Niezwykłe historie opolskich ulic (25): Marka z Jemielnicy  – chłop wielu przydomków

Chłop pańszczyźniany, który z cystersami pokłócił się o drzewo, postraszył rewolucją francuską na Śląsku, a wiele lat po śmierci został bohaterem peerelowskiej władzy i patronem opolskiej ulicy. I do dzisiaj nie wszyscy wiedzą, czy nosi ona nazwę Marka z Jemielnicy czy może z Imielnicy. Jedna literka robi różnicę.

Ulica mieści się w Nowej Wsi Królewskiej. Pierwotnie nazywana z niemieckiego Oderfeld Strasse określała drogę wśród pól położonych nad Odrą, blisko koryta rzeki. Po II wojnie światowej na patrona wybrano Wojciecha Drzymałę, wielkopolskiego chłopa, który wobec braku zgody władz pruskich na budowę domu zamieszkał w wozie cyrkowym. Z lektur szkolnych pamiętamy, że „Wóz Drzymały” stał się symbolem walki chłopów polskich z polityką germanizacyjną.  Gdy w 1955 roku Nowa Wieś Królewska została włączona jako dzielnica Opola, patronem został Marek z Imielnicy, a następnie ulicę przemianowano na Marka z Jemielnicy. Jak czytamy w książce „Ludzie i historia w nazwach ulic Opola” autorstwa Moniki Choroś i Łucji Jarczak: „wahanie formy zapisu wynika z gwarowego użycia nazwy Imielnica zamiast Jemielnica”. Określenie Marek z Imielnicy jest również poprawne. W etnolekcie śląskim Jemielnica nazywana jest Imielnicą lub Iymylnicą. Mało tego, Jemielnica w latach 1945-1947 nosiła urzędową nazwę Imielnica.

Kowal ze śródleśnej osady

Marek z Jemielnicy urodził się gdzieś pomiędzy 1743 a 1747 rokiem. Z zawodu miał być kowalem, żyjącym w czasach, gdy w Jemielnicy działał zakon cysterski posiadający prawa do większości ziem i okolicznych lasów. Zanim do wioski przybyli cystersi, była ona śródleśną osadą położoną nad stawami, w której funkcjonowały młyny. Wskazuje to na zaawansowaną w tamtych czasach gospodarkę rybną i rolną. Najprężniejszymi dziedzinami wytwórczości chłopskiej na terenie Jemielnicy było młynarstwo, browarnictwo i karczmarstwo, a także krawiectwo, szewstwo, tkactwo, kowalstwo, kołodziejstwo; nie zabrakło również malarzy. Ważną rolę odgrywała hodowla trzody chlewnej, drobiu, owiec i bydła.

Poszło o drewno z klasztornych lasów

W 1794 roku doszło do w konfliktu cystersów z miejscowymi chłopami. I to wtedy „narodził” się nasz bohater. Częściową wiedzę o tych wydarzeniach przekazał Johannes Ziekursch w książce: „Hundert Jahre schlesischer Agrargeschichte”. Jego relacja opierała się na dokumentach sądowych z końca XVIII wieku. Poszło o drewno z klasztornych lasów. Towar w tym rejonie niczym ze złota, a to dlatego, że w rozkwicie znajdowała się wtedy pobliska huta nad Małą Panwią. Opat cystersów Eugenius Staniczka, próbował uratować las, wprowadzając ograniczenia w wyrębie. Chłopom z Jemielnicy zaoferował mniejsze i gorszego gatunku ilości drewna budowlanego i opałowego.

Marek zdrajca

Propozycja opata nie spodobała się chłopom, którzy od wieków mieli prawo zwane serwitutami leśnymi do pobierania drewna z lasów na swoje potrzeby. Wywodziło się ono z okresu feudalnego i było powodem licznych zatargów między wsią a dworem. W naszej historii w roli dworu wystąpił zakon. Jeden z chłopów zwany Markiem, oświadczył publicznie przed mieszkańcami wsi: „O ile wieś nie otrzyma lepszego drewna, to będzie w naszej wsi tak samo się działo jak we Francji, lepszego drzewa sobie sami chociażby siłą weźmiemy”. To był ten czas, gdy cała Europa przerażona była rewolucją francuską. A ponieważ Prusy panujące wtedy na Śląsku były w konflikcie z Francją, sprawa nabrała wagi państwowej, a chłopa pańszczyźnianego Marka uznano za zdrajcę.

Skazany, pobity i wygnany

Minister Karl George Heinrich Graf von Hoym nakazał generałowi Mannsteinowi zamknąć buntownika w więzieniu w Opolu. Sąd Marka skazał na karę rózg wykonaną publicznie na opolskim rynku w dniu targowym 17 marca 1794 roku. Skazaniec został sześć razy przepędzony pomiędzy dwoma szeregami żołnierzy wyposażonych w rózgi. Po dwóch dniach odkrytym wozem przewieziono go do Jemielnicy, a następnie wygnano z wioski. Wedle prawdopodobnych źródeł zmarł na skutek odniesionych ran, choć w jego biografii jemielnickiej podstawówki, której jest patronem, autor tekstu Piotr Michalik nie wyklucza, że mógł umrzeć dopiero po latach w 1812 roku.

Marek bohater

O chłopskim bohaterze przypomniano sobie gdy Opole wróciło do polskich granic, a krajem rządzili komuniści. I to oni postanowili z buntownika zrobić bohatera. Powstała „Pieśń o Marku Prawym” i dwie powieści – „O Marku Prawym z Jemielnicy” autorstwa Korneli Dobkiewiczówny i „W Jemielnicy sądny dzień” Zbigniewa Zielonki. Ulicę Marka Prawego z Jemielnicy (Imielnicy) nadano nie tylko w Opolu, ale także w Strzelcach Opolskich i w samej Jemielnicy, gdzie jest także patronem szkoły podstawowej.

***

Marek z Jemielnicy, Marek z Imielnicy, Marek Prawy. Chłop pańszczyźniany z rewolucyjnym odruchem, zdrajca, a potem bohater. Kim był naprawdę? Z pewnością prostym człowiekiem. I odważnym.

Dariusz Król

Na podstawie: Piotr Michalik (psp.jemielnica.pl) oraz książki „Ludzie i historia w nazwach ulic Opola” autorstwa Moniki Choroś i Łucji Jarczak. Wydawnictwo Instytut Śląski.

Dariusz Król

Znawca futbolu, pomysłodawca i były redaktor naczelny ogólnopolskiego tygodnika „Tylko piłka”. W przeszłości także dziennikarz tygodnika i dziennika Gazeta Opolska (m.in. kierownik działu sportowego). Obecnie redaktor magazynu „Opole i kropka” i Czasu na Opole, w których zajmuje się głównie tematami z życia miasta, historią i sportem.

Najnowsze artykuły