Minął tydzień
W związku z wojenną awanturą na Bliskim Wschodzie, którą zawdzięczamy prezydentowi USA, opozycja wiesza psy nie na tym Donaldzie, że paliwo u nas drożeje. Polski premier odpowiada za jego cenę wyłącznie w zakresie procentowo ustalonych danin dla państwa. Cenę na pylonie ustala sobie rynek i dystrybutorzy. Gdyby Tusk był w tym zakresie jakimś paliwowym demiurgiem, za rekordową dziś cenę galonu benzyny w USA w wysokości 4 dolarów z hakiem również odpowiadałby on, a to przecież absurd.
W dyskusję włączył się nawet Mateusz Morawiecki wypominając Tuskowi osławione 5,19 za litr benzyny. Dziwne, że akurat on, przecież jego milion Izer jeździ na prądzie.
***
W Szpitalu Bródnowskim i Szpitalu Południowym zestawili czas pracy na SOR-ach dr. Dawida Kacprzyka. Okazuje się, że gdy był zatrudniony jednocześnie w obu lecznicach zasuwał po 16 godzin dziennie i to w świątek-piątek. Aleksiej Grigoriewicz Stachanow, prekursor ruchu socjalistycznego współzawodnictwa pracy przy panu Dawidzie był cienkim Bolkiem. Nawet jeśli i stachanowcom sztucznie podkręcali wyniki.
***
Tymczasem menedżerowie od służby zdrowia oraz dyrektorzy zadłużonych szpitali wskazują, że reforma robiona „pod Kacprzyka” niewiele u nich zmieni, gdyż wysokich i gigantycznych wynagrodzeń za lekarskie kontrakty i tak nie płacą, bo nie mają z czego. Podobnie jak składki ZUS dla pracowników na etacie, Jednocześnie deklarują, że nie będą się upierać przy przestrzeganiu godzin pracy przez medyków, którzy już obsłużyli w szpitalu swoich pacjentów i poszli do innej roboty, bo po pierwsze wiadomo, że lekarze, którym szpital nie płaci muszą przecież gdzieś indziej zarobić na życie, a po drugie „ jak rzucą im papierami” , to szpital zostanie na lodzie z kulawym ale zawsze kontraktem NFZ, który nie będzie kim realizować. I wtedy będzie jeszcze gorzej.
Z reformą polskiej służby zdrowia jest jak z chorobą – jak się zbyt długo lekceważyło objawy, to teraz żadna cudowna tabletka nie pomoże.
***
W Szczawnicy pijany awanturujący się obcokrajowiec chciał wręczyć funkcjonariuszom 20 złotych łapówki. Najwyraźniej przecenił siłę polskiej waluty.
***
Pan prezydent zawetował ustawę o osobie najbliższej dającej trochę praw związkom partnerskim, argumentując, że musi stanąć w obronie polskiej rodziny. U nas ciągle jest problem z obrońcami bytów niezagrożonych, najczęściej kosztem tych najsłabszych.
***
W PiS walka o schedę po Jarosławie Kaczyńskim wchodzi w kolejny etap – wzajemnej publicznej młócki. Tymczasem wieści o politycznej śmierci prezesa są mocno przesadzone, w każdym razie robi on wszystko, by na to wyglądało. Ewidentnie dwa płuca PiS, maślarze i harcerze, dostały zadyszki, a prezes chce odciąć obydwa, by partia czas jakiś pociągnęła jeszcze na jego respiratorze. Rzecz w tym, że to jest już tak zdezelowany sprzęt, jak ten od osławionego handlarza bronią, co to się był spopielił w Albanii.
Poza tym jak się coś nie skleja to raczej nie przywrze, zwłaszcza na ślinę. No ale jak się kieruje partią na zasadzie dziel i rządź, podział staje się naturalną konsekwencją. Zwłaszcza gdy to rządzenie już nie jest takie jak kiedyś.
***
Są już pierwsze konsekwencje obowiązywania umowy UE-MERCOSUR: W pierwszym miesiącu eksport polskich produktów rolno-spożywczych do krajów MERCOSUR-u wzrósł z 4,4 mln euro do 5,8 mln euro.
Ale co się populiści MERCOSOUR-em ludzi nastraszyli, to ich. Była już dieta przymusowa z robaków, SAFE dla Niemca, MERCOSUR, co to miał rozłożyć polskie rolnictwo. Ciekawe jakie strachy teraz wymyślą, bo jakieś na pewno, gdyż to jest ich sprawdzona metoda TPPBG – Trwoga, Przerażenie, Popłoch, Bojaźń, Groza, a przyjdzie wyborca do naszego woza.
Polska wieś może i łyka te pierdoły gładko, niczym pelikan smaczną rybkę, ale też szybko się potem wypróżnia. Może nawet kiedyś zacznie po nich zwracać.



