Minął tydzień

Poseł PiS Waldemar Buda na antenie Polsat News zainteresował się w jakim charakterze, męża czy żony,  w związku z liderem Lewicy Robertem Biedroniem występuje jego życiowy parter Krzysztof Śmiszek. Czworonoga za przewinienie karci się często słowami  ”do budy!”, ale jakim słowem odprawić po chamskiej odzywce człowieka, skoro on już Budą jest?

***

Przy okazji majowej manifestacji przeciwko Zielonemu Ładowi w stolicy poseł Janusz Kowalski poinformował, że Tusk chce zlikwidować Elektrownię Opole. Chyba jednak coś się panu posłowi pokiełbasiło w temacie, bo to właśnie poprzedni rząd Tuska w Elektrownię Opole zainwestował gigantyczne pieniądze, na jej rozbudowę i modernizację, dzięki czemu jest to dziś jedna z najnowocześniejszych i niskoemisyjnych elektrowni węglowych w Europie. I oprócz posła Kowalskiego nikt nie zgłasza planów jej likwidacji. Owszem, gdy w 2028 roku przestaniemy w rachunkach za prąd płacić daninę na tzw. utrzymanie bloków węglowych, również Elektrownia Opole przestanie  się opłacać, ale to nie znaczy, że nie będzie się do niej dopłacać, bo skądinąd prądu przecież nie będzie. Może po prostu posłowi Kowalskiemu chodzi to, że zbierają się czarne chmury nad nominatami Suwerennej Polski w kadrze kierowniczej firmy. Ale to jeszcze nie oznacza końca zakładu, a najwyżej koniec układu, który polityczne środowisko Kowalskiego zapoczątkowało osiem lat temu od słynnej nominacji one day director.

 

***

W TVN pisowski poseł tej ziemi Marcin Ociepa odstawił widowisko twierdząc, że niejaki Szmydt to jest faworyt posłanki Gasiuk-Pihowicz z KO, gdyż jako wiceprzewodnicząca komisji sprawiedliwości zaprosiła go na komisję sejmową w charakterze skruszonego hejtera z grona  sędziów lizusów propisowskiej grupy Kasta/Antykasta, szczujących na niezależnych kolegów.  Tymczasem fakty wskazują na to, że były sędzia Szmydt to jest produkt oraz wychowanek środowiska PiS i Suwerennej Polski, z którym jako białoruski agent miał wyraźnie po drodze. Wbrew konfabulacjom posła Ociepy kariera Szmydta wystrzeliła w 2017 roku, gdy jako szeregowy sędzia został delegowany do Ministerstwa Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Doradzał tam komisji weryfikacyjnej badającej nieprawidłowości warszawskiej reprywatyzacji. A prym w tej komisji wodzili działacze wówczas Solidarnej Polski: Patryk Jaki i Sebastian Kaleta.

 

Pierwszy awans w nowym ministerialnym miejscu pracy Szmydt otrzymał już po dwóch dniach, gdy wiceminister Łukasz Piebiak zrobił go naczelnikiem wydziału. W styczniu 2018 roku z kolei minister Ziobro powołał Szmydta do komisji egzaminującej przyszłych radców prawnych. W marcu 2018 wiceminister Michał Wójcik gościowi, którego jak dziś mówi nawet nie zna, wystawił upoważnienie do dostępu informacji niejawnych. We wrześniu 2018 Szmydt został dyrektorem Wydziału Prawnego neoKRS. Mniej więcej w tym samym czasie minister Ziobro powołał go do zespołu przy swojej osobie, która monitorowała postępowania dyscyplinarne sędziów, które polegały na nękaniu niepokornych wobec ówczesnej pisowskiej władzy przedstawicieli zawodu. Szmydt sprawdził się tam na tyle, że zaledwie po miesiącu w uznaniu zasług został sędzią Warszawskiego Sądu Administracyjnego, a w grudniu 2018 oddelegowano go do Naczelnego Sądu Administracyjnego, gdzie zajmował się odwołaniami w sprawie dostępu do informacji niejawnych, których akta były kopalnią wiedzy dla wschodniego wywiadu.

 

Ergo: wyjątkowo gwiazda  białoruskiego szpiona Szmidta rozbłysła pod niebem PiS.  Dysproporcja między świetlaną pisowską karierą a zaproszeniem sędziego na posiedzenie komisji sprawiedliwości przez poseł Gasiuk-Pihowicz, jest taka jak między krową a bożą krówką. To i to stworzenie, ale różnica w gabarytach znaczna.

