Niezwykłe historie opolskich ulic (31): Profesora Józefa Kokota – osobiste wspomnienie
Jest patronem skromnej uliczki w Opolu-Półwsi, za to ma spory dorobek naukowy. Zmarł 50 lat temu, a jego żona Maria, choć trzy lata starsza, przeżyła profesora aż o 43 lata(!). Odeszła w 2018 roku przeżywszy lat… 105.
Józef Kokot był historykiem, prawnikiem i profesorem nauk politycznych, przez dziewięć lat dyrektor Instytutu Śląskiego w Opolu (1966–1975). Wielki znawca dziejów Śląska, działał w konspiracji podczas II wojny światowej jako członek Biura Zachodniego Delegatury Rządu na Kraj, a także był więźniem obozów Gross-Rosen i Leitmeritz. Po wojnie uzyskał doktorat, a następnie stopnie profesora nadzwyczajnego i zwyczajnego. Był redaktorem „Biuletynu Niemcoznawczego”.
Józef – syn górnika
Józef urodził się 9 lutego 1916 w Brzęczkowicach (dzisiaj Mysłowice), w rodzinie górnika Augustyna i jego żony Klary. Należał do najlepszych uczniów mysłowickiego gimnazjum w okresie międzywojennym. Egzamin maturalny złożył w 1934 roku i podjął studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wybuch wojny przerwał prace nad dysertacją doktorską. Na terenie Generalnego Gubernatorstwa włączył się do ruchu oporu, w ramach podziemnej Delegatury Rządu dla Śląska. W listopadzie 1944 roku został aresztowany i osadzony w więzieniu na Montelupich, a następnie wywieziony do obozu koncentracyjnego Gross-Rosen, a później do filii w Leitmeritz (Litomierzyce).
Trzy lata po wojnie przez rok piastował stanowisko radcy ministerialnego w Ministerstwie Ziem Odzyskanych i Ministerstwie Administracji Publicznej. Jednocześnie kontynuował badania nad historią śląską. 23 grudnia 1947 obronił na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego pracę doktorską oraz uzyskał stopień naukowy doktora praw.
Maria – córka hutnika
Maria została jego żoną w 1951 roku. Również pochodziła z robotniczej rodziny. Tata był hutnikiem w Chorzowie, ale mama pochodziła z bliskiego już nam Krasiejowa, w którym dorastała. Po wojnie Maria aktywnie włączyła się w działalność Caritasu diecezji katowickiej, zajmując się przede wszystkim pomocą dla osób przesiedlonych z Kresów Wschodnich. Tworzyła schroniska, domy dziecka, domy opieki nad seniorami, kuchnie polowe. Po rozwiązaniu Caritasu w 1948 r. pracowała jako ekonomistka w przedsiębiorstwach górniczych w Bytomiu i Katowicach.
Odwilż 1956 roku
W latach 1949 – 1954 Józef był profesorem w Gimnazjum św. Jacka w Katowicach, gdzie uczył nauki o społeczeństwie, o Polsce i geografii gospodarczej. W tym czasie publikował również na łamach Gościa Niedzielnego. Praca w katolickim gimnazjum sprawiła, że napotykał na trudności w uzyskaniu pracy w placówkach naukowo-badawczych lub szkolnictwie wyższym. Dopiero po „październiku polskim” 1956 roku, Józef Kokot został przyjęty do pracy w Śląskim Instytucie Naukowym w Katowicach. Został kierownikiem Pracowni Niemcoznawczej oraz redagował biuletyn o problematyce niemieckiej. W 1957 roku napisał pracę „Logika Poczdamu”, która w 1961 roku stała się podstawą zakończenia przewodu habilitacyjnego.
Przeprowadzka do Opola
W 1958 został wykładowcą Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu, a osiem lat później objął stanowisko dyrektora Instytutu Śląskiego w Opolu i kierownictwa związanego z nim Zespołu Niemcoznawczego. W 1968 roku otrzymał tytuł naukowy profesora nadzwyczajnego, a w 1973 roku – profesora zwyczajnego. I właśnie wtedy razem z żoną Marią na stałe przenieśli się do Opola, choć przecież profesor pracował w naszym mieście już od 1958 roku.
Zmarł nagle, 23 grudnia 1975 roku. Maria, śladem męża, została zatrudniona w Instytucie Śląskim. Pracowała jako tłumaczka oraz dokumentalistka aż do 1990 roku, pomagając m.in. w polsko-niemieckiej wymianie kulturalnej i naukowej, zwłaszcza ze Szlezwika-Holsztynu. Była również zaangażowana w działalność społeczną. W roku 1981 została jedną z członkiń-założycieli Klubu Inteligencji Katolickiej i przez wiele lat pełniła w nim funkcję wiceprezeski. Członkini Diecezjalnej Rady Duszpasterskiej oraz Prymasowskiej Rady Społecznej w Warszawie.
„Była przykładem serdeczności i pogody ducha. Człowiekiem zasad i energii życiowej. Nie załamywały Jej nieszczęścia, także te, które spotkały Ją w Opolu – przedwczesna śmierć męża i tragiczna powódź, która zabrała cały materialny dorobek życia” – wspominał panią Marię prof. Michał Lis.
Pamiętam te książki…
Mieszkanie państwa Kokotów mieściło się w starym domu na zaodrzańskim osiedlu „Muzyków” przy ulicy Moniuszki. Był 1991 rok – Zapraszam na herbatkę – pociągnęła mnie za sobą pani Maria, u której na poddaszu domu wynajmowałem studenckie kilka metrów kwadratowych. Wiedziałem kim jest, wiedziałem kim był jest znany, śp. mąż. Pani Maria posadziła mnie na fotelu w pokoju. Herbatki nie pamiętam, ale gdzie wzrokiem sięgnąć „spoglądały” na mnie książki. Tego akurat nie zapomnę. Były ich tysiące, schludnie „upchanych” w każdym wolnym kącie mieszkania. Pozwoliła pooglądać, niektóre przekartkować. Wydawały się zbyt cenne, abym śmiał zapytać, czy mogę pożyczyć… Nawet nie chcę myśleć, że kilka lat później mogła zabrać je pamiętna powódź, o której w pożegnalnym słowie przypominał prof. Lis.
***
Do 1993 roku ulica nosiła imię Józefa Kokota, następnie przemianowana na Profesora Józefa Kokota. Oboje małżonkowie, Józef i Maria, spoczywają we wspólnym grobie w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Komunalnym w Opolu.
Dariusz Król








