Minął tydzień

Afera Zondacrypto oczywiście poza osnową kryminalną niesie ze sobą również nieocenione pokłady poznawcze.  Warto w tym celu posłuchać taśm z rozmowy  zdematerializowanego Sylwestra Suszka, założyciela BitBaya, giełdy kryptowalut na której ruinach powstało Zondacrypto, z zatrzymanym ostatnio Rafałem Zaorskim, gdzie panowie rozmawiają o przewałach na miliony i konieczności pomysłu biznesowego polegającego na znalezieniu wiarygodnej „twarzy jakiegoś funduszu by zebrać na to hajs” . Po zniknięciu Suszka prokuratura Ziobry zrobiła niewiele by to zniknięcie wyjaśnić, a rząd Morawieckiego właściwie nie zrobił nic,  po ostrzeżeniach Komisji Nadzoru Finansowego w sprawie kryptoprzekrętów. I tak się złożyło, że m. in. na fundację Zbigniewa Ziobry wpłynęły od Zondacrypto setki tysięcy złotych, z której to sumy osobiście Ziobro znaczną część „pożyczył” dla siebie, jakoby na walkę o demokrację.

Sprawą kryptoprzekrętów zajął się dopiero rząd Donalda Tuska, który ustawą chciał zabezpieczyć interesy polskich kryptograczy. Dziś posłowie PiS i Konfederacji na śmierć zapomnieli, że podczas dyskusji nad ustawą, która miała kontrolować rynek kryptowalut podnosili te same kontrargumenty co szef Zondacrypto, Przemysław  Kral. Poseł Sławomir Mentzen wymazał z pamięci swój apel po  ostrzeżeniach premiera przed pierwszym glosowaniem 5 grudnia: ” Nie dajcie się Tuskowi, tej jego propagandzie, że kryptowaluty to są jacyś złodzieje” . Podobnie jak poseł Janusz Kowalski, który  nie może sobie przypomnieć swojej  ówczesnej sekwencji: ” W mojej ocenie, rynek kryptowalut w Polsce jest bezpieczny”. Co jest raczej słabą oznaką jego wiarygodności gdy dziś również „ w swojej ocenie” opowiada o winie Tuska. Bo rynek bezpieczny nie był, a Kowalski osobiście go pudrował.

To politycy PiS i Konfederacji oraz ich medialne zaplecze brali garściami kasę Zondacryptro, trzykrotnie głosowali przeciwko kryptoprzekrętom  a dziś mają pretensje do Tuska o to, że ich przestrzegał nieprzekonywająco. Widać miał Rejtanem się rozłożyć i najlepiej podrzeć na sobie swoją najlepszą koszulę.

***

No to teraz pora na kącik humorystyczno-satyryczny. Otóż szef PKOl Radosław Piesiewicz utrzymuje, że za zegarek Patek Philippe zapłacił  40 tysięcy euro szefowi Zondacrypto w ratach gotówką. Zrobił to najwyraźniej dlatego, by nie mieć jakichkolwiek dowodów, że ten zegarek należy do  niego. Żeby nie było żadnych śladów na to, że ten czasomierz nie jest łapówką. Nie jest „podziękowaniem” za umowę PKOl z Zondsacrypto, w ramach której  Piesiewicz sprzedał kryptowalutowej giełdzie prawo do wizerunków wszystkich polskich olimpijczyków począwszy od Igrzysk w Londynie w 2012 roku (tu wróćmy na chwilę do fragmentów rozmowy Suszka z Zaorskim o konieczności znalezienia wiarygodnych twarzy do dalszych interesów).  Według Piesiewicza normalnym jest też to, co dla  większości jest nienormalne: że ktoś kupuje cenny zegarek za pośrednictwem innego gościa i robi wszystko, żeby nie miał na tą transakcję żadnego pokwitowania, żadnych dowodów na pokrycie tego wydatku.

Niezgorszy  w kosmicznych teoriach jest też poseł PiS Michał Moskal, były dyrektor Biura Prezydialnego PiS, szef gabinetu politycznego ówczesnego wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego, oraz szef pisowskiej młodzieżówki.  Ten z kolei utrzymuje, że pojechał w celach biznesowych na spotkanie z Przemysławem Kralem, którego w ogóle nie znał aż na Ibizę i dla zadzierzgnięcia relacji zaproponował szefowi Zondacrypto, by mu… sfinansował pobyt w hotelu. Rzadko się zdarza, tak jak zdarzyło się to Moskalowi, że biznesmeni jadą na kraniec Europy na spotkanie z nieznajomymi biznesmenami jednocześnie proponując, by sfinansowali im pobyt.

