Młodzi wybierają Opole
Z badań profesora Piotra Szukalskiego z Uniwersytetu Łódzkiego, opisywanych przez prasę i portal „Kartografia ekstremalna” wynika, że przybywa młodych ludzi w Opolu. Profesor Szukalski zbadał, gdzie osiedlają się młodzi ludzie, urodzeni po 1990 r.
Badaniom poddał wszystkie polskie powiaty. Porównał liczbę młodych między rokiem 2004 a 2024. W Opolu liczba ta wzrosła do około 36%! W skali całego kraju na 380 powiatów liczba młodych (urodzonych po 2004 r.) zmalała w niemal 330 powiatach! W 54 spadła powyżej 30%. Rosną z kolei powiaty (miasta) metropolie i ich okolice.
W województwie opolskim najwięcej młodych wg. prof. Szukalskiego straciły powiaty głubczycki (-30,4 proc.), kluczborski (-23,4 proc.), nyski (-22,9 proc.).
Demograf zdecydował się zbadać migracje wewnątrz kraju za pomocą prostej miary — porównał po prostu liczbę osób z roczników 1990-1994 w danym powiecie w 2004 roku z liczbą osób w z tych samych roczników w powiecie dwadzieścia lat później.
Zainteresowania badawcze profesora Piotra Szukalskiego obejmują zagadnienia z pogranicza demografii, gerontologii społecznej i polityki społecznej. Przedmiotem jego badań są przede wszystkim: starzenie się ludności i konsekwencje tego procesu ze szczególnym uwzględnieniem długowieczności, depopulacja, przestrzenne zróżnicowanie procesów ludnościowych w Polsce, polityka ludnościowa, przemiany modelu rodziny polskiej oraz relacje międzypokoleniowe. Jest autorem ponad 300 publikacji dotyczących przemian demograficznych i zagadnień z zakresu gerontologii, w tym ponad 100 artykułów publikowanych w czasopismach: „Polityka Społeczna”, „Studia Demograficzne”, „Gerontologia Polska” i „Wiadomości Statystyczne”.
Profesor Szukalski rozważał tylko roczniki 1990-94. Szymon Pifczyk w „Kartografii ekstremalnej poszedł krok dalej, sprawdzając nieco młodsze i nieco starsze roczniki, aby dzięki temu zobaczyć, jak wygląda cykl życia młodego Polaka w XXI wieku.
Roczniki wchodzące w dorosłość (2000-2004)
W 2004 roku byli malutkimi dziećmi i dwadzieścia lat później większość z nich dalej mieszka (lub przynajmniej jest zameldowana) z rodzicami. Wprawdzie sporo zmieniło miejsce zamieszkania, ale głównie w relacji miasto i jego przedmieścia, a więc raczej została do tego zmuszona przez rodziców niż samodzielnie podjęła taką decyzję. Jest jednak pięć miast, gdzie wzrosła liczba mieszkańców z tych roczników — bez zaskoczenia, to największe ośrodki akademickie kraju (Warszawa, Kraków, Wrocław i Gdańsk) lub regionu (Rzeszów).
Urodzeni w latach 1995-1999
Tu sytuacja zmieniła się diametralnie. Ci urodzeni w latach 1995-1999, czyli obecnie już kilka lat po studiach, zaczynają meldować się w dużych miastach. Na plus wychodzą wszystkie miasta województwie poza Kielcami i Gorzowem Wielkopolskim, a szczególnie mocno przyciągają miasta wielkiej piątki. Rekordzistą jest Wrocław, który dzięki napływowi młodych ludzi z całego Śląska i południowej Wielkopolski jest w stanie podwoić liczbę młodych mieszkańców. W tej grupie wiekowej obserwuje się pierwsze powiaty, które dotyka dramatyczna depopulacja — to przede wszystkim obszary najbardziej peryferyjne, przy granicach z Rosją, Ukrainą i Białorusią.
