REKLAMA

REKLAMA

Minął tydzień – subiektywny przegląd Ryszarda Rudnika [FELIETON]

Bilet kolejowy na trasie Rybnik-Bohumin w PKP Intercity kosztuje 94 złote, tymczasem bilet na tej samej trasie, w kierunku powrotnym – w przeliczeniu niecałe 24 złote, pod warunkiem, że kupimy go w czeskiej kasie. Pytanie brzmi: kto tu kogo robi w trąbę?

***

Polska policja ma zamiar kupić system totalnej inwigilacji obywateli, za pomocą którego może  kontrolować w pełni nasze smartfony, korespondencję, a nawet to, na jakie strony w internecie wchodzimy. Oczywiście usta zaniepokojonym ma zamknąć standardowe zapewnienie, że uczciwi nie mają się czego bać. Problem w tym, że kto nim jest, a kto nie jest, decydować będą miłościwie nam rządzący, co do których uczciwych intencji wielu ma niejakie wątpliwości.

***

Posłanka Lenartowicz z PO została wezwana przez policję i może stracić immunitet za to, że podczas protestu weszła na pasy przy migającym zielonym świetle. Tymczasem posłowie PiS Muralczyk i Ast gdy przeszli przez przejście na czerwonym, nigdzie wzywani nie są i nikt im za to nie grozi utratą immunitetu. Czym różnią się te dwie sytuacje? Otóż barwami  politycznymi ich uczestników. I to póki co w Polsce wystarczy.

***

Premier powiedział, że jeżeli opozycja nie poprze nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym, która ponoć ma nam otworzyć drogę do pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy, to będzie za ich brak odpowiedzialna. A opozycja wstrzymała się sprytnie od głosu i puściła PiS-owi ten niekonstytucyjny knot, żeby nie było na nią. Wszystkie zaproponowane przez opozycję poprawki oczywiście odrzucono pod pretekstem, że Komisja Europejska nie zgadza się nawet na zmianę przecinka. Wygląda więc na to, że jej inicjatorom chodzi o to, by ustawa pozostała niekonstytucyjna, ale czy da się ją przewrócić w Trybunale Konstytucyjnym  po tym jak już spłyną pieniądze, raczej marne szanse. Nie co do przewrócenia, bo tu nawet TK Julii Przyłębskiej miałby rację, tylko co do pieniędzy. Rzeczona ustawa w opinii jej inicjatorów była pilna jeszcze w grudniu, po czym po proteście Solidarnej Polski pilną być przestała. Przegłosowana z początkiem stycznia znowu nabrała nadzwyczajnych cech niezwłoczności, do tego stopnia, że PiS, któremu w grudniu się nie śpieszyło, teraz popędza senat, który nowym przepisom znów chce nadać cechy konstytucyjnej strawności. W tej całej karuzeli jedno tylko się zgadza: wszystko w gruncie rzeczy jest kwestią czasu.

 

Rud