A najsmutniejsze w tych bujdach cwaniaczków na gumowych nitach jest to, że ciągle zdarzają się ludzie, którzy wierzą w takie idiotyzmy. I kretyni ci w swoich wyborach niestety kierują się swoim kretynizmem, o czym warto pamiętać przed przyszłorocznym głosowaniem do Sejmu. Bo kamień na kamieniu może z tego kraju nie zostać.

***

Po krytyce, że uczestniczył w imprezach finansowanych przez Zondacrypto do ofensywy przystąpił pan prezydent Nawrocki. No musi być tam gorąco w Pałacu w tej kwestii skoro Karol Nawrocki po trzech wetach ustawy o kryptowalutach wypomina Tuskowi  w oficjalnym wystąpieniu finansowanie kawiarek z  programu KPO oraz jachtów, o których dawno wiadomo, że są zwykłymi turystycznymi łodziami  w liczbie sztuk kilku, w ramach ogólnej transzy KPO dla wsparcia branży turystyczno – hotelowo-gastronomicznej. Ta branża  zresztą otrzymała niecałe 0,5 procent sumy przyznanej Polsce w ramach KPO. I w tej branży czasami parzy się kawę i wozi turystów łodziami, jeśli biznes jest nad jeziorem. Nawrocki z igły robi nie widły, a całą fabrykę wideł.

Z braku armat Karol Nawrocki najwyraźniej postanowił wystawić przeciwko Tuskowi kapiszony. Po prezydenckiej ripoście człowiek przynajmniej może się poczuć jak za bajtla na odpuście. Przy takich strzałach jak te prezydenta nawet korkowiec miał tam większy potencjał.

***

Znowu błysnął poseł Mariusz Błaszczak. W programie redaktora Bogdana Rymanowskiego  nie był w stanie odpowiedzieć na pytanie czy polscy żołnierze powinni pójść na odsiecz krajom bałtyckim, gdy te zostaną zaatakowane przez Rosję. Redaktor Rymanowski spolegliwie podpowiadał nawet Błaszczakowi przypominając o artykule 5 Traktatu Północnoatlantyckiego: Zbrojna napaść na któregoś z członków NATO jest napaścią na wszystkich. Ale niewiele to dało, bo akurat poseł Błaszczak był w tym dniu zaprogramowany na pogłębianie stosunków z USA.

Posła Błaszczaka kiedyś zdiagnozował jego partyjny kolega, śp. Ludwik Dorn mówiąc o nim, że jest „chodzącym intelektualnym deficytem” . To było dawno, ale poseł Błaszczak sam z siebie konsekwentnie nie pozwala o tej diagnozie zapomnieć.  A to co dla Ludwika Dorna było osobową wadą, dla prezesa Kaczyńskiego okazało się walorem. Do tego stopnia, że go wyznaczył na ministra obrony narodowej.

Nigdy więcej wojny, tak jak nigdy więcej Błaszczaka w MON. W mediach to co innego – przynajmniej wiadomo jaką nam goście z PiS przyszłość szykują.

***

Europosłanka Konfederacji, Ewa Zajączkowska- Hernik odtrąbiła swój sukces na wieść, że Komisja Europejska zakazała importu drobiu z Brazylii z powodu jego fatalnej jakości. Wcześniej wieszała psy na unijnym kontrakcie z Mercosurem wieszcząc, że zaleje on UE niezdrową żywnością. A kiedy unijne procedury kontrolingu właśnie zadziałały, zadając kłam obiekcjom Zajączkowskiej, ta twierdzi że to zasługa wywieranej przez nią presji.

To tylko mały przykład z jak wykrzywionym logicznie towarzystwem mamy do czynienia. Opowiadają brednie, a gdy ich strachy się nie spełniają, wtedy twierdzą, że to jest właśnie efekt ich wygłaszania.

***

Wraz z 1 września skończył się rządowy pakiet Ceny Paliw Niżej i zaczęła kolejna nagonka za rząd, że jest winny wzrostom cen na stacjach benzynowych. A wystarczy porównać ceny paliw w krajach ościennych, żeby się przekonać, że to nie ten Donald jest odpowiedzialny za drożyznę. No chyba, że ktoś jest w stanie uwierzyć, że to Donald Tusk ustala ceny paliw w całej Europie.

Najnowsze artykuły