Minął tydzień
Minął tydzień
31-letni Ukrainiec trafia do Jarosławia za odholowanym z granicy nieubezpieczonym autem. Nożem dźga przypadkowych ludzi. Czy to atak psychola, czy prowokacja na razie nie wiadomo. Gdyby to jednak była rosyjska prowokacja to udana, sądząc po reakcjach oszołomów, którzy najpierw w sieci uśmiercili dwie osoby, nie bacząc na to, że jeden z ugodzonych księży ciągle walczy o życie. Natychmiast też zaczęli żądać wysiedlenia z Polski wszystkich Ukraińców w wieku poborowym, dymisji w rządzie i wezwania ukraińskiego ambasadora z powodu bandyckiego napadu bez konotacji międzypaństwowych.
Tam gdzie większość z nas widzi powód smutku, żałoby i współczucia, niektórzy widzą okazję do politycznej dintojry.
***
Z Białego Domu płyną sygnały rozczarowania prezydenta Donalda Trumpa, że ma tak niewielu politycznych sojuszników, którzy w mediach są skłonni bronić jego polityki i uwypuklać osiągnięcia drugiej kadencji.
To może tłumaczyć jego kolejne słowa dotyczące prezydenta Polski, którego jak twierdzi Trump, wyciągnął z politycznego niebytu i właściwie to jemu wszystko on zawdzięcza.
Dyplomatycznie w takich sytuacjach jest zachować powściągliwość, co zresztą w kontaktach z prezydentem Trumpem ćwiczą przywódcy szeregu krajów, no ale nie nasi prezydenccy ministrowie. Ci się cieszą jak dzieci i śmieją jak głupi do sera, gdy prezydent USA właściwie upokarza ich szefa, uprzedmiotawiając Karola Nawrockiego w pustawej galerii swoich trofeów.
Z dobrego acz partykularnego nastawienia prezydenta USA do prezydenta Polski warto korzystać, ale też trzeba pamiętać, że Trump ustawia Nawrockiego na swojej politycznej szachownicy i nawet jeśli uważa go za figurę, to jednak w partii rozgrywanej przez siebie, nie naszej.
***
Dziennikarze „Newsweeka” i Radia Zet ustalili, że prywatna fundacja Centrum Strategii Rozwojowych organizowała a Kancelaria Prezydenta kierowała do niej zainteresowanych „ w celu uzgodnienia szczegółów” na ekstra spotkania z głową polskiego państwa w trzech pakietach, w zależności od wpłaty. Najwyższy, Pakiet Platinum, czyli spotkanie w cztery oczy kosztować miało 100 tysięcy dolarów.
Monetyzacji pana prezydenta zaprzecza jego zaplecze oraz sama fundacja, która przygotowała w USA konferencję z udziałem Karola Nawrockiego oraz przedstawicieli biznesu amerykańskiego i polskiego, twierdząc, że uczestnictwo w wydarzeniu było bezpłatne. Tyle, że same pakiety określające zakulisowe spotkania nie tego dotyczą.
A może sędziowie TK, przy których ślubowaniu prezydent nie zechciał się pojawić, zainwestują w Pakiet Gold – jest o połowę tańszy od Platinum, bo zakładał spotkanie z Karolem Nawrockim w małym gronie, czyli jak raz, i formułę ślubowania po prostu przed nim powtórzą?
***
Agencja ratingowa Moody’s obniżyła długoterminowy rating Polski o jeden stopień — z A2 do A3, co się zdarzyło po raz pierwszy od 24 lat. Główną przyczyną jest utrzymujący się deficyt budżetowy i idące za nim rosnące niebezpiecznie koszty obsługi długu. Opozycja zaatakowała rząd, przy czym minister Przydacz z Pałacu Prezydenckiego szczególnie zajadle. Jakoś w swej krytyce przeoczyli dwa elementy uzasadnienia: Pierwszy to taki, że skuteczność polityki rządu, w tym tej budżetowej, jest słaba ze względu na obstrukcję prezydenta. A ten drugi – jednocześnie Moody’s zmieniła dla Polski perspektywę z negatywnej na stabilną, co jest raczej dobrą wiadomością. Jednak sądząc po reakcji Pałacu- zależy dla kogo.
Podsumowując – jeżeli spadek ratingu Polski traktować jako wotum nieufności, to też co do szans ściślejszej kohabitacji małego i dużego Pałacu.
***
„Najgorszym gatunkiem podłości jest ta, która ubiera się w maskę przyjaźni, by tym pewniej podciąć komuś nogi dla własnego awansu” – napisał opolski poseł Marcin Ociepa zaraz po tym, gdy Sejm wybrał na wicemarszałka nie jego a posła Marcina Horałę z obozu pisowskich rozłamowców Mateusza Morawieckiego.
Poseł Ociepa wie co mówi, bo ma pewnie jeszcze w pamięci jak sam się zachował wobec swojego politycznego patrona Jarosława Gowina. Znaczy wystawił go do wiatru w momencie próby.
***
A jeśli już jesteśmy przy politykach, którzy zdradzili swojego politycznego patrona Jarosława Gowina: Poseł PiS Kamil Bortniczuk zmaga się z oskarżeniem ustawiania konkursów w czasach gdy był ministrem sportu. NIK zarzuca mu, że osobiście wskazał 8 podmiotów, które miały wygrać ministerialne granty w ramach konkursu „Sport dla wszystkich”.
Miało być dla wszystkich, a okazało się dla swoich.
***
W Polskim Komitecie Olimpijskim trwa remanent po prezesie Radosławie Piesiewiczu. PKOl jest winny firmie leasingowej 1,88 mln złotych brutto. Pan Piesiewicz, aktualnie pozostający w areszcie, wybrał na służbowe auto model sportowego lexusa , którego cena zaczyna się od 600 tysięcy złotych. Co miesiąc rata za użytkowanie auta wynosi 14 tysięcy złotych.
Żeby tu jeszcze móc powiedzieć – kto bogatemu zabroni, ale akurat finanse PKOl szorują po dnie. Jak to mówią – nowe idzie, stare jedzie. I to dotyczy nie tylko samego byłego prezesa, ale i aktualnego p.o. oraz całego zarządu, który się po Piesiewiczu ostał. Wcześniej milczał i dzisiaj udaje, że o niczym nie wiedział i za nic nie odpowiadał.
***
Mateusz Morawiecki znowu błysnął blagą. Stanął na moście w Głuchołazach i stwierdził, że Tusk otworzył most donikąd, choć sam premier podczas przecięcia wstęgi tłumaczył, że z normalnym ruchem trzeba poczekać na wybudowanie ronda obok przeprawy. Gdy Morawiecki nagrywał swoją rolkę musiał widzieć, że przez most na Białce ruch się odbywa, tyle że na razie wahadłowo. A mimo to skłamał, bo na bulwersującym kłamstwie najlepiej buduje się zasięgi.
Panie pośle, skoro most nie funkcjonuje, to weź się pan i połóż na jego jezdni, najlepiej w jesiennej szarówce, przy kiepskiej widoczności.
***
Pół Polski się bulwersuje, gdyż w serialowej „Lalce” Netfliksa hrabianka Izabela Łęcka rzuca do absztyfikanta, któremu rada nie jest, per „chujec borsuczy”. Rzecz w tym, że w ówczesnej epoce „chujec” to nie była wbrew pozorom nazwa męskiego narządu płciowego, a określenie chudego knura, czyli rozpłodowego wieprza. Znaczy Łęcka spławia gościa nazywając go „borsuczym chudzielcem”, co akurat pasowało do jego fizjonomii. Nieładnie, ale też bez przesady.
Może i twórcy serialu zdawali sobie sprawę, że dziś wymowa epitetu Łęckiej brzmi bardziej hard, no ale czas akcji ich usprawiedliwia.
W tym wątku prawda czasu jest prawdą ekranu. Nawet jeśli na to nie wygląda.






