Minął tydzień
Wielu z nas dotąd nie wiedziało co to streaming, kto to jest Łatwogang, niektórzy pierwszy raz usłyszeli o raperze Bedoesie. Nie znaliśmy małej Mai Mecan, choć wiedzieliśmy, że takich dzieci dotkniętych rakiem jak ona są tysiące..
Może nawet nie spodziewaliśmy się jaka siła dobra jest w nas. Od ostatniej kwietniowej niedzieli wiadomo, że powiedzenie „ łyso nam” nie oznacza tego co dotychczas. To już nie wyrazy wstydu i zakłopotania a symbol dumy, społecznej siły, empatii i solidarności z najsłabszymi.
Młodzi zmieniają świat na lepsze.
***
Liczni politycy PiS i Konrad Berkowicz z Konfederacji nie byliby sobą, gdyby stream Łatwogana nie wykorzystali, by przeciwstawić jego zbiórkę Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy i osobiście Jurkowi Owsiakowi. Ale jedyna istotna refleksja która płynie z tego zestawienia jest taka. że w tym roku na pomoc chorym dzieciom dzięki obu inicjatywom zebraliśmy ekstra prawie 600 milionów złotych i tylko to się liczy.
W związku z tym przekaz do politycznych karłów moralnych: Wasz żółciowy refluks na nic, ludzi dobrej woli jest więcej.
***
W ramach odwracania kota ogonem PiS i Konfederacja, których środowiska na różne sposoby brali z Zondacrypto kasę (dziś okazuje się, że pośrednio od ruskiej mafii), teraz próbują winę za przekręt zrzucić na Koalicję 15 X. Tymczasem koalicja przygotowała ustawę kontrolującą rynek kryptowalut, dwukrotnie zawetowaną przez prezydenta i dwukrotnie odrzuconą przez opozycję. Minister Żurek odsunął od sprawy kryptośledztwa 6 prokuratorów, którzy od listopada 2021 roku, czyli momentu gdy zaginął niejaki Sylwester Suszek, szef kryptogiełdy BitDay wraz z 1,3 miliarda złotych inwestorów, nie posunęli się w śledztwie o krok. Nie przesłuchali nawet Przemysława Krala, prawej ręki Suszka a potem kontynuatora jego dzieła w rebrandigowanej z Bit Bay Zondacrypto. W efekcie zniknął i on, z kolejnymi trzystoma milionami.
PiS dziś pyta co zrobiono w krypto śledztwie przez lata rządów Koalicji 15 października i w ogóle ich nie interesuje co zrobiono w tej sprawie za ich rządów. Jakimś wytłumaczeniem, że właściwie nic ( nie licząc decyzji KFN z 2018 r. o wpisaniu giełdy Suszka na listę ostrzeżeń), są dotacje Zondacrypto na fundacje posła Ziobry z PiS i Wiplera z Konfederacji, oraz na organizację prawicowego kongresu i innych przedsięwzięć populistycznej prawicy. Dzisiejsza kryptoafera to 1:1 powtórka z afery SKOK-ów, gdzie PiS blokował do końca mechanizm kontrolingu państwa nad swoimi politycznymi donatorami. Potem skutki tej blokady zwalał na Platformę Obywatelską. A prokuratura Ziobry kryminalizowała ludzi, którzy jako pierwsi postanowili przyjrzeć się przekrętom SKOK- ów, niszcząc na przykład życie Wojciecha Kwaśniaka, wiceszefa KNF, który pierwszy chciał ich sprawdzić.
Ale i dwaj kolejni ministrowie sprawiedliwości i prokuratorzy generalni K15X nie są bez winy, że przez dwa lata tolerowali w prokuraturze ludzi, którzy trwali w awangardzie ziobrowego systemu, w którym prokuratura miała stać nie na straży prawa a interesu politycznego rządzących. Dlatego odwołani śledczy nie szukali winnych kryptoafery, zajęci kalendarzem kolejnych wyborów. Trzeba było z tym skończyć nie teraz, ale już dawno.
***
Pan prezydent Nawrocki zarzucił premierowi Tuskowi kłamstwo, gdyż jak twierdzi nie mógł podczas wetowania ustawy o rynku kryptowalutowym 1 grudnia 2025 wiedzieć o przekazanych mu ustaleniach ABW z 12 grudnia, że Zondacrypto powstała za kasę rosyjskiej mafii a konkretnie mafii tambowskiej. Przemilczał fakt, że podczas drugiego weta w lutym 2026 tą wiedzę już posiadał, gdyż grudzień roku poprzedniego był jednak wcześniej. I tylko to mu zarzucał premier.
Tymczasem pan prezydent upiera się przy swoim co by oznaczało, że momentami ma dość luźny kontakt z rzeczywistością a osobliwie z czasoprzestrzenią. Może to przez te snusy?
***
Prezes Kaczyński w związku z zarzutami, że Zondacrypto najsilniej medialnie sposorowało TV Republika oświadczył, że PiS nie ma z nią nic wspólnego. Tymczasem właścicielem stacji jest spółka Słowo Niezależne, a jej udziałowcem z kolei spółka Srebrna, którą kontroluje Fundacja Instytut Lecha Kaczyńskiego a w jej radzie zasiada jego brat, prezes PiS.
Wygląda więc na to, że PiS z TV Republiką łączy nie kto inny tylko Jarosław Kaczyński. Koło się więc zamyka a prezes robi wszystko, by kojarzyło się ono raczej z hula-hop niż pętlą kryptoafery na szyi jego partii.
***
Uwolnienie Andrzeja Poczobuta ma wielu ojców. Od 5 lat, czyli od początku starały się o to ekipy rządzące PiS i Koalicji 15 Października. Udział obecnego rządu i służb specjalnych potwierdził też ambasador USA Thomas Rose. Bez wątpienia siłą sprawczą była tu interwencja prezydenta Donalda Trumpa, ale wiele dla uwolnienia redaktora Poczobuta zrobili też zwykli, szarzy ludzie, na przykład jego przyjaciel red. Bartosz Wieliński. Mieli tu swój wkład również prezydenci Duda i Nawrocki .
I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że daremni doradcy prezydenta Nawrockiego wkręcili go w narrację, że to on był w tym dziele ze wszystkich najlepsiejszy.
To się nazywa być na głodzie. Sukcesu rzecz jasna.
***
Po wyborach wygranych przez opozycję okazuje się, że nikt u nas nie popierał w ostatnich wyborach Viktora Orbana. Najwyraźniej delegacje PiS i Konfederacji, które pielgrzymkowały do Budapesztu na jego przedwyborcze wiece poparcia, były tam niczym Marianna Schreiber na wiecach Koalicji Obywatelskiej – na zasadzie antytezy.
Czyli nic nowego, PiS zawsze było partią odwróconych znaczeń, a Konfederacja ma swoje dwie twarze: Mentzena i Bosaka, i jakby co, jedna za drugą nigdy nie odpowiada.
***
Jedynie Zbigniew Ziobro pozostał Orbanowi wierny, bo po pierwsze, ma za co być mu wdzięczny, a po drugie wkrótce zdaje się połączy ich los migranta. Dlatego więc polski banita komentując klęskę swojego gulaszowego dobroczyńcy odnalazł przyczynę jego wyborczej porażki: Zdaniem Zbigniewa Ziobry te wybory nie były sprawiedliwe i równe. I żeby nie było wątpliwości- stroną poszkodowaną był tu… Viktor Orban, zamordysta, który przez wiele lat miał na własność całe państwo, wszystkie jego instytucje w tym środki masowego przekazu. Zdaniem Ziobry stanął on do nierównej walki z Magyarem, który na przykład ostatni raz przed kwietniowymi wyborami w publicznej węgierskiej telewizji pojawił się trzy lata temu.
Jak widać podróże kształcą, ale jednak nie wszystkich.
***
Coraz więcej krajów uświadamia sobie, że trzeba sobie organizować życie nie oglądając się na Stany Zjednoczone, zwłaszcza, że polityka ich przywódcy jest oględnie mówiąc chwiejna a jego decyzje niestabilne. Również kraje Unii zrozumiały, że jeśli mają na kogoś liczyć w kwestii bezpieczeństwa, to przede wszystkim na siebie. Zresztą prezydent Donald Trump dokładnie to im bez przerwy powtarza, jednocześnie nieustannie poddając w wątpliwość swoje przywiązanie do słynnego Artykułu 5 Traktatu Atlantyckiego oraz do sojuszu NATO w ogóle.
W tym duchu zwiększenia obronnej samodzielności, tak by stać się silnym partnerem USA a nie pozostawać ich wasalem, wypowiedział się również premier Donald Tusk w wywiadzie dla Financial Times, co posłużyło opozycji by przypiąć mu łatkę ruskiego agenta, który pragnie zerwać nasze związki z USA.
I nie ma się czemu dziwić, goście, którzy w ciemno fetują Donalda Trumpa, nie czekając nawet na czyny, po których go poznamy, którzy na dodatek w zasadzie uważają się za nieomylnych, będą mu klaskać do końca.
Ktoś za tych mistrzów wolnoamerykanki w wazelinie musi myśleć o kraju.
***
Pan prezydent zawetował kolejne dwie ustawy, w tym tę która miała ułatwić rozwody par bezdzietnych i z dorosłymi dziećmi za obopólną zgodą przed urzędnikiem a nie po wielomiesięcznej sądowej mitrędze. Do tej pory Karol Nawrocki sypał piasek w tryby rządowi, teraz zaczął się mścić na zwykłych ludziach.
***
Poseł Janusz Kowalski, przez lata żelazne ramię PiS, opuszcza partię i jej klub parlamentarny. Znów sam w politycznym lesie, komu dzisiaj kwiatki niesie?




