Niezwykłe historie opolskich ulic (26): Patroni „na chwilę”

Już od ponad roku na naszych łamach spacerujemy po najciekawszych ulicach Opola. Po II wojnie światowej Opole przeszło z niemieckich w polskie ręce, więc zmiana nazw niemal wszystkich ulic w mieście przybrała iście ekspresowe tempo. Podobnie było gdy upadł PRL. Niektóre z ulic w krótkim odstępie czasu zyskiwały skrajnie różnych patronów. Ten wątek jest równie interesujący.

Dokumenty XV-wieczne wymieniają siedem ulic i placów Opola. Burgasse to dzisiaj Zamkowa, Beythenischegasse (Krakowska), Ring (Rynek), Quergasse (Wąska), platea Odere (Katedralna), Berg Gasse (Św. Wojciecha) i platea Sancti Crucis (Koraszewskiego). W kolejnym wieku pojawiły się m.in. dzisiejsze: Franciszkańska, Książąt Opolski, Młyńska, Osmańczyka, Rybacka i Szpitalna. Na planie miasta z 1734 roku w obrębie murów miasta doliczymy się 16 ulic.

Krakowska pełna zakrętów

Zanim Krakowska stała się Krakowską, nazywała się Bytomska – od bramy Bytomskiej, jednej z czterech znajdujących się w obrębie murów miejskich. Potem przemianowano ją na Groszowicką i dopiero w XIX wieku ochrzczono Krakowską (z niemieckiego Krakauerstrasse). Po drodze jednak w 1933 r. została Helmut Brückner Strasse (od jednego z liderów NSDAP na Śląsku), a gdy ten popadł w niełaskę u Hitlera, nazwę ulicy zmieniono na Hindenburgstrasse (chodziło oczywiście o marszałka von Hindenburga). W 1949 roku z okazji 70. urodzin wodza ZSRR aparat partyjny przemianował ulicę na Józefa Stalina. I dopiero po odwilży 1956 roku na mapę miasta po wielu zakrętach historii znowu wróciła Krakowska.

Lwowiacy wyprosili Lwowską i Pohulankę

Po II wojnie światowej dotychczasowe nazwy, odzwierciedlające niemiecką historię, zastępowano nowymi, nawiązującymi do polskiej historii, kultury i bohaterów. Wiele ulic otrzymało imiona związane z walką z nazizmem, polskimi pisarzami, poetami i innymi ważnymi postaciami. Nowi mieszkańcy Opola, którzy przybyli w 1945 roku z Kresów Wschodnich, chcieli utożsamiać się z nowym miejscem zamieszkania. Szczególnie znana jest korespondencja do prezydenta Opola od byłych mieszkańców Lwowa, którzy w piśmie z 15 maja 1945 roku (a więc zaledwie kilka dni po zakończeniu wojny) tak pisali: „Wypadki wojenne spowodowały, że grupa obywateli miasta Lwowa, znalazła schronienie w gościnnych murach Opola. […] Wobec tego, że ulice, przy których mieszkamy, do dnia dzisiejszego noszą nazwy niemieckie, zwracamy się z prośbą o nazwanie ich nazwami, które by przypominały nam nasz  ukochany Lwów […]: ulica Lwowska, Zamarstynowska, , Łyczakowska, Snopkowska, Kleparowska, Pohulanka, plac Lwowskich Dzieci, Boimów, Zniesieńska.” Z propozycji tych tylko Lwowska i Pohulanka (dzielnica Lwowa, w rejonie łyczakowskim) zyskały akceptację ówczesnych władz miasta.

