Nie ma dobrej oświaty bez wolności nauczycieli

Z Aleksandrem Iszczukiem, naczelnikiem Wydziału Oświaty UM w Opolu rozmawia Ryszard Rudnik.

– Jaki to był szkolny rok?

– Chyba trzeba zacząć od tego, że był to rok, w którym trzykrotnie odbyły się wybory…

– A to ma jakieś znaczenie dla apolitycznej szkoły?

– W pewien sposób rzutowały na atmosferę, pracę szkoły. Zaczynając od wyborów październikowych, które dały nadzieję, że zaczniemy w oświacie porządkować to, co zostało zburzone przez poprzednie 8 lat.  Poprawiła się atmosfera w szkołach, przestały działać naciski ideologicznie. Szkoła, nauczyciele zaczęli swobodniej oddychać. Nie ma dobrej oświaty bez wolnych nauczycieli. Normalnie można było zacząć pracować. Poza tym czas wyborów to zawsze dla szkół jest okres pewnego napięcia. Trzeba czuwać, żeby w obrębie szkoły nie pojawiły na przykład się jakieś materiały wyborcze. Szkoła jest apolityczna, więc na tego rodzaju aspekty trzeba zwracać uwagę.

– Nowa władza obiecywała rewolucję w oświacie…

– Na razie doczekaliśmy się niewielkich zmian, jeśli chodzi o zadania domowe. Jest zapowiedź ministerstwa, że te większe zmiany nastąpią w nowym roku szkolnym. Na razie docierają do nas ogólne sygnały o odchudzeniu podstawy programowej, ograniczeniu lekcji religii do jednej tygodniowo, o niewłączaniu oceny z religii do średniej ocen ucznia. Zniknie przedmiot Historia i Teraźniejszość, bez jakiegokolwiek zastąpienia innym przedmiotem, Tą zmianę pewnie odczują nie tylko uczniowie, ale i nauczyciele WOS i historii, którym przedmiot wypadnie z siatki godzin i nie dostaną nic w zamian. Specyfiką rekrutacji w kończącym się roku szkolnym był fakt, że ósme klasy były mało liczne.

– Odwieczny problem z demografią.

– Właśnie nie. Rzecz w tym, że w Opolu nie obserwujemy jakiegoś kryzysu demograficznego roczników szkolnych. Wręcz przeciwnie, sytuacja jest stabilna, mamy około 20 tysięcy uczniów i ta liczba się nie zmienia.  Mniejsza liczebność rocznika ósmoklasistów to efekt reform w oświacie, począwszy od sześciolatków w szkole, który to pomysł został zarzucony już po roku, poprzez likwidację gimnazjów, wprowadzeniu na powrót ośmioklasowej podstawówki i czteroletniej szkoły średniej. To wszystko wiązało się w ostatnich latach z kumulacją roczników. W tym roku kumulacji już nie było, co oczywiście miało wpływ na przygotowaną przez nas liczbę miejsc w szkołach. Zawirowania z kumulacją roczników w mijającym roku szkolnym się skończyły. W Opolu poprawiła się też sytuacja z dostępnością miejsc w przedszkolach. Otworzyliśmy kolejną placówkę przy ul. Krapkowickiej. Co oczywiście problemu rodziców z Zaodrza, którzy chcieliby umieścić dzieci w przedszkolu jak najbliżej domu do końca nie rozwiązuje. Ale bilans miejsc przedszkolnych w mieście jest taki, że każde dziecko je znajdzie, tyle, że niekoniecznie jak najbliżej domu, a na przykład w śródmieściu. Miejsc z przedszkolach nie zabraknie, choć nie zawsze będą one po drugiej stronie podwórka.

– Nowe przedszkole tak, a inne inwestycje w oświacie?

