Minął tydzień
Minął tydzień
Słabuje kolejny prominentny działacz PiS. Poseł Marek Suski został wezwany na przesłuchanie w charakterze świadka, gdyż onegdaj radził innemu posłowi, Jackowi Ozdobie, żeby pchnął prokurator Wrzosek, byle lekko.
Przed prokuratorem Suski oświadczył, że doznał bólu i rozpoznał u siebie zawał serca, po czym chciał wyjść, ale go zatrzymali do przyjazdu karetki. Lekarz stwierdził, że nic mu nie jest, a poseł Suski rozpowiadał potem, że widok prokurator Wrzosek doprowadził go do wstrząsu sercowego. Następny atak migotania przedsionków u posła Suskiego nastąpi najprawdopodobniej w kolejnym terminie przesłuchania.
Okazuje się, że powiedzenie „serce nie sługa” doskonale się sprawdza i przy negatywnych konotacjach.
***
A’ propos prezydenckiego programu SAFE 0 procent, z małym udziałem prezesa NBP, powstała nowa strategia sprawunków, zwana też metodą na PiS: Otóż idziesz do sklepu bierzesz towar i przy kasie nie płacisz tylko mówisz, że masz pieniądze. Kasjer oczywiście reaguje negatywnie i żąda zapłaty. Wówczas informujesz kasjera, że jak sprzedasz mieszkanie nabyte w PRL-u i zaksięgujesz zysk z tej transakcji, po czym kupisz od siebie ten sam lokal, żeby się nie przeprowadzać, to z tej różnicy pan na kasie będzie sobie mógł potrącić za sprawunki. Z tym, że najwcześniej w maju przyszłego roku.
I powiem wam, że to się może udać, zwłaszcza gdy traficie na kasjera z grupy 38 procent rodaków, którzy według sondażu wierzą, że to jest jak najbardziej możliwe.
***
Toczy się dyskusja kogo wygwizdali kibicie podczas meczu Górnika Zabrze z Rakowem Częstochowa: prezydenta Karola Nawrockiego, czy też prezydenta Zabrza Kamila Żbikowskiego. Co ciekawe są świadkowie na prawdziwość tych dwóch wersji. A najważniejsze, że w kwestii obydwu istnieją mocne powody. Stąd widoczna na zdjęciach z tej akcji niewyraźna mina obu panów.
I nauka na przyszłość: jak się publicznie wystawiasz na osąd społeczny to najlepiej w gronie innych podpadniętych. Jakby co zawsze możesz powiedzieć, że gwizdy dezaprobaty to nie pod twój adres.
***
Propagandziści PiS ogłosili, że po konferencji prezydenta i prezesa NBP związanej z ich pomysłem na pożyczkę dla wojska spadły akcje niemieckiego koncernu zbrojeniowego Rheinmetall AG, co miało być dowodem na niemiecki spisek premiera Tuska.
Według poważnych analityków akcje niemieckiego czołowego producenta broni spadły jednak w wyniku zawirowań wokół konfliktu na Bliskim Wschodzie i jest to regres chwilowy.
Po czymś takim jak konferencja tych panów najwyżej spaść może ich poziom cukru, natomiast akcje Rheinmetall AG. w żadnym wypadku.
***
Pan prezydent najwyraźniej nie ma ochoty przyjąć ślubowania świeżo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, w gronie których jest też sędzia Anna Korwin-Piotrowska z Opola (gratulacje). Być może jego problemem jest to, że nie ma w tym gronie pisowskich aktywistów, przeniesionych prosto z sejmowych ław, nie ma tam towarzyskich odkryć prezesa, lecz są fachowcy w swej dziedzinie, sędziowie i prawnicy z doświadczeniem oraz dorobkiem, w tym zawodowym i naukowym. Dzięki tym nowym nazwiskom jest szansa, że werdyktu TK nie będzie można być pewnym zanim on się w ogóle się zbierze, co od lat jest standardem.
W związku z wstrzemięźliwością prezydenta pojawiły się nawet głosy, by huknąć mu tym ślubowaniem z głośnika podczas jego bytności na meczu. To by była jednak akcja skrojona pod jego emploi, natomiast zupełnie nie a’propos powagi samych powołanych sędziów, którzy jednak reprezentują wyższy poziom.
Pewnie więc prezydenta zastąpi ktoś komu się chce wykonywać swe państwowe obowiązki. A nie wyłącznie rozkazy prezesa Kaczyńskiego.
***
Prezydent Donald Trump zirytował się, że kraje NATO na jego wezwanie nie zamierzają pomagać mu w odblokowaniu cieśniny Ormuz, co jest konsekwencją wojny z Iranem jaką wywołał nie pytając nikogo o zdanie. Te same kraje postanowiły wysłać do cieśniny swoje okręty wkrótce potem, w imię stabilizowania światowej gospodarki, a nie na życzenie amerykańskiego agresora.
Wszyscy ponosimy konsekwencje labilności nastrojów tego socjopaty, mierząc się z drożyzną na stacjach benzynowych i perspektywą wzrostu inflacji. Tylko w gronie polityków PiS panuje przekonanie, że drożyźnie na stacjach jest winien inny Donald, no ale jak się fetowało w ciemno zwycięstwo tamtego, to teraz trzeba znaleźć ofiarnego kozła, żeby przynajmniej w gronie wiernego elektoratu spróbować nie wyjść na baranów.
No i jakby co, to imię się zgadza.
***
Politycy PiS przypuścili szturm przeciw ETS, czyli Europejskiemu Systemowi Handlu Emisjami. Polega on w dużym uproszczeniu na tym, że emitenci płacą za emisję smogu a pieniądze zostają w kraju emitenta, by inwestować je w tzw. zieloną energię i w konsekwencji ograniczać emisję CO2. W ten sposób w ciągu 10 lat nasz budżet państwa wzbogacił się o 136 miliardów złotych, które to pieniądze poszły za czasów PiS zamiast na zieloną energię w 99 procentach na inne wydatki, m. in. na fundusz covidowy oraz… tak, tak, import węgla, Wkrótce miał wejść w życie system ETS2, który oczywiście położyłby nie tylko polską gospodarkę na łopatki.
Nikogo chyba nie zdziwi, że największym jego przeciwnikiem jest dziś PiS. Przypomina to reakcję ekipy malarzy, którzy zainkasowali zaliczkę na materiały, przeputali ją na coś innego, po czym przyszli z informacją, że wycofują się z umowy i remontu nie będzie bo nie mają na farby.
A już mącenie ludziom w głowach, że gdyby nie ETS Polska byłaby rajem węglem palącym to jakaś bzdura wielkości hałdy Szarloty w Rydułtowach. Bo wysokość opłat emisyjnych za używanie stałych paliw w tym węgla nie mają nic wspólnego z kosztami jego wydobycia. Do wydobycia węgla w Polsce dopłacamy. W 2025 roku to było 9 miliardów złotych, czyli ponad 24,5 miliona złotych dziennie.
Premier Tusk jak również szefowie 9 innych europejskich rządów, chcą w ETS2 wprowadzić zmiany, tak, by ceny energii w Unii nie rosły a prawa do emisji nie były przedmiotem międzynarodowej spekulacji, tak jak są teraz. Można z góry założyć, że cokolwiek premierowi udało się wynegocjować, a wygląda na to, że udało się dużo, i tak to będzie dla PiS za mało.
W gębie to oni byli zawsze mocni, a w krytykowaniu konsekwencji własnych błędów osiągnęli niespotykane nigdzie indziej mistrzostwo.