Każdy „ciągnął” w swoją stronę

Wnioski o zmiany nazw ulic słali jednak przede wszystkim miejscowi Opolanie, którzy nie chcieli niemieckich nazw, czując za to wielką potrzebę wprowadzenia nazw posiadających nie tylko polskie brzmienie, ale i osadzonych w kręgu polskiej tradycji kulturowej. Każdy jednak „ciągnął” w swoją stronę, a dotyczyło to przede wszystkim organizacji i partii politycznych. Dlatego na przykład Wydział Informacji i Propagandy sugerował uwzględnienie takich ulic, jak Wolności, Wojska Polskiego, Ligonia, Powstańców Śląskich, Lompy. A Komitet Powiatowy PPS życzył sobie Daszyńskiego, Limanowskiego, Okrzei czy Mireckiego. Do Zarządu Miejskiego w Opolu dodatkowo wysłali pismo, w którym stanowczo proszą o uwzględnienie ich wniosku, aby dawne Turmstrasse przemianować na Daszyńskiego. „Prośbę motywujemy tym, że na tej ulicy znajduje się lokal PPS.” I dalej kategorycznie piszą, że: „PPS nigdy nie zgodzi się, by ulica Kasztelańska czy Jaśniepańska znajdowały się w pobliżu lokalu partyjnego”. Efekt? 7 marca 1947 roku uchwałą Miejskiej Rady Narodowej kasztelańską zmieniono na… Mieczysława Niedziałkowskiego, także działacza PPS, którego Niemcy rozstrzelali w Palmirach. Widać więc wyraźnie, że przy nazewnictwie ulic w Opolu tamtego okresu interes partyjny wygrywał z ludzkim spojrzeniem na zagadnienie.

Komunistyczne wymysły

W bardzo krótkim czasie urzędnicy musieli nadać nazwy setkom ulic. W latach 50., gdy w Polsce szalał stalinizm, nie tylko Krakowska odczuła to w swojej nazwie. Na przykład Katowicką przemianowano na Stalinogrodzką, a ulica św. Wojciecha przestała być świętą. Dodatkowo pojawili się inni komunistyczni patroni, jak Feliks Dzierżyński (obecnie ulica Księcia Jana Dobrego), Hanka Sawicka (dzisiaj Plac Piłsudskiego), Róża Luksemburg (obecnie Orląt Lwowskich), Ludwig Waryński (ulica funkcjonuje do dzisiaj), Małgorzata Fornalska (od 1990 roku Andersa), Paweł Finder (aktualnie Bolka II w Nowej Wsi Królewskiej) czy Marcel Nowotko (po 1989 roku przemianowana na Wschodnią). A obecna Spychalskiego w życiorysie ma na kilka lat Maksyma Gorkiego. Szczęście mieli natomiast ci, którzy doczekali patronów mniej narażonych na wiatry historii, jak Zofia Nałkowska, Mikołaj Rej, Julian Tuwim czy opisywany przez nas ostatnio Marek z Jemielnicy.

Ulica Omala Al-Machtora? Były i takie pomysły

Proces masowych zmian nazw ulic dopełnił się w 1991 roku, choć jeszcze dwa lata później Bończyka poprawiono na Bonczyka, a Dzierżonia na Dzierżona. Nie brakowało też pomysłów absolutnie dziwacznych. Na przykład Polski Komitet Solidarności z Narodami Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej domagał się w Opolu ulic: Omala Al-Machtora, Patrice Lumumby czy Huar Bumediena. Było to w 1994 roku, na szczęście pomysł się nie zmaterializował. Jak i ten, w którym pewna grupa wnioskodawców przekonywała, aby jedną z najstarszych ulic w mieście, Szpitalną, przemianować na Teatr 13 Rzędów.

***

Kazimierz I Opolski lokował nasze miasto ponad 800 lat temu, a po drodze rządzili tutaj Niemcy, potem Polacy rodem z PRL, dla których najważniejszy był głos Sowietów i dopiero od 1989 roku mogliśmy urządzać sobie to miejsce naprawdę po swojemu. Ta historia pełna zakrętów znakomicie odbija się właśnie przy częstych zmianach ulic, gdy rządziła potrzeba chwili, a nie upamiętnienie czasów, w których te ulice powstawały. Wydaje się, że mamy to już za sobą i nikt nie będzie wymyślał nowych patronów dla Krakowskiej i Katowickiej, a święty Wojciech pozostanie świętym.

Dariusz Król

Na podstawie „Ludzie i historia w nazwach ulic Opola” Moniki Choroś i Łucji Jarczak

Jak główne zdjęcie Krakowska sprzed lat (zbiory Muzeum Śląska Opolskiego). Poniżej obecny wygląd. Choć tak wiele razy zmieniała patrona, nadal jest najbardziej znaną w mieście ulicą Krakowską.

default

Najnowsze artykuły