Niezwykłe historie opolskich ulic (38): Kani – Podbipięta i Śląski Zagłoba
W Opolu jest dwóch Jakubów o nazwisku Kania. Ten prawdziwy, który ma swoją ulicę w mieście oraz fikcyjny, stworzony przez wybitnego dziennikarza i pisarza z Opola, Macieja Siembiedę. W podróży po niezwykłych ulicach miasta nas interesuje ten pierwszy.
Był poetą i powstańcem śląskim. Wykształcenie zdobył w miejskiej szkole ludowej, w której nauczano po niemiecku. Języka polskiego Jakuba nauczył ojciec, który czytał w domu polską literaturę. Dzięki temu od dziecka rozwijał się w nim talent. W 1890 roku rozpoczął współpracę z Bronisławem Koraszewskim, wydawcą „Gazety Opolskiej”, którą reaktywowano w latach 90. ubiegłego wieku.
Schutze od słowa „strzelać
Pierwsza nazwa tej ulicy nie miała nic wspólnego z działaczem urodzonym w Siołkowicach. W 1924 roku nosiła niemiecką nazwę Schutze od słowa „strzelać”. Dlaczego tak? Ulica prowadziła obok koszar 63. Pułku Piechoty. (4. Górnośląskiego). Był on jednostką Armii Cesarstwa Niemieckiego stacjonującą w Opolu od 5 maja 1860 roku, mającą wielkie znaczenie historyczne dla miasta. Jego koszary do dziś są elementem krajobrazu Opola (przy ulicy Ozimskiej). Pułk brał udział w I wojnie światowej i był częścią 12 Dywizji Piechoty (na front zachodni wysłany w 1914 roku).
Ucieczka w przebraniu
Znaczeniowo nawiązuje do tej nazwy powojenna Artyleryjska. Wcześniej jednak ulicę przemianowano na Beselerstr. ku czci Hansa Beselera. Od 10 kwietnia 1917 był Naczelnym Dowódcą Polskiej Siły Zbrojnej. 18 października 1918 uznał zwierzchność Rady Regencyjnej nad Wojskiem Polskim, a sześć dni później złożył na jej ręce urząd naczelnego dowódcy. 12 listopada w przebraniu opuścił Warszawę, w której trwało rozbrajanie jego zrewolucjonizowanych żołnierzy i powrócił do Niemiec. Tam stał się obiektem ataków konserwatystów i nacjonalistów, którzy zarzucali mu zbytnią pobłażliwość względem Polaków. Z pewnością w kluczowym momencie odzyskiwania niepodległości starał się Piłsudskiemu nie przeszkadzać…
Przyjaźń z Koraszewskim
Wspomniana ulica Artyleryjska przetrwała do 1966 roku. Wtedy uznano, że nazwa zbytnio nawiązuje do niemieckiej (tak napisano w uzasadnieniu do uchwały Miejskiej Rady Narodowej). I w ten sposób mamy dzisiejszą ulicę Jakuba Kani. Bardzo barwnej i ciekawej postaci, o czym zaświadcza choćby kilka jego pseudonimów – Podbipięta i Śląski Zagłoba.
Urodził się 17 lipca 1872 roku w Siołkowicach Starych. Wtedy był to już aktywny ośrodek życia narodowo-polskiego. W 1868 roku kolportowano tam „Zwiastuna Górnośląskiego”, potem „Katolika”, a od 1884 roku działała pierwsza polska biblioteka ludowa. Po ukończeniu szkoły rolniczej w Opolu, do momentu powołania go do służby wojskowej, pomagał ojcu w pracy w gospodarstwie. Podczas służby poznał przypadkowo Jakuba Robotę, który rozbudził w młodym Kani aktywną postawę narodową. W rezultacie kontaktów z Robotą, podjął się pisania korespondencji do „Gazety Opolskiej”. Tą drogą poznał redaktora naczelnego Bronisława Koraszewskiego (miał on swój rozdział w naszym cyklu). Znajomość z Koraszewskim przerodziła się w serdeczną i długotrwałą przyjaźń. Po powrocie z wojska Kania był stałym korespondentem „Gazety Opolskiej” oraz działaczem Towarzystwa Polsko-Katolickiego, którego siołkowicka komórka organizowała liczne imprezy kulturalno-oświatowe. Był cenionym w okolicy starostą weselnym, występował na scenie amatorskich zespołów teatralnych, pisał także utwory sceniczne.
W 1903 roku Kania napytał sobie biedy u Prusaków, bowiem ukrył we własnej stodole sztandar siołkowskiego Kriegesvereinu (Stowarzyszenie Weteranów albo Związek Żołnierzy), a gdy to się wydało, skazano go na sześć miesięcy więzienia. Zmobilizowany w 1916 roku wyjechał na front zachodni i walczył we Francji. Po wojnie, 2 maja 1920 roku uczestniczył w manifestacji podopolskich chłopów w Opolu i w jej trakcie został dotkliwie pobity przez niemieckich bojówkarzy,. Po podziale Górnego Śląska wrócił do rodzinnej miejscowości i zajął się pracą na roli i w pasiece.
Po wyzwoleniu włączył się w budowę polskiej administracji. Był radnym Wojewódzkiej Rady Narodowej w Katowicach, członkiem Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego, działał w Samopomocy Chłopskiej i zbierał składki na pomnik Czynu Powstańczego na Górze św. Anny. Zmarł 3 grudnia 1957 r. w rodzinnych Siołkowicach, gdzie w 1975 roku odsłonięto jego pomnik.
***
W latach 60. i 70. ubiegłego wieku w Czarnowąsach (dzisiejsza dzielnica Opola) funkcjonowała Izba Porodowa (wtedy jedna z dwóch na terenie powiatu opolskiego). Zatrudniała tylko jednego lekarza (w niepełnym wymiarze godzin) i trzy położne. Tym lekarzem był dr Tadeusz Kania – syn Jakuba z Siołkowic. Medycynę studiował we Wrocławiu, a we Wiedniu się doktoryzował. Był więźniem obozu w Buchenwaldzie. Zmarł w Czarnowąsach 23 czerwca1986 roku. Osiem lat wcześniej w Opolu-Grudzicach zmarł starszy syn Jakuba – Bronisław.



![Niezwykłe historie opolskich ulic (41): Zamkowa – wielka historia na małej przestrzeni [ZDJĘCIA] Ulica Zamkowa](https://czasnaopole.pl/wp-content/uploads/2026/03/xUlica-Zamkowa-150x150.jpg.pagespeed.ic.3UF3QBPQ64.jpg)

![Jacek Boczar: Przedwiośnie w opolskich lasach [wywiad] Bez nazwy](https://czasnaopole.pl/wp-content/uploads/2026/03/xBez-nazwy-150x150.jpg.pagespeed.ic.3lJxtjp_Gy.jpg)

