Minął tydzień

Andrzej Duda zwlekał 1,5 roku, liczył, że darowane mu będzie ułaskawienie zadymiarza Bąkiewicza, kłamcy i oszczercy, no ale nie udało się. Nie dotrwał. Jak rozkaz, to rozkaz. Zaczął od łamania konstytucji, kończy na akcie łaski dla damskiego boksera. Już by sobie prezydent Duda darował uzasadnienie swojej decyzji, że oto uwalnia od kary człowieka o nieposzlakowanej opinii, bo mówi o dłużniku, który rozwiódł się z żoną i przepisał majątek na córkę, żeby tylko nie spłacić swoich zobowiązań, w sumie na 7 milionów złotych. Zostawił na lodzie ponad 150 osób. Mówi o gościu, który nigdzie nie pracuje, choć akurat wiadomo z czego się utrzymuje, najprawdopodobniej z 14 milionowych dotacji, które  za rządów PiS otrzymały jego stowarzyszenia. Trzeba przyznać, że PiS sowicie opłacał swoich bojówkarzy..

Prezydent Duda, wybawiciel od miotły, bo nawet nie od jakiejś wielkiej kary, tylko od prac społecznych w ramach  wyroku ograniczenia wolności. Bąkiewicz bez przerwy deklaruje, że zrobi dla Polski wszystko, a okazuje się, że zasądzone 30 godzin prac społecznych miesięcznie go przerasta.

***

Pielgrzymka Radia Maryja na Jasną Górę najwyraźniej po wygranej Karola Nawrockiego odzyskała dawny rezon a ojciec dyrektor nadzieje na kolejne wpłaty z budżetu państwa. No ale euforia nawet wśród pisowskich księży powinna mieć jakieś granice. Oto biskup Wiesław Mering z wysokości jasnogórskiego ołtarza wśród roztańczonych polityków PiS, ogłosił, że „jak świat światem Niemiec nie będzie Polakowi bratem”. Pomijając antyewangeliczny charakter tego przesłania, wyobraźcie sobie jakie ten człowiek musiał cierpieć katusze, gdy głową Kościoła był papież Benedykt, Niemiec w końcu. Biskup Mering tym samym podtarł się w tym momencie historycznym apelem biskupów polskich do biskupów niemieckich z roku 1965 „Wybaczamy i prosimy o wybaczenie”, którego autorami byli kardynał Stefan Wyszyński, abp Karol Wojtyła, bp Kazimierz Kowalski, abp Jerzy Stroba, a podpisało się pod nim 36 hierarchów. Po czym niezrażony brnął dalej twierdząc, że „rządzą nami ludzie, którzy określają się jako Niemcy”.

I to jest akurat dziwne, bo najwyraźniej wniosek swój Jego Ekscelencja wywiódł z podsłuchów rozmowy  Donalda Tuska ze swoim adwokatem, gdzie premier ironizował na temat pisowskich zarzutów w kwestii swojego pochodzenia. No kto jak kto, ale biskup Wiesław Mering, esbecki kapuś, ps. Lucjan, który sam z siebie zadeklarował współpracę z peerelowską bezpieką, akurat na przekaz z podsłuchów powinien być bardziej wyczulony, jako doświadczone gumowe ucho.

***

Nadzieje, że klasa polityczna stanie murem przeciwko twierdzeniom Grzegorza Brauna, że nie było w KL Auschwitz komór gazowych, uzupełnione potem w rozmowie z Janem Pospieszalskim stwierdzeniem, że Cyklon B nie był tam w użyciu, okazały się płonne. W programie red. Gozdyry w Polsacie wystąpiła posłanka Konfederacji (darujmy sobie nazwisko, bo przecież co krewni noszący takie samo są temu winni) z tezą, że komory gazowe w Auschwitz wybudowano… po wojnie. Po czym posłanka asekurowała się, że ona tylko pyta czy tak było i należałoby to sprawdzić.

Czy my nie mamy tu do czynienia z jakąś nawiedzoną wariatką, która w zapamiętaniu w krytyce antyniemieckiej przebiła się na drugą stronę? Ja tylko pytam, i nawet nie trzeba tego jakoś specjalnie sprawdzać, wystarczy posłuchać tego, co ona mówi.

***

Marek Jakubiak, wąsaty Janusz polskiej polityki, zauważył na mundurze interweniującego policjanta naszywkę z unijnymi gwiazdami, po czym zbulwersowany zadał publicznie pytanie czy polska policja jest jeszcze polska. Jego oburz spotkał się ze zrozumieniem licznych, tak jak on ograniczonych w wiedzy, followersów.

Jakubiak to sztandarowy przykład  człowieka, który im mniej wie, tym więcej ma do powiedzenia. Bo gdyby się zainteresował wiedziałby, że ta unijna naszywka oznacza, iż funkcjonariusz ów służył w unijnej misji stabilizacyjnej w Kosowie. Trwa ona od 2008 roku i w tej chwili w kolejnej zmianie służy tam 105 polskich policjantów. Naszywka jest tego znakiem, wyróżnieniem za ciężką, niebezpieczną i zaszczytną służbę, jej posiadacze noszą ją z dumą. I żaden Jakubiak ani kibicująca mu grupa równie gładkomózgich użytkowników im tego nie odbierze.