 

***

Zarząd Państwowych Wydawnictw Papierów Wartościowych, już z nowego nadania, na inaugurację swojej działalności podniósł sobie uposażenia z 30 do około 50 tysięcy złotych, twierdząc, że jest potrzeba urynkowienia poborów.  W skład zarządu w ramach tzw. odpolitycznienia, weszła m. in. była członkini gabinetu politycznego ministra Kierwińskiego, a stosowne kwalifikacje legitymuje dyplomem Collegium Humanum, który miał być podobno nieuznawany przez nową ekipę rządzącą. Czyli wsad się zmienił, ale kanał pozostał. Smaczku temu urynkowieniu płac dodaje fakt, że równocześnie nowy zarząd PWPW negocjuje z załogą podwyżki, na które podobno nie ma za dużo pieniędzy. W tej sytuacji trudno nawet stwierdzić, że miłe są złego początki.

 

***

Z kolei nowy zarząd Polskiej Grupy Zbrojeniowej zdziwił się, gdy wyszło na jaw, że ich poprzednicy ubezpieczyli na sumę 150 milionów złotych trzy fregaty typu Miecznik, z tym, że dwóch w ogóle nie ma a jeden z okrętów składa się na razie ze stępki. Najwyraźniej szli tam na rekord asekuracji niczego. Osoba, która podjęła taką decyzję następnie wylądowała w grupie brokerów, których wskazała jako pośredników ubezpieczeniowych tej fantastycznej transakcji. Statki nie popłynęły a gotówka jak najbardziej. Teraz kontrwywiad wojskowy docieka do kogo.

***

NIK po kontroli w Muzeum Narodowym stwierdził brak stu dzieł sztuki, które się gdzieś rozpłynęły za czasów minionej ekipy rządzącej. Może motyw z filmu „Poszukiwana, poszukiwany” będzie tu jakimś rozwiązaniem tej zagadki.

***

Na spotkaniu eurowyborczym w Siedlcach prezes Kaczyński stwierdził, że euro jest dziś warte 2,55 złotego. Naród teraz marzy, by prezes dał sobie spokój z polityką i po kursie otworzył sieć kantorów.

***

Pakiet o Migracji i Azylu podnosi temperaturę u naszych polityków.  Pakiet zakłada, że albo będziemy przyjmować uchodźców w ramach tzw. relokacji , albo będziemy na nich płacić. Rząd Donalda Tuska razem z Węgrami głosował przeciw, ale byliśmy w mniejszości, więc pomysł przeszedł. Do ataku przystąpił PiS głosem Beaty Szydło, która stwierdziła, że obecna władza nic nie zrobiła, by wprowadzić do dokumentu poprawki, co byłoby o tyle trudne, że negocjacje w tej sprawie prowadzono za czasów rządu Morawieckiego, i to on, a nie Tusk, nic w tej sprawie nie wynegocjował. Z drugiej strony wątpliwości budzą zapewnienia polskiego premiera, że nie tylko w ramach tego pakietu nie  przyjmiemy ani jednego uchodźcy i nie będziemy za nich płacić, ale odwrotnie, to nam zapłacą za przyjęcie uchodźców wojennych z Ukrainy. Generalnie narracja premiera jest mało przekonująca: bo skoro mamy na relokacji skorzystać, to dlaczego głosowaliśmy przeciw. Najprawdopodobniej dlatego, że idą eurowybory a PiS na okoliczność włączył starą płytę antyemigrancką. Przy czym nikt nie mówi jaka byłaby skala tej ewentualnej relokacji: otóż musielibyśmy przyjąć w 2026 roku 2 tysiące uchodźców,  to jest jakieś 0,3 procenta wydanych wiz dla obcokrajowców spoza Unii w ostatnich dwóch latach rządów PiS. No cóż, u nas i burza w szklance wody potrafi być oceanem hipokryzji.

***

Poseł PiS Robert Telus na znak solidarności spędził w Sejmie noc z protestującymi członkami bliżej nieznanego związku rolniczego „Orka”, który okupuje pomieszczenia parlamentu daremnie wyczekując na spotkanie z premierem. Poseł Telus nie mógł trafniej niż snem podsumować swoje dokonania jako były szef resortu rolnictwa.

***

23 miliony złotych wydali kumple premiera Morawieckiego i prezydenta Dudy na szybką kampanię antywojenną #StopRussiaNow za pieniądze KPRM.  Szybko oznaczało bez przetargu, co było warunkiem, żeby pieniądze bez przeszkód trafiły do swoich. Jak to przy wojence ładnie.

Najnowsze artykuły