–   Mamy przygotowane przetargi na dwie lekkie hale sportowe, przy Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 2 i przy Szkole Podstawowej nr 26. Jest przygotowana i skierowana do przetargu rozbudowa Szkoły Podstawowej nr 10. Mijający rok szkolny przebiegł w sensie inwestycyjnym pod znakiem przygotowania projektów inwestycji, które teraz będziemy realizować. Zabiegamy w mieście o branżowe centra edukacyjne. Przygotowaliśmy się do budowy BCU związanego z elektromobilnością przy ul. Torowej no i drugie w Zespole Szkół Zawodowych im. Stanisława Staszica. Staramy się o kolejne, ale na razie wtrzymałbym się ze szczegółami.

– Opole stara się też o tytuł Miasta Przyjaznego Dzieciom.

– Tak, mocno weszliśmy w ten projekt. Ten program jest związany nie tylko z działaniami oświatowymi, on zasadza się na założeniu, że dziecko to nie tylko szkoła, dlatego niezbędne są  różnorodne działania związane z jego rozwojem w wielu aspektach. Mam nadzieję, że w przyszłym roku dopniemy wszystkie przygotowania, które umożliwią nam wejście do tego programu.

–   Ciągle emocje budzi wśród rodziców budynek szkoły przysposabiającej do pracy przy ul, Torowej, Zespołu Szkół Specjalnych. Uczniowie pojawią się tam 1 września?

– Budynek jest gotowy, w tej chwili trwa jego wyposażanie. Rozpisaliśmy też przetarg na jego ocieplenie, tak że poprawi się też przy okazji jego estetyka. Prowadzone są również prace, by poprawić estetykę otoczenia. Czy placówka ruszy 1 września, tego w tej chwili nie wiem. Jesteśmy w kontakcie z rodzicami uczniów i będziemy razem podejmować decyzje, tak. by obyło się bez zbędnych emocji.

– Ciągle poszerzana jest też oferta edukacji pozaszkolnej…

– I ten kierunek będzie kontynuowany. Kolejny rok prowadziliśmy dodatkowe zajęcia dla dzieci, które przygotowywały się do konkursów przedmiotowych. Cieszą się one coraz większym zainteresowaniem. Zaczynamy prowadzić zajęcia pozaszkolne dla uczniów szkół średnich przygotowujące do olimpiad. Po raz drugi odbyły się Mistrzostwa Opola w Tabliczce Mnożenia dla klas podstawowych 1-3. W tym roku szkolnym zwyciężyła drużyna Szkoły Podstawowej nr 21. Ale prowadziliśmy tez cykl metodologicznych szkoleń dla nauczycieli klas początkowych z nauczania matematyki. W Opolu odbył się Ogólnopolski Zjazd Matematyków, ponad 700 osób szkoliło się, wymieniało doświadczenia.  Organizowaliśmy targi prozawodowe w grudniu, gdzie przedstawialiśmy nowe kierunki rozwoju w poszczególnych branżach, i wiosną targi edukacyjne z ofertą naszych szkół średnich. Jedne i drugie cieszyły się dużym zainteresowaniem.

–  Jutro uczniowie odbierają świadectwa, Proszę powiedzieć jaki to ma sens. Oceny są znane, do wglądu w e- dziennikach, Bez potrzeby drukuje się tony papieru…

– Również nie jestem zwolennikiem papierowych świadectw. Ale każda dyskusja w tym względzie odbija się od jednego argumentu – taka jest szkolna tradycja. I to właściwie zamyka pole dyskusji. Podobnie jest też z czerwonym paskiem na świadectwach, peerelowskim wymysłem. Początkowo czerwony pasek przysługiwał uczniom ze średnią 4,75, gdy 5 było oceną najwyższa. Potem ten poziom pozostał, choć górną ocena stała się 6. A ostatnio to szkoły modą decydować o poziomie średniej dla czerwonego paska, i wiele szkół po naciskach rodziców obniżyło tą średnią do 4. Moim zdaniem ten pasek nie ma żadnego sensu, no ale znów: decyduje tradycja.

Najnowsze artykuły