Mój stadion

Pierwszy raz na stadionie przy ul. Oleskiej 51 pojawiłem się jeszcze w wózku. Z tego wózka widziałem podobno jakiś mecz lub mecze Odry w ekstraklasie. Gdy nasz zespół z niej spadał (i jak się okazuje niestety nigdy do niej nie powrócił) w 1981 roku miałem dwa lata.

Wycieczki na stadion były stałym elementem moich spacerów z tatą. W dużej mierze dlatego, że tuż obok niego, tam gdzie dziś jest włoska restauracja, przez wiele lat były pyszne lody. A pewnie też dlatego, że mieszkaliśmy na największym w mieście blokowisku – osiedlu ZWM (obecnie Armii Krajowej) czyli blisko stadionu.

Pierwsze mecze jakie pamiętam to rok 1985 i jedyne spotkanie polskiej reprezentacji w Opolu. Wygrane towarzyskie starcie 2-1 z Finlandią. Samego meczu prawie wcale nie widziałem, bo było tyle ludzi (według relacji prasowych 14 tysięcy), że dzieciakowi zasłaniali. Patrzyłem więc na oryginalną tablicę świetlną, na której kolejne zapalające się żarówki oznaczały minuty meczu. Bardziej niż na meczu kadry podobało mi się kilka tygodni później, gdy Odra odniosła rekordowe zwycięstwo w meczu ligowym pokonując 13-0 WKS Wieluń. Już nie było tłumu ludzi i nikt mi nie zasłaniał. Co chwilę padała bramka i żarówki na tablicy świetlnej zmieniały się bardzo często.

Od roku 1985 pamiętam już wiele meczów. Kolejne lata to zazwyczaj trudne czasy dla Odry. Bieda w klubie, III liga, znacznie częściej frustracja z powodu wyników niż radość. Stadion stał mi się jeszcze bliższy gdy zacząłem trenować w grupach dziecięcych, a potem grałem w zespołach młodzieżowych Odry. Trwało to 10 lat. Szatnia ze stęchlizną była miejscem, w którym wtedy mógłbym siedzieć godzinami z kolegami z zespołu. Stadion, a zwłaszcza charakterystyczne cztery maszty oświetleniowe widziałem z osiedla ZWM codziennie. W świadomości większości mieszkańców miasta stanowią nieodłączny element Opola. W końcu stoją niemalże w jego centrum od ponad 50 lat. Stadion mijałem w drodze do szkoły średniej. Potem stał się moim miejscem pracy. Przez prawie 20 lat jako dziennikarz byłem na większości meczów Odry. Na meczach Odry jako spiker z niewielkimi przerwami pracowałem 13 lat. Przez pół roku pracowałem też w Odrze Opole i byłem codziennie na stadionie.

Wspomnień mam całą masę i zostaną w mojej pamięci. Jeszcze chyba do mnie nie dociera, że ta historia ze stadionem na Oleskiej się kończy. Uświadomię sobie to chyba wtedy jak już nie będę widział na co dzień czterech masztów oświetleniowych. Jak zniknie charakterystyczny budynek klubowy. Żal pozostanie, ale niewielki. Mamy przecież nowy piękny stadion w mieście, a na Oleskiej 51 powstanie wyczekiwany przez mieszkańców Aquapark.

Marcin Sagan

Autor jest Naczelnikiem Wydziału Sportu UM

Najnowsze artykuły