popijawy.
No i tu na scenę wkraczają posłowie PiS, w tym prezes Kaczyński, którzy uznali to wydarzenie za przykład zmowy milczenia rządzących i oskarżyli Policję oraz szefa MSW o próbę zamiecenia sprawy pod dywan. Naprawdę? W 12 godzin areszt na trzy miesiące, po szybkim wniosku prokuratora, po czterech trzech dniach dymisja stołecznego wicekomendanta ds. oddziałów prewencji, to ma być ta poddywanowa akcja? No na pewno nie taka jak zarządów PiS, gdy żołnierki żandarmerii poskarżyły się na molestowanie seksualne i w efekcie podłączono im Pegasusa.
Dla prezesa nawet Struś Pędziwiatr stałby się flegmatycznym drogowym walcem, gdyby tylko zapisał się do KO.

