Niezwykłe historie opolskich ulic (42): Koraszewskiego – bankowca, dziennikarza, patrioty
Ulica ważna dla Opola nie tylko dlatego, że znajduje się w ścisłym centrum, a idąc od Rynku w zasadzie nie trzeba nigdzie skręcać, aby znaleźć się w Katedrze. Jej patron stworzył piękną kartę dla Śląska i Opola i spacerując po tej króciutkiej ulicy opowiedzieć o nim po prostu wypada. I o żonie Franciszce. Kto wie, czy nie jeszcze barwniejszej postaci.
Najpierw jednak uwaga, która nie zaskakuje. To jedna z najstarszych ulic w mieście. Ponieważ prowadziła do wspomnianego kościoła pod wezwaniem św. Krzyża, jej pierwsza nazwa to platea Sancti Crucis/Swatokrzyska (Świętokrzyska). „Początkowo Oder Gasse i Creuz Gasse były dwiema odrębnymi ulicami. Oder Gasse (dzisiejsza Katedralna) prowadziła od Oder Thor (Bramy Odrzańskiej), obok kościoła św. Aleksego i kolegiaty św. