Minął tydzień

Za sprawą tekstu w Financial Times znamy więcej szczegółów, o tym jak za prezesury Daniela Obajtka Orlen kupował ropę w Wenezueli przez dubajskiego pośrednika: Gość, z którym spółka zawarła miliardowy kontrakt na dostawę ropy miał 25 lat i żadnego dostępu do surowca, co kosztowało firmę 1,6 mld złotych w plecy. Pośredników szukał w Wenezueli oferując pendrivy z wielomilionowymi portfelami kryptowalut od szwajcarskiej spółki Orlenu. Chętni do przytulenia oczywiście się znaleźli, bo jak tu nie wykorzystać frajera, który płaci walutą nie pozostawiającą śladów, wypraną lepiej niż po Vizirze i szuka dostarczycieli surowca z łapanki.

O sprawie dawno pisały już polskie media, ale teraz odbiła się ona echem w światowej branży. Zareagował oczywiście Daniel Obajtek, który fakt, że jeden z trzech supertankowców, które daremnie czekały w Wenezueli zatankowano olejem napędowym dla innego kontrahenta, żeby nie wracał przez ocean na pusto, traktuje jako potwierdzenie, że kontrakt mógł się udać, gdyby nie został zerwany przez jego następców.

Fakt – skoro tankowce służą do przewozu ropy – rzeczywiście było to możliwe, gdyby nie jeden szczegół, który przeoczył pan Obajtek: po rozkurzu pendrive-ów z kryptowalutą nie było czym za nią zapłacić a tankowce nie mogły rdzewieć przy pirsie w nieskończoność. Na przykład czekając na nowy zarząd Orlenu, zwłaszcza, że Obajtek wraz ze starym zarządem trzymali się stołków dokąd tylko mogli.

Daniel Obajtek tłumaczy, że o niczym jako prezes nie wiedział, i to jest nawet możliwe. Często zdarza się, że rozmaite szczwane lisy wykorzystują do przekrętów fakt, że na czele stoi polityczny nominat, którego jedyne co wyróżnia to totalna niekompetencja. Znaczy można go walić w rogi na kasę jak się tylko chce.  Najlepszy dowód, że nikt za czasów Obajtka za ten przewał nie odpowiedział, choć przecież i do niego musiało w końcu dotrzeć co tu się zadziało.

***

Europarlament przyjął raport o Rosji, która jest „zasadniczym zagrożeniem dla Europy”. Z polskiej delegacji raportu nie poparła europosłanka Beata Szydło z PiS. Wyszło szydło z mieshka, można powiedzieć.

***

Dzieje się w Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. Gabinet  rektora okupowała posłanka Maria Kurowska, w ten sposób okazując dezaprobatę dla zmiany na tym stanowisku. Posłanka ogłosiła protestacyjną głodówkę a jej partyjni koledzy zagrzmieli, że została odcięta od jedzenia. To trzeba się zdecydować po co głodującemu aprowizacja. Podobno pani posłanka potrzebowała leków, gdyż pozostaje w zdrowotnym kryzysie, i znów – nie na tyle jednak, by dopuścić do siebie ekipę pogotowia

Nowy rektor uczelni prof. Sławomir Cudak informował, że odwiedzał posłankę systematycznie i pytał czy niczego jej nie potrzeba. Przez drzwi, bo w pewnym momencie posłanka zarzuciła mu, że w tym  celu przebił ścianę. Otrzymywała wszystko czego żądała z jednym wyjątkiem –  dymisji pana Cudaka.

Z odsieczą do protestującej przez płot przedarł się poseł Dariusz Matecki, heroicznie, bo z narażeniem własnej męskości, gdyż parkan pokonywany przez rzeczonego okrakiem jest zakończony na ostro. Natomiast od frontu nacierał poseł Antoni Macierewicz, który podchodząc podejrzanie blisko coś tam gmyrał przy mundurze młodego policjanta. Poseł Macierewicz nie od dziś zresztą wykazuje atencję dla młodych mężczyzn, w tym przypadku bez wzajemności. Na końcu posłanka Kurowska opuściła gmach uczelni, bo jej odcięli prąd i przecież nie będzie siedzieć po ciemku.  Obiecała, że będzie kontynuowała protestacyjną głodówkę w innym miejscu, może nawet między posiłkami.

Z kolei odwołany przez ministra sprawiedliwości rektor – komendant uczelni Michał Sopiński, dla którego tak się poświęca poseł Kurowska (choć w rzeczywistości ma go gdzieś, to tylko próba przed spodziewaną rozgrywką o TK a także sposób na odwrócenie uwagi od umoczenia PiS w kryptoaferę) uważa, że pozostaje na stanowisku, gdyż osobiście nie odebrał dymisji, zamykając się w pokoju hotelowym w Karpaczu. Trzeba człowieka zrozumieć, gdzie on teraz znajdzie inną taką robotę, w której firma mu zafunduje dwutygodniowe wypasione wczasy w Tajlandii za 60 tysięcy złotych.

Generalnie uwaga w kwestii cyrku jaki się odbywa wokół Akademii Wymiaru Sprawiedliwości jest taka: skoro środowisko Suwerennej (Solidarnej) Polski chciało sobie stworzyć własną uczelnię, to oczywiście mogli, tyle, że nie za państwowe pieniądze.

***

Prezydent Trump znalazł kolejnego winnego wysokich cen paliw na świecie- jest nim Władimir Zełeński i szerzej Ukraina, bo bombarduje rosyjskie rafinerie. Tymczasem paliwa biją kolejne cenowe rekordy. W Polsce premier Tusk apeluje do prezydenta Nawrockiego, by jednak podpisał kolejną ustawę o nadzwyczajnych zyskach koncernów paliwowych, które pójdą na kontynuację programu Ceny Paliw Niżej, czyli obniżenie horrendalnych cen na stacjach.

Poprzednia ustawa w tej sprawie zalega w Trybunale pana Święczkowskiego, który natychmiast znalazł czas by zabezpieczyć rektora Sopińskiego na stanowisku do bliżej nieokreślonego rozstrzygnięcia sądowego, ale nie znalazł chwili, by rozpatrzeć ustawę o nadzwyczajnych zyskach firm paliwowych, choć dotyczy ona kieszeni milionów Polaków. Najwyraźniej dla sędziego Święczkowskiego są sprawy ważne i ważniejsze, przy czym gradacja pnie się od ogółu do poziomu swoich.

***

Tymczasem pan prezydent ma swój pomysł na obniżenie cen paliw: chce zwolnić sprzedaż detaliczną paliw z podatku od sprzedaży detalicznej i obniżyć akcyzę, czyli w zasadzie stworzyć możliwości sprzedaży hurtowej paliw zamiast to Polski do innych krajów.

Rzecz w tym, że polskie rafinerie zapewniają jedynie 2/3 dostaw do stacji pali, co trzeci litr jest importowany. Jeśli importerom według pomysłu ludzi prezydenta ograniczy się marżę, przerzucą polskie dostawy do innych krajów. Pomysł prezydenta to pomysł na katastrofę. To już drugi taki po SAFE Zero.

Pan prezydent świetnie się za to komponuje na dożynkach.

 

Najnowsze artykuły