Minął tydzień
Minął tydzień
Pan prezydent powołał Radę Nowej Konstytucji, która ma na celu jak w nazwie. Temu przedsięwzięciu źle rokuje nie tylko sam inicjator, który ma tyle wspólnego z politycznym arbitrażem co Księżyc z majówką. A tu przecież bez kompromisu nie ma zapisu. Również nie urywa skład Rady, w której znalazła się m. in. sędzia w stanie spoczynku Julia Przyłębska, wybitna specjalistka od obchodzenia konstytucji na rympał, a także enfant terrible polskiego konstytucjonalizmu, profesor Ryszard Piotrowski, który zaraz po uroczystym odebraniu nominacji stwierdził, że żadna zmiana konstytucji nie jest potrzebna i wystarczy przestrzegać zapisów obecnej. Można powiedzieć jest przeciw, ale cóż szkodzi zasiadać.
Coś w tym co mówi prof. Piotrowski jednak pozostaje na rzeczy, bo z pomysłem tej Rady jest tak, jakby smoka wawelskiego zaciągnąć do gaszenia pożarów. Znacznie lepszy efekt uzyska się, jeśliby nie podpalać.
***
W kwestii prac powyższej Rady głos zabrał poseł tej ziemi Paweł Kukiz, który nie kryje satysfakcji i nadziei związanej z prezydenckim zaproszeniem do grona. Nie ma się co dziwić, po latach smuty wreszcie znalazł się ktoś, komu jego fantasmagorie o demokracji bezpośredniej są do czegoś potrzebne.
***
Opozycja i jej propagandziści grzmią, że Donald Tusk nie chce w Polsce wojsk amerykańskich. Narrację swą budują na oświadczeniu premiera, który przestrzega żeby kontyngent w Polsce nie rozbudowywać kosztem wycofywania go przez prezydenta Trumpa od naszych europejskich sojuszników. Czyli Tusk jest za, by było u nas więcej amerykańskich żołnierzy, ale nie kosztem sąsiadów, bo z punktu widzenia strategii obronnej Europy takie przesunięcie sensu nie ma.
To jest tak jak z kumplowaniem: gdy kumplowi noga się powinie chodzi o to, by go wesprzeć a nie podkładać mu się pod drugą. Bo tylko taki sojusz i solidarność mogą się sprawdzić w godzinie próby. Tego nigdy nie zrozumieją jednak ci, z którymi nie warto koni kraść. A nawet się nie da, gdyż oni jeśli kradną, to nie w przenośni i wyłącznie we własnym gronie.
***
Okazuje się, że PiS ma obecnie nie tylko „dwa płuca” ale w każdym z nich jeszcze oddycha po jednym stowarzyszeniu, gdyż po pośle Morawieckim swoje stowarzyszenie zakłada także poseł Czarnek.
Ostatnio w ogóle mamy wyjątkowy wysyp malowniczych politycznych metafor. Na przykład poseł Łukasz Kmita z PiS porównał swoją partię do „prawicowego pociągu z samonapędzającymi się wagonami i lokomotywą – prezesem Kaczyńskim”. Tu pojawia się wątpliwość, że skoro wagony jakimś cudem popylają same z siebie, to może oznaczać, iż prezes-lokomotywa składu nie ciągnie, tylko jest przezeń popychany.
A poza tym co z tego, że pociąg mknie, skoro coraz wyraźniej widać, że peron i tak mu odjechał.
***
Polska zgodnie z zapowiedzią podpisała pożyczkę unijnego programu SAFE, która ma wpłynąć na rozbudowę potencjału obronnego w kraju i ogólnie dać dodatkowy impuls dla rozwoju polskiej gospodarki. To jest około 184 miliardy złotych na 3,3 procent z dziesięcioletnią karencją, a potem z ratami rozłożonymi do 2070 roku. To jest pożyczka korzystniejsza od koreańskiej na 6,5 procent i amerykańskiej na 4,5. I tu nie chodzi tylko o liczby a również fakt, że warunkiem tych dwóch ostatnich jest zakup sprzętu w kraju wierzyciela, natomiast SAFE pozwoli nam na rozwój polskiej produkcji i da pracę polskim pracownikom.
Tymczasem opozycja fakt pożyczki krytykuje bredząc o zamachu na konstytucję. Co ciekawe, gdy minister Błaszczak brał pożyczki na obronę, o niekonstytucyjności tego kroku, i słusznie, nikt nie wspominał a dziś robi to sam były minister. I nawet jakoś mu się to skleja.
Takie czasy, że nawet klejenie żywiołów rzeczywistości może być oznaką ogólnego od niej odklejenia.
***
Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu nakazał polskim władzom, by przestały uniemożliwiać pracę sędziom Trybunału Konstytucyjnego wybranym przez Sejm w marcu tego roku. Decyzja zapadła jednogłośnie.
Rzecz w tym, że władze niczego nie uniemożliwiają tylko pełniący obowiązki prezesa Bogdan Święczkowski traktuje TK jak swój prywatny folwark. Sąd pana Bogdana po prostu jest biurem podawczym prezesa Jarosława Kaczyńskiego. On przedkłada a sędziowie u Święczkowskiego w trybie pilnym kwitują jego wnioski oczekiwanymi przez prezesa wyrokami.
Ta szopka jest wspierana przez prezydenta, który myśli, że jak gdzieś nie przyjdzie, a jest napisane, że ewentualnie mógłby być, to tego nie ma. A sędziów to może sobie wybierać na zasadzie wyliczanki entliczek-pentliczek.
***
Pan prezydent przedstawił swoją wersję ustawy o rynku kryptowalut. Co ciekawe liczy ona ponad 100 stron i jest grubsza od ustawy rządowej, którą to pan prezydent zawetował dwukrotnie wskazując wśród litanii kłamstw i manipulacji na jej zbytnią obszerność. Swoją ustawę prezydent anonsował jeszcze w ubiegłym roku, potem ustami ministra Boguckiego wyjaśniał, że jej nie ma, bo i tak marszałek Czarzasty ją zamknie w zamrażarce.
Teraz pomysł odtajał, a że „mało casu, kruca bomba”, to prezydenccy umyślni w zasadzie kopiuj-wklej przepisali ustawę rządową łamane przez projekt Polski 2050. Co na jedno wychodzi, bo sami jej twórcy przyznają, że jest w 99 procentach zbieżny z wersją rządową ustawy.
W ten oto sposób Pałac najprawdopodobniej chce ratować prezydencką twarz w obliczu afery z Zondacrypto. To będzie jednak trudne, bo żeby w tej kwestii twarz ochronić, trzeba by ją wpierw nie stracić .
***
Prezydent Karol Nawrocki chce teraz referendum w sprawie polityki klimatycznej. Sam czuje, że tak łatwo tych dwóch wet w sprawie rynku krypto ludzie mu nie zapomną, o umoczeniu populistów w Zondacrypto, nie wspominając. Dlatego usiłuje otworzyć nowy front: energia i prąd.
Rzecz jasna w referendalnym pytaniu nie przewinie się nazwisko premiera Morawieckiego, który w imieniu rządu PiS podpisał w 2019 zgodę na program Zielony Ład. To nawet ten sam skrót – ZŁ, co przy 150 miliardach, które Polska otrzymała już w ramach unijnych dotacji związanych z polityką klimatyczną.
Czyżby to było w stylu pana prezydenta: Zgarnąć a potem się wypiąć?