***

Przed Opolskim ratuszem stanął poseł Włodzimierz Skalik, prawa ręka Grzegorza Brauna, który stwierdził, że tożsamościowa wystawa Tęczowego Opola  prezentowana na opolskich przystankach to efekt władzy w mieście przedstawiciela rewolucji światowej oraz nowej lewicy, która buduje nowy proletariat i niszczy nowy model społeczny i tradycyjny porządek. Poseł Skalik się myli, faszyzm, którym na odległość cuchnie reprezentowana przez niego partia, Konfederacja Korony Polskiej, oparty na nietolerancji, segregacji ludzi, narodowym szowinizmie, rasizmie ma już swoje lata, nie jest żadnym nowym modelem społecznym. W historii ludzkości odcisnął swoje ponure piętno, zostawił po sobie miliony ofiar i żadna próba zakłamywania i wybielania, w tym jego najbardziej ekstremalnej wersji – hitlerowskiego nazizmu – za pomocą negacji istnienia komór gazowych na przykład, tego nie zmieni. Choćby się nawet Skalik przed Ratuszem przykuł łańcuchami.

***

Mateusz Morawiecki zauważył  SUV-a Bundeswehry  jak przekracza przejście graniczne w Lubieszynie i  popyla polską drogą, w związku z tym zadał publicznie pytanie rządowi: Kiedy z tym skończycie? – w sensie jak długo jeszcze niemieckie wojsko będzie bezkarnie rozjeżdżać Polskę.

Otóż, miejmy nadzieję, że nieprędko się to nastąpi, bo ów pojazd jak raz jest na wyposażeniu batalionu dowodzenia natowskiej wspólnej polsko- niemiecko-duńskiej jednostki stacjonującej  w Szczecinie w ramach Korpusu Północ- Wschód od 1999 roku. Ten gość był premierem polskiego rządu, jak widać dość przypadkowym, bo tylko ruska onuca może kwestionować obecność wojsk NATO w Polsce.

Wpis Morawieckiego to jednak nie tylko przykład aktywności putinowskiego pożytecznego idioty, ale również próba wywołania chorych, bo opartych na całkowitym fałszu,  antyrządowych emocji u odbiorców, których politycy pokroju  Morawieckiego nie bez podstaw mają za stado baranów gotowych uwierzyć we wszystko co zostanie im podane. Ale żeby do antyniemieckiej nagonki mieszać wojska NATO, które są tu po to, by czuwać nad naszym bezpieczeństwem, to najlepszym razie oznaka niezbyt wyrafinowanej inteligencji autora. A w najgorszym – wyraz ekstremalnej perfidii.

***

W Zamościu podczas XXII Międzynarodowego Festiwalu Folklorystycznego Eurofolk zagraniczni artyści nie mogli spokojnie przespacerować się ulicą. Policja i Straż Miejska otrzymali szereg sygnałów mieszkańców domagających interwencji z powodu obecności grup obcokrajowców w mieście. Kilkakrotnie artyści zostali zwyzywani. Taki jest efekt prawicowej antyimigranckiej nagonki. Histerii, która w imię obrony naszych granic przekracza wszelkie granice.

***

Teraz dwie łyżki miodu do tej beczki dziegciu:  Według danych Eurostatu bezrobocie w Polsce jest obecnie jednym z najniższych w krajach Unii i wynosi 3,3 proc, przy unijnej średniej 5,9 proc. Mniejsze niż u nas bezrobocie jest tylko na Malcie. A to oznacza, że nikt Polakom pracy nie zabiera, odwrotnie – ten wskaźnik sugeruje, że w wielu regionach brakuje rąk do pracy.

Druga dobra wiadomość jest taka, że Piotr Serafin, komisarz UE ds. budżetu przedstawił propozycję unijnego budżetu na lata 2028-2034 i jest on rekordowy, wynosi 2 biliony euro. Z czego 300 miliardów euro przewidziano na rolnictwo, 421 miliardów na Fundusz Konkurencyjności i 218 miliardów dla słabiej rozwiniętych regionów. Wydatki na obronność i kosmos wynieść mają 131 miliardów i to jest suma pięciokrotnie wyższa niż dotychczas. Czy Polska, która ciągle jest  i wszystko wskazuje na to, że pozostanie  największym unijnym beneficjentem, czyli odbiorcą netto (a Niemcy są największym płatnikiem) z tych pieniędzy skorzysta? Pod warunkiem, że nie spełnią się zapowiedzi polityków PiS, że w 2027 należy rozpocząć procedurę polexitu, o czym zresztą od dawna przebąkują też politycy Konfederacji.

Jak sobie w  następnych wyborach pościelimy, tak się wyśpimy, byle tylko nie obudzić się z ręką w nocniku.

Najnowsze artykuły