Nasza buda w naszych oczach
Zaczęło się od pracy domowej. Klasa wówczas II G otrzymała zadanie by przygotować album ze zdjęciami absolwentów Dwójki. Fotografie jak wiadomo to sprawdzeni świadkowie przeszłości tyle, że niemi. Stąd narodził się pomysł, by towarzyszyły im wywiady z ich bohaterami. A potem wykluła się myśl, że przecież te wszystkie historie i ludzie są jak puzzle. I gdyby tak je rozbudować i złożyć, stworzą frapujący obraz historii szkoły. I to z perspektywy najważniejszych w niej ludzi, czyli uczniów.
– Uważam, że jako uczniowie jesteśmy w stanie najwiarygodniej przekazać to, jakie szkoła daje nam możliwości, szanse. Jak się w niej czujemy – wyjaśnia Wiktoria.
– Uczniowie to chyba najważniejsza część szkolnej społeczności – wtóruje jej Maksymilian. – Ale nie jedyna. Nasz pomysł od razu spotkał się z aprobatą dyrekcji , nauczycieli. To im tak naprawdę zawdzięczamy realizację tego projektu, to, że ta monografia powstała.
– Na początku to było coś małego i jeden pomysł rodził następne – podkreśla Amelia.
– Zaczęliśmy pracę w 2024 skończyliśmy po roku – wylicza Marysia.
Że nie był to czas zmarnowany a wręcz przeciwnie, świadczy o tym pachnąca jeszcze farbą drukarską monografia II LO, kontynuacja tej z roku 2010. Jej tytuł: „Byli, są i będą… Opowieść o ludziach i miejscu, które łączy pokolenia” wraz z osobnym suplementem, Aneksem – spisem nazwisk uczniów i nauczycieli, jacy przewinęli się przez mury Dwójki od 2010 roku, to wydawnictwo na świetnym edytorskim poziomie, adekwatnym do zawartych w nim treści. Wydanym z okazji jubileuszu 80 – lecia szkoły. Kompletnym, wielowątkowym, poukładanym i dobrze napisanym. Młodzi dali radę, choć jak sami podkreślają, bez wsparcia nauczycieli, szefostwa szkoły na pewno nie dali by rady, żeby wypuścić tak profesjonalne wydawnictwo.
„Młodzi Redaktorzy uchwycili to, co najtrudniejsze – unoszącą się w powietrzu atmosferę, która sprawia, że lubimy to miejsce, z którym my wszyscy utożsamiamy się, do którego z przyjemnością wracamy” – napisała we wstępie dyrektor Agnieszka Buganik-Pszczyńska.
Dokładnie tak. Wszystkie aktywności szkoły znalazły w monografii miejsce: jest więc wspomnienie po nieistniejącym już przylicealnym gimnazjum nr 10. Rozdział o jej wielojęzycznym charakterze, są rozdziały, które omawiają konstrukt samej szkoły, z uwzględnieniem jej ulubionych przez uczniów zakątków.
Ale chyba najbardziej ciekawe są historie o jej ludziach, nauczycielach którzy są jej solą i obliczem, podzielonych na zespoły odpowiadające za poszczególne przedmioty. Są uczniowskie wspomnienia tych, którzy powrócili tu już jako nauczyciele – te się dopiero czyta. Są wspomnienia absolwentów i starego, lecz ciągle jarego pedagogicznego ciała Zajmujący powrót do przeszłości, upstrzony anegdotami niczym smakowite ciasto rodzynkami.
Nauczyciele, wiadomo, stanowią filar szkoły, ale to uczniowie są jej wypełnieniem. Są więc tu również ich pasje, osiągnięcia nie tylko te związane z nauką. Świetnie, że udało się tutaj pokazać autorom konglomerat różnorodnych aktywności, daleko wybiegających poza granice rutynowych lekcji.
– To była fajna praca, do tego stopnia atrakcyjna, że często tak jej nie odbieraliśmy – przyznaje Marysia. – No i przygotowanie tej monografii bardzo nas zbliżyło jako ekipę.
Dziewczyny są z klasy 3 G, matematyczno- geograficznej, czyli raczej umysły ścisłe. Jedyny humanista w tym autorskim gronie to Maksymilian, uczeń klasy 3C społeczno- prawnej. No i wyjątkiem jest Liwia, z klasy 4 A matematyczno-fizycznej.
To, co autorzy zauważyli podczas swego mozołu, to fakt, że „ u Konopnickiej” zmieniają się ludzie, nauczyciele, dyrekcja, ale fluidy szkoły się nie zmieniają. Po prostu była jest i pewnie będzie stara poczciwa, przyjazna buda, w której można się realizować, rozwijać, na wiele sposobów.
A wartość dodana przy pracy nad monografią?
– To że mogliśmy naszych rozmówców, dawnych i aktualnych nauczycieli poznać z innej perspektywy – przyznaje Maksymilian.
– No i była szansa niektórych poznać w ogóle– dopowiada Marysia.- W naszej szkole jest setka nauczycieli, nie ze wszystkimi ma się zajęcia, nie sposób wszystkich znać.
– Dla mnie pozytywnym zaskoczeniem było jak bogatą mamy historię szkoły i jak niewiele o niej do tej pory wiedzieliśmy – dołącza się Liwia. – Grzebiąc w archiwach cały czas dowiadywaliśmy się czegoś nowego.
Były w tej pracy momenty, których nie zapomną. Do nich należy rozmowa z śp. profesor Grażyną Wąsowicz, nauczycielką francuskiego, szkolny pseudonim Madame. Niektórzy tak szybko odchodzą…
– Inspiracją był pomysł przygotowania na jubileusz szkoły albumu z absolwentami Dwójki – przypomina opiekunka autorskiej grupy wicedyrektor Karina Sawulska. – Pomysł, tak jak wspominają autorzy, pączkował. Przyszli do mnie z informacją, że fajnie się przy tym pracuje, postaci są ciekawe i chętnie dowiedzieliby się o nich czegoś więcej. Tak to się zaczęło. Z albumu zrobiła się monografia, wieloaspektowa, tak jak na monografię przystało. Po raz pierwszy zajęli się nią uczniowie, dotąd w tego typu wydawnictwach zaangażowane było grono pedagogiczne. Ostatnią, do 2010 roku przygotowywał dyrektor Aleksander Iszczuk. Ta kontynuacja to jest ich wizja, ich perspektywa, oni wymyślili rozdziały, wypełnili je tekstami, zdjęciami. Praca z nimi to również dla mnie fantastyczne doświadczenie.
Autorzy monografii to Wiktoria Barucha, Amelia Twardowska, Olivia Brejwo, Maria Buba, Liwia Pszczyńska. Maksymilian Kansy.
W imieniu zespołu epilog napisała Wiktoria Barucha: „(…) Dla mnie to zapis historii, która przeżyłam z moimi przyjaciółmi”, (…) Amelka Twardowska powtarzała, że dokończy to bez względu na wszystko – i tak się właśnie stało.(…). Olivia Brejwo nigdy mnie nie zostawiła z niczym samej(…).Marysia Buba potrafiła zachować spokój w każdej sytuacji(…).Liwia Pszczyńska zawsze znajdowała rozwiązanie każdego problemu(…), Maksymilian Kansy – w wielu sytuacjach to on miał największą wiedzę i doświadczenie (…).Dziś patrząc na efekt końcowy, wiem, że nam się udało- i jestem z nas bardzo dumna.
Wydawnictwo szkoła będzie sprzedawać w cenie 100 złotych. Zainteresowanie już jest tak duże, że pewnie trzeba będzie przeprowadzić dodruk.
Ryszard Rudnik
