Minął tydzień
Jest pierwszy efekt debat pisowskich działaczy, którzy zgapili pomysł Charlie Kirka i objeżdżają ośrodki akademickie kraju w ramach akcji „Zmień nasze zdanie”: Jej inicjator, europoseł Patryk Jaki zapracował u studentów na przydomek: „Kirk z TEMU”.
***
Poseł kandydat Przemysław Czarnek przy intelektualnym wsparciu europosłanki Konfederacji Ewy Zajączkowskiej- Hernik wytknęli rządowi upadek zamówień dla radomskich zakładów zbrojeniowych Łucznik, które miały być beneficjentem programu SAFE a nie są, gdyż m. in. partie Czarnka i Zajączkowskiej gorąco i skutecznie namawiali prezydenta do zawetowania tego projektu.
Łucznik miał produkować karabinki dla policji, a ta w samej formule pożyczki SAFE bez odrzuconego przez prezydenta programu się finansowo nie mieści. Czyli najpierw uwalili pieniądze dla policji, a teraz zarzucają rządowi, że brakuje jej kasy na jej zbrojeniowe zamówienia.
Od czasów rzecznikowania Jerzego Urbana wiadomo, że rząd sam się wyżywi, a tu okazuje się, że obecna opozycja jest równie silnie samowystarczalna. Znaczy sama pichci problemy, które potem ochoczo sobie konsumuje.
***
„Karol Nawrocki ma niesamowitą intuicję polityczną, niesamowity instynkt polityczny” – stwierdził Szymon Hołownia, członek koalicji, którą pan prezydent z wielkim upodobaniem flekuje przy każdej okazji a nawet bez niej.
Trzeba docenić, zwłaszcza, że laurka pochodzi od kogoś, kto za grosz nie posiada tych cech, dlatego spokojnie mógł odnieść mylne wrażenie, że na bezrybiu i rak ryba. Polityczna trzecia droga Szymona Hołowni coraz bardziej przypomina ścieżkę wydeptaną przez Jarosława Gowina. Dla tych, którzy go nie pamiętają, przypomnienie – był kiedyś taki prominentny polski polityk.
***
Radosław Piesiewicz, szef Polskiego Komitetu Olimpijskiego zarzucił ABW, że ta nie poinformowała go o wątpliwościach dotyczących giełdy kryptowalut Zondacrypto, gdy ten wciągał ją na listę strategicznych sponsorów PKOl i nawet przypieczętował kontrakt stosownym neonem na frontonie Centrum Olimpijskiego, imienia Jana Pawła II zresztą.
ABW odpowiada, że nigdy prezes Piesiewicz o tą firmę nie pytał, a trudno im było skleić z Zondactrypto jego pytania dotyczącego niedookreślonej firmy działającej „poza obszarem Unii Europejskiej, a także oferującej produkty i usługi niestandardowe”.
Olimpijczycy nagrody w tokenach nie mogą dziś spieniężyć, sponsor się zwinął z pieniędzmi klientów. Dymisja Piesiewicza byłaby tu logiczną konsekwencją, natomiast nie jest w stylu prezesa. Dlatego jedynym rozwiązaniem jakie dostrzegł jest znalezienie kozła ofiarnego. Choć i bez ABW powinno mu się zaświecić czerwone światło, gdy podpisywał umowę z szefem firmy, który dziwnym trafem nie pojawia się kraju, mieszka w Monako, biznes ma zarejestrowany w Estonii, a w Polsce prowadzi tylko interesy. Który był prawą ręką szefa innej upadłej kryptogiełdy, dopóki ten nie zniknął w tajemniczych okolicznościach razem z tzw. kluczem, czyli dostępem do pieniędzy klientów, w sumie na miliard złotych. O tym wszystkim prezes Piesiewicz mógł dowiedzieć się od dawna z mediów, a nie czekać na agentów służb specjalnych.
Od dawna też wiadomo, że rynek kryptowalut to narzędzie rozliczeń środowisk przestępczych, czyli znaczony jest dużym ryzykiem wizerunkowym, o czym Piesiewicz powinien pamiętać wciągając go do sponsoringu polskiego sportu.
Dlatego Radosław Piesiewicz przejdzie do historii nie tylko jako szef PKOl, który jako pierwszy, po 114 latach funkcjonowania Komitetu, pobierał za prezesowanie wynagrodzenie, i to gigantyczne, ale i ten, który skleił ideę olimpijską z kryptozłodziejami. Czym instytucjonalnie a nawet osobiście jako szef polskiego olimpizmu uwiarygadniał ich w oczach inwestorów.
***
Tymczasem prezes Zondacrypto Przemysław Kral okazał się być obywatelem Izraela, gdzie się podobno schronił po przewaleniu klientów na pół miliarda. Na razie, bo sprawa wygląda na rozwojową. Mogło być mniej tego przewału, gdyby w listopadzie ubiegłego roku prezydent Nawrocki podpisał stosowną ustawę regulującą funkcjonowanie rynku kryptowalut w Polsce, zgodnie z unijną dyrektywą MiCA. Ale nie podpisał, bo opozycji i głowie państwa ustawowy system zabezpieczeń klientów przed kryptozłodziejami wydał się, uwaga, zbyt rozbudowany. A grożące za złodziejstwo kary zbyt wygórowane.