Kontrasty w grupie profesora Szukalskiego
30-34 lata to w Polsce typowy wiek kupna mieszkania czy budowy domu, a także (co pewnie mocno powiązane) wiek urodzenia pierwszego czy drugiego dziecka. To też czas pierwszych większych awansów w pracy. Wszystko to sprzyja zakotwiczeniu się w jakimś miejscu, przede wszystkim aglomeracjach wielkiej piątki. W Warszawie, Krakowie i Wrocławiu liczba młodych ludzi wręcz więcej niż się podwoiła. Poza nimi oraz stolicami województw są dosłownie pojedyncze wyspy względnej stabilizacji demograficznej: Bielsko-Biała, Leszno i Koszalin. Wszędzie indziej widać odpływ młodych ludzi, który w niektórych powiatach przybiera nawet postać exodusu. W podlaskim poza aglomeracją Białegostoku i Suwałkami w każdym powiecie ubywa 25% lub więcej dorastających tam ludzi. Niewiele lepiej jest w warmińsko-mazurskim czy lubelskim. W każdym województwie poza małopolskim jest co najmniej jeden powiat, z którego zniknęła co najmniej 1/4 młodych.
Pokolenie lat 80. nie migruje tak silnie
Co ciekawe, w nieco starszej grupie wiekowej — tych, którzy urodzili się pod koniec lat 80. — migracje do dużych miast były mniej silne. Owszem, powiaty Polski Wschodniej wyludniały się niemal równie mocno co teraz, ale już na zachodzie kraju odpływ nie był aż tak dotkliwy. Pokolenie końcówki wyżu demograficznego częściej widziało dla siebie szansę w rodzinnych stronach — ich nieco młodsi koledzy i koleżanki już nie.
Te migracje widać jednak nie tylko w skali kraju. Do pewnego stopnia można je prześledzić w ramach samych miast. Główny Urząd Statystyczny udostępnia bowiem dane o liczbie mieszkańców ze spisu powszechnego w rejonach statystycznych. Rejon statystyczny to, według definicji, jednostka mająca nie więcej niż 2700 mieszkańców (średnio ok. 1100) i nie więcej niż 999 mieszkań. Jest więc to dość mały obszar, który pozwala nam zobaczyć zmiany w ramach dzielnic miast.
Niestety, dane ze spisu podawane są tylko w 10-letnich grupach wieku (a więc np. 20-29 lat, 30-39 lat itd.), a nie w pięcioletnich. Mimo wszystko na mapach można zobaczyć zmieniające się z wiekiem preferencje Polaków co do miejsca zamieszkania.
Dwudziestolatkowie, trzydziestolatkowie, czterdziestolatkowie
Dwudziestolatkowie koncentrują się w największych miastach — szczególnie tych z wielkiej piątki, ale nie tylko. Młodzi Polacy nie tylko wybierają miasta, ale dodatkowo centralne dzielnice tych miast. Widać to szczególnie w aglomeracji śląskiej i Łodzi, gdzie ceny mieszkań są bardziej przystępne, więc młodzi ludzie nie są spychani do dzielnic peryferyjnych wbrew swoim preferencjom.
W grupie wiekowej trzydziestolatków sytuacja jest odwrotna — ludzie zakładający rodziny i szukający większych mieszkań czy domów są zmuszeni osiedlać się dalej od centrum, gdzie ceny za metr są niższe. Warto jednak zauważyć, że te rozlewanie się populacji nie zachodzi w takim samym nasileniu w różnych miastach. Mocno rozlewają się Wrocław i Poznań, nieco słabiej Warszawa, Trójmiasto i Łódź, a najsłabiej Kraków.
Wreszcie, wśród czterdziestolatków parcie na przedmieścia nie słabnie — a co więcej, o ile trzydziestolatkowie zazwyczaj przeprowadzają się tuż za miasto, to ich nieco starsi koledzy i koleżanki budują lub kupują domy na coraz dalszych przedmieściach.
***
Na podstawie analiz prof. Piotra Szukalskiego oraz tekstu „Najpierw pod miasto, potem do dużego miasta, by skończyć na przedmieściach opublikowanego na stronie kartografia-ekstremalna.pl autorstwa Szymona Pifczyka.







