Niezwykłe historie opolskich ulic (36): Wiejska – Wandale tu byli
Ulica Wiejska w Gosławicach to jak… Wiejska w Warszawie. Najważniejsza i wszyscy w Gosławicach ją znają. Kiedyś był tam… cmentarz, obecnie zaś prowadzi w kierunku Castoramy, a przez okoliczne pola widać centrum handlowe Turawa Park.
Legenda o psie i gęsi
Przez wieki Gosławice były typową wsią rolniczą, która z czasem włączona została w obszar administracyjny Opola, zachowując jednak wiejski charakter. Stąd nazwa ulicy Wiejska, a po niemiecku od 1926 roku Dorfstr (Dorf – wieś). Centralnymi punktami ulicy z pewnością są kapliczka i sąsiadująca z nią szkoła. Obydwie wybudowane na terenie dawnego cmentarza. Krąży legenda, że okoliczni mieszkańcy spotykali w pobliżu dużego czarnego psa lub… ogromną białą gęś. To śmierć w postaci gęsi miała zwiastować swoje nadejście. Który z gospodarzy zauważył ją w okolicy swojego domu mógł być pewien, że niedługo zabierze ona jednego z domowników.
ZWM też tu przyjeżdżał
Centralnym obiektem przy Wiejskiej z Gosławic jest Publiczna Szkoła Podstawowa nr 25. Gdy w 1801 roku weszła w życie ustawa o zakładaniu szkół rządowych (wprowadzono obowiązek posyłania dzieci do szkół), taka placówka powstała w Gosławicach. W 1867 roku uczęszczało do niej 151 dzieci. Była jednoklasowa. Koncentrowano się na nauce religii, a dyscypliny pilnowano nie stroniąc od kar cielesnych. Do 1872 roku uczono się tylko w języku polskim, a potem do wszystkich urzędów i szkół wprowadzono język niemiecki. 7 lipca 1923 roku Polacy z Gosławic zapragnęli polskiej szkoły i wystąpiły do władz niemieckich z odpowiednim wnioskiem, a ten został przyjęty. Obowiązkiem nauki objętych było wówczas 285 dzieci, a do polskiej zgłoszono 82 uczniów.
Gdy po II wojnie światowej przywrócono Opolszczyznę do Polski, do Gosławic przybyli pierwsi nauczyciele (z Częstochowy państwo Wodniakowie) i szybko zabrali się do organizacji szkoły. Ponieważ budynek podczas wojny uległ zniszczeniu, dwie pierwsze sale lekcyjne (klasy I – IV i V – VII) zorganizowano w jednym z mieszkań dla nauczycieli. Zaraz po wojnie uczono głównie podstaw języka polskiego, pisania, czytania i liczenia. Od września 1945 roku obowiązkiem szkolnym objąć należało 314 dzieci.
Po rozbudowie (lata 1980-1982) szkoła przyjęła dużą ilość uczniów z dzielnicy ZWM. Było naprawdę ciężko, bo w roku szkolnym 1982 do 18 oddziałów uczęszczało ponad 600 dzieci, w tym zdecydowanie więcej z osiedla. Zajęcia odbywały się od 7:30 aż do wieczora (18:00). Warunki poprawiły się z chwilą oddania do użytku szkoły na ZWM-ie, popularnej „piątki”.
Najczęściej powtarza się Kansy
Również przy Wiejskiej, w sąsiedztwie szkoły, stoi wspomniana kapliczka (zbudowana w 1888 roku). Do dziś znajduje się w niej tzw. dzwonek umarłych, którym obwieszczano śmierć każdego z mieszkańców wsi. Na cmentarzu groby ułożone były w rzędach, bez podziału na kwatery. Od strony północnej wydzielono kwaterę dziecięcą (pochówki z lat 1940-1970. XX w.). Najstarsze zachowane nagrobki pochodzą z końca XIX (pod murem od strony zachodniej) i początku XIX wieku. Wśród pochowanych tam mieszkańców ówczesnej wsi Gosławice, najczęściej powtarza się nazwisko Kansy, ale są też inne typowe śląskie nazwiska: Czaja, Sdżuj (Zdżuj), Czech, Piechota, czy Przibilla. Kamienne pomniki są skromne, wykonane przez opolskich kamieniarzy (Wilhelma Rönischa i Josefa Knauera) z inskrypcjami niemieckimi lub polskimi. Obaj prowadzili zakłady w pobliżu wejścia na cmentarz przy dzisiejszej ul. Wrocławskiej (wówczas: Breslauerstr.). Po śmierci Knauera (pod koniec lat 20. ubiegłego wieku) jego firmę przejął na krótko opolski rzeźbiarz Kurt Spribille. Rönisch z kolei po otwarciu nowego cmentarza centralnego przeniósł swój zakład na Półwieś. W reklamie warsztatu rzeźbiarsko-kamieniarskiego szczycił się zdobytym na Wschodnioniemieckiej Wystawie w Poznaniu w 1911 roku wielkim srebrnym medalem.
Wśród grobów z okresu po 1945 roku obok dotychczasowych mieszkańców wsi Gosławice, znajdziemy pochówek opatrzony napisem „Olgierd Malinowski/prawnik z Wilna”. Urodził się w Rydze w 1882 roku, studiował prawo m.in. w Petersburgu, gdzie był inicjatorem, założycielem i pierwszym prezesem Polskiej Korporacji Akademickiej Sarmatia. W roku 1926 pełnił obowiązki wojewody wileńskiego, w następnym był wicewojewodą, a w latach 1927-34 starostą suwalskim. Zmarł w Opolu w 1959 roku.
101 lat temu powstała OSP
Jest jeszcze jedno miejsce przy największej ulicy w dzielnicy, o którym nie wspomnieć nie wypada. To oczywiście Ochotnicza Straż Pożarna. Myśl o jej powstaniu zrodziła się wiosną 1924 roku u dh Rodena Ignacego i urzędującego sołtysa Jana Kotuli. Na założycielskie zebranie do restauracji „Złota Gwiazda” u Piotra Czecha przybyło około 12 osób, m.in.: Ignacy Roden, Paweł Smyk, Franciszek Giza, Szymon Czech, Kasper Kansy, Wiktor Stotko, Konstanty Sdzuj, Jan Czech, Nikodem Czech, Roch Grund, Grzegorz Jonczyk i Paweł Polok. Jednostka przeszła chrzest bojowy gasząc pożar u państwa Czaja i Kansy, gdzie spłonęły trzy słomiane stodoły.
***
Niedaleko ulicy Wiejskiej w 1885 roku, podczas budowy jednej ze stodół przy ul. Żytniej, odkryto bogato wyposażony grób datowany na I wiek naszej ery. Najprawdopodobniej należy do księcia Wandali z grupy plemion wschodniogermańskich, zamieszkującej przed wielką wędrówką ludów Europę Środkową.
Dariusz Król
Fot. Muzeum Śląska Opolskiego.

Ulica Wiejska dawniej i dziś w tym samy miejscu.

Skrzyżowanie ulicy Wiejskiej z Oleską.








