Minął tydzień
Prezydent Karol Nawrocki nie podpisze ustawy o programie SAFE. Przeciwstawił bezpieczeństwu Polski kłamstwo, fałsz, pozoranctwo, imaginację i hochsztaplerkę. W swym orędziu kłamał właściwie w każdym zdaniu. Prezydent udowodnił, że jest gotowy na wszystko, przy czym to wszystko nie oznacza obfitości a wręcz przeciwnie – ubóstwo intelektualne, niedostatki charakteru i politycznej wizji. To jednak kuriozum, gdy zwierzchnik sił zbrojnych zabiera pieniądze swojej armii w imię jakichś imaginacji.
Prezydent i jego otoczenie żerują na niskiej świadomości ekonomicznej obywateli, którym łatwo wmówić, że na przykład kredyt SAFE w euro na 3 procent jest gorszy niż kredyt na 6 procent również w euro brany przez ministra PiS Błaszczaka. Albo wmawia się ludziom, że wirtualne pieniądze z NBP – które mogą a nie muszą być za rok, dwa lata – są lepsze niż gotowy kredyt z czytelnym programem wydania tych pieniędzy w polskim przemyśle tu i teraz. Albo krytykując kredyty zbrojeniowe w obcej walucie, tak jakby można było na przykład amerykański sprzęt kupować za złotówki.
Pałac wymyślił swój program pisany na wodzie, by przy okazji rozszerzyć władzę prezydenta poprzez powołanie kolejnego funduszu, w którym o wydawaniu pieniędzy będzie decydował Karol Nawrocki. To naprawdę żenujące, że w istniejącej napiętej sytuacji międzynarodowej prezydent postanowi wykorzystać okazję, by się kompetencyjnie rozpychać, całkowicie wbrew konstytucji, na którą tak chętnie się powołuje.
Najgorsze jest to, że ta prezydentura będzie się za nami wlokła na pohybel Polsce jeszcze przez 4 lata.
***
Wśród powodzi opinii w kwestii programu SAFE wypłynęła także ta posła tej ziemi Pawła Kukiza. Otóż uważa on, że SAFE to jest pożyczka parabankowa nas wzór Providenta, wciskana zadłużonej Polsce bez zdolności kredytowej. Szanowny panie pośle, jeśli dla pana kredyt na 3 procent z dziesięcioletnią karencją z możliwością spłaty rozłożoną na dziesięciolecia jest oznaką braku zdolności kredytowej, to niech pan może pójdzie do dowolnego banku i spyta, czy jakiś zadłużony bankrut może liczyć na takie kredytowe warunki. A potem spróbuje to przepracować w ramach psychoseansów na jakiejś kozetce.
***
Poseł PiS Dariusz Stefaniuk też postanowił włączyć się w kampanię o wyższości „SAFE 0 procent” nad programem SAFE. W programie Debata Gozdyry w Polsacie Plus zaczął wyliczać autorytatywnie ile ten drugi nas będzie kosztować. No ale niestety u red. Agnieszki Gozdyry nie jest łatwo, więc gdy prowadząca zapytała, ile kosztuje kredyt koreański zaciągnięty na 20 lat za rządów PiS przez ministra Błaszczaka, poseł stwierdził, że nie wie, gdyż go wtedy w sejmie nie było. Generalnie dał do zrozumienia, nie interesujmy się. Co przypomina dowcip, w którym nestorka na łożu śmierci wodzi wzrokiem za latającą muchą a spadkobiercy ją strofują, żeby się raczej skupiła na umieraniu. Śmiechu w studiu było co niemiara i z trudem, ale jednak zdziwiona red. Gozdyra zdołała zapytać: – Ale jak pana w Sejmie nie było, skoro od dawna przychodzi pan do mojego programu jako poseł? Na co poseł Stefaniuk odpowiedział, że chciałby przejść do meritum.
Powiem tak, jeżeli PiS takich dzbanów wysyła do telewizji, to co reprezentują sobą ci, których woli trzymać z dala od kamer?
***
Jastrząb polskiej bankowości, prezes NBP Adam Glapiński wygłosił u siebie godzinne przemówienie na czym ma polegać program „SAFE 0 procent”. Po pierwsze stwierdził, że nikt oprócz niego się na tym nie zna i że można na różnicach w wartości zgromadzonego złota wyasygnować „w dłuższej perspektywie” 197 miliardów złotych na polskie zbrojenia nie uszczuplając bankowej rezerwy. Tylko zapomniał dodać, na co zwróciła uwagę członkini Rady Polityki Pieniężnej, prof. Joanna Tyrowicz, że od tej sumy trzeba by odjąć 150 miliardów straty banku centralnego w ostatnich kilku latach. Czyli zaksięgowanych jako strata 100 miliardów plus około 50 miliardów wydanych z tzw. poduszki finansowej. W ten sposób w „SAFE 0 procent” zostałaby mu różnica zaledwie 42 miliardów, gdyby nie fakt, że te pierwotne 197 miliardy to jest kwota z Księżyca. Znaczy w tym rachunku jedynie odjemnik jest prawdziwy. Odjemna nie, bo zapasy złota w NBP są warte 300 miliardów. Po prostu pan Glapiński te 197 mld. tak sobie rzucił zoo-sposobem, czyli wy je jelenie, łapcie i łykajcie niczym pelikany.
Prezes Glapiński nie wyjaśnił też, co znaczy „dłuższa perspektywa”. Otóż, jakiekolwiek pieniądze na zbrojenia z „SAFE 0 procent” mogłyby wpłynąć do budżetu po rozliczeniu bilansu rocznego NBP, czyli pierwsze, jeśli w ogóle, najprędzej w styczniu 2027 roku, dopiero za rok.
Nie powiedział też jak mu się spina rola szefa banku centralnego z udziałem w tej politycznej szopce. Gdyż wewnętrzne rozporządzenia NBP mówią wyraźnie, że prezes jedynie ma obowiązek przelania na rzecz budżetu państwa 95 procent rocznego zysku banku, natomiast ustalanie celu na jaki przeznaczone są te pieniądze pozostają poza jego kompetencjami.
Strach się bać, gdy ktoś taki stoi na straży wartości złotego. Pisarz Jerzy Pilch mawiał, że w Polsce realizm zawsze przegrywa z fantazją. Ale żeby w narodowym banku, to jest jednak novum.
***
W ławach sejmowych po prawicy prezesa Kaczyńskiego posła Ryszarda Terleckiego zastąpił poseł kandydat Przemysław Czarnecki, co wywołało zdziwienie. No ale dlaczego? To normalne, że sterany życiem polityk podłącza się do kroplówki, która w jego mniemaniu daje mu nadzieję na polepszenie podupadłej politycznej kondycji. Oczywiście zastosowany tu środek w postaci posła Czarnka zawiera ryzykowne substancje w postaci chamstwa i obsrywania czego się da, no ale jeśli się chce żyć, nie tylko w polityce, trzeba czasem się godzić ze skutkami ubocznymi aplikowanego lekarstwa.
Pan prezes po prostu aktualnie przyjmuje teraz dawkę politycznej chemii w postaci Przemysława Czarnka.
.



