Minął tydzień
Europoseł Patryk Jaki zgłosił gotowość kandydowania na prezydenta RP. I tu u prezesa Kaczyńskiego może pojawić się wątpliwość, czy aby Jaki jako polityk nie jest tak transparentny jak jego nabazgrane zeznania majątkowe.
***
Tymczasem prokuratura poinformowała, że wszczyna śledztwo związane z nieprawidłowościami programu „Praca dla więźnia” pilotowanego przez ówczesnego wiceministra Patryka Jakiego. Kilka lat temu NIK dopatrzył się tam wielomilionowych nadużyć i przekazał aż 16 wniosków do prokuratury, która to zarządzana wówczas przez Zbigniewa Ziobrę, partyjnego i prywatnego kolegę Patryka Jakiego, wszystkie je umorzyła. No żeby chociaż nad jednym się dla niepoznaki na dłużej pochylili.
Przy okazji narodził się, hipotetycznie rzecz jasna, dylemat: Jakby w wyborach następcy Dudy doszło jednak do hekatomby nieszczęścia, to czy prezydent może sam siebie ułaskawić?
***
Marek Magierowski ambasador w USA z pisowskiej poręki, właśnie został odwołany do kraju. W związku z tym wystawił nowemu rządowi rachunek na milion złotych, który jego zdaniem mu się należy za utracone w związku z dymisją apanaże. No i pięknie, przynajmniej wiadomo na ile się gość ceni. Tylko jeszcze ktoś musiałby chcieć zapłacić.
***
PZU przeprowadziło audyt i okazało się, że w ramach ojczyzny dojnej za czasów PiS utworzono tam fikcyjne, naturalnie sowicie opłacane, stanowiska menedżerskie. Rzecz jasna nie dla każdego, lecz m.in. dla brata Zbigniewa Ziobry, syna Julii Przyłębskiej oraz latorośli posła Krzysztofa Tchórzewskiego z PiS. Ciekawe czy teraz wzorem ambasadora Magierowskiego wystawią oni firmie rachunki utraconych korzyści. W końcu do emerytury mogli tam jeszcze zbić niezłe majątki.
***
Poseł Zbigniew Kuźmiuk błysnął w sejmie refleksją w kwestii zmian prawa podatkowego, które jego zdaniem za Tuska bardzo się ślimaczą, podczas gdy za szczęśliwych dla Kuźmiuka rządów Zjednoczonej Prawicy „takie sprawy załatwiano w jeden dzień”. No właśnie na tym, panie Kuźmiuk, polegała m.in. miernota waszych rządów, że istotne dla Polaków sprawy załatwialiście bezrefleksyjnie, byle jak, na kolanie, produkując w sejmie wielokrotnie potem nowelizowane knoty. Wam się posybilizm z debilizmem mylił zbyt często.
***
Ukonstytuowało się nowe ciało: sejmowa komisja ds. praworządności, złożona z pisowskich nominatów. W trakcie inauguracyjnych obrad poseł Michał Woś, który ostatnio stracił immunitet na wniosek prokuratury zarzucającej mu niedopełnienie obowiązków, gdy był wiceministrem sprawiedliwości, wyraził radość, że są jeszcze w Polsce sędziowie niezłomni. Owszem są, ale nie było ich na tej sali. Odwrotnie: niezłomni sędziowie, stojący na straży prawa a nie politycznych interesów rządzących byli gnębieni przez towarzyszących Wosiowi przy stole „sędziów wyklętych”.
Dobra informacja natomiast jest taka, że najwyraźniej poseł Woś już nie ukrywa się przed listonoszem, który daremnie próbował mu wcześniej wręczyć wezwanie do prokuratury pod trzema adresami. Natomiast wśród kwestii poruszanych przez zebranych momentem zwrotnym była wypowiedź sędziego Radzika, który zauważył, że znacząco obniżono mu ostatnio dodatek funkcyjny. Co dużo mówi o sensie tego konwentyklu: Gdy nie wiadomo o co chodzi, przeważnie chodzi o pieniądze. A sądząc po zachowaniu niektórych gremiów, to właściwie wyłącznie o nie.
***
Na 20 milionów złotych, wydane z kasy Ministerstwa Rodziny i kancelarii premiera Morawieckiego, podsumowano pikniki 800+, na których lansowali się podczas kampanii wyborczej 2023 politycy Zjednoczonej Prawicy, jednocześnie twierdząc, że chodzi tu nie o promocję ich przed wyborami, lecz rodziny jako takiej. Nowa ministra rodziny z tych 20 milionów po poprzedniczce odnalazła rachunki na milionów osiem i przekazała sprawę prokuraturze. Bo nie tylko jej zdaniem była to forma nielegalnego dofinansowania kampanii wyborczej PiS z państwowych pieniędzy. Poza tym tłumaczenie ludziom za 20 milionów złotych, że 800 to więcej niż 500 musi mieć jakieś drugie dno. Jego ustaleniem zajmie się teraz prokurator, w dalszej kolejności sąd, a i jest nadzieja, że Państwowa Komisja Wyborcza będzie tu miała coś do powiedzenia.
***
Bardzo dobrze, że politycy Zjednoczonej Prawicy zdecydowali się wreszcie uznać jurysdykcję międzynarodowych trybunałów. Bo właśnie Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu postanowił się zająć inwigilacją Pegasusem polityków PO za czasów rządów PiS. Jak to się kiedyś mówiło na podwórku, oliwa na wierzch wypływa.
***
Sejmowa komisja ds. wyborów kopertowych zakończyła prace. W raporcie wskazała winnych, czyli ludzi, którzy wymyślili i wdrażali tę ustawkę w życie, bo jak wykazało śledztwo prezes sobie tego życzył. Ich strategia obrony jest taka, że winni nie są ci, którzy te szemrane wybory wymyślili i z pocztą zamiast z Państwową Komisją Wyborczą chcieli je wdrożyć, lecz ci, którzy się temu sprzeciwiali. To tak jakby pijany kierowca oskarżył uczestników obywatelskiego zatrzymania, że mu zabrali kluczyki od auta. W obu przypadkach daleko się na takich argumentach nie zajedzie.