Politycy z PiS, Konfederacji i Pałacu – dziś powiedzcie to kilkudziesięciu tysiącom oszukanych ludzi w oczy, a nie zakrapiajcie ich mydlinami od Tuska. Bo Tusk dwa razy dał wam już szansę, żebyście w sprawie kryptowalut zachowali się odpowiedzialnie, a nie jak lobbyści kryptowalutowej wolnoamerykanki, zresztą jako środowisko polityczne obficie przez nią dotowane.
***
Żeby nie być gołosłownym: Portal internetowy zawod.Obywatel polecił Grokowi prześledzenie wypowiedzi posła Janusza Kowalskiego z PiS w sprawie krypto afery na przestrzeni ostatnich miesięcy. No więc zaczął od: „Ustawa rządu Tuska to największa i najbardziej restrykcyjna regulacja krypto w UE”, „Ustawa Tuska zabija rynek krypto, blokuje innowacje i nakłada nadmierne kary”, „Zondacrypto podlega rygorystycznemu nadzorowi estońskiemu”, „Poprawki PiS łagodzące ustawę Tuska mają chronić wolność rynku i zachęcić do inwestycji w Polsce”. Natomiast kończy tak: „To afera Tuska, państwa Tuska z tektury”, „Estonia ostrzegała od 2025, rząd Tuska i służby nic nie zrobiły”, „Ustawa Tuska i tak by nie pomogła, Zondacrypto działało poprzez Estonię”, „ Konieczne jest powołanie komisji śledczej do zbadania powiązań rządu z Zondą”, „Nie wolno odpuścić Tuskowi działania w interesie Zondy”.
Ten gość naprawdę jest bardziej obrotowy od śmigła.
***
Abp. Marek Jędraszewski wychynął z emeryckich pieleszy i na Jasnej Górze ustosunkował się w kwestii polskiego szkolnictwa, które jego zdaniem realizuje plany Adolfa Hitlera. Wielka szkoda, że ten dramatyzm stanu polskiej edukacji arcybiskupowi się nie uwypuklił za czasów gdy był biskupem pomocniczym arcybiskupa Paetza w Archidiecezji Poznańskiej. Osobliwie edukacji seminaryjnej, znaczonej wówczas prezentami od hierarchy Paetza dla wybijających się alumnów w postaci fig męskich z napisem Roma.
No może z Hitlerem to nie miało nic wspólnego, ale za to z Erosem jak najbardziej. A u nas jak się śledzi dyskusję o edukacji zdrowotnej to nie wiadomo, który z nich gorszy…
***
Opozycja z wizyty prezydenta Macrona w Polsce wyciągnęła tylko tyle, że podczas przechadzki po Gdańsku premier Tusk nakreślając krótko jego dzieje o przedwojennym grodzie wyraził się per Danzig, czyli zgodnie z historyczną prawdą. I ten Danzig przeniesiony do współczesności odbija się teraz szerokim populistycznym echem przez internety, niesionym oburzem patriotów, opartym na wyciętej z kontekstu ścieżce dźwiękowej z rozmowy obu przywódców.
A potem kreatorzy tych jasełek się dziwią, że z prezydentem Karolem Nawrockim prezydent Macron nie widzi sensu spotykania, bo szkoda mu czasu na kogoś, kto błyszczy ich światłem odbitym.
Zachodzi poważna obawa, że propagandowa kura „ Für Deutschland” sprzed grudnia 2023 roku już nie zniesie złotych jaj. Bo sama stała się wyliniają ofiarą własnej propagandy klatkowego chowu.
***
Wiceszef Kancelarii Prezydenta minister Adam Andruszkiewicz stanie przed sądem oskarżony o fałszowanie list wyborczych narodowców w wyborach samorządowych w Białymstoku w 2014 roku. Minister Andruszkiewicz zareagował oświadczeniem, że jest niewinny, a akt oskarżenia przeciw niemu został „sklecony naprędce” na polityczne zamówienie.
O tym czy podejrzany ma właściwie wyczucie prawa zadecyduje rzecz jasna sąd. Natomiast wiadomo już na pewno, że pan Adruszkiewicz nie ma za grosz wyczucia czasu, skoro plon 12-letniego śledztwa krytykuje jakby to była sprawa z wczoraj.
***
A skoro przy wokandzie jesteśmy – rząd nie pali się, by wykonać wyroki TSUE i Naczelnego Sądu Administracyjnego, które zobowiązują urzędy do wydania w Polsce transkrypcji aktu małżeństwa zawartego przez pary homoseksualne w innych krajach Unii. Szef MSWiA minister Marcin Kierwiński od tygodni tłumaczy, że „prace trwają”, co brzmi jak eufemizm stwierdzenia „odczepcie się”.
Budowa linii orzeczniczej polegającej na tym, że honorujemy tylko te wyroki, które nam pasują, jak się okazuje to pokusa nie tylko prawicowych populistów.
***
Sławomir Cenckiewicz zrezygnował z funkcji szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Pamiętacie jak tydzień temu pisałem, że korzystny wyrok NSA w sprawie procedury zabierania mu certyfikatu bezpieczeństwa minister Cenckiewicz potraktował jako silne światełko w tunelu, choć równie dobrze może to być lokomotywa? Właśnie go przejechała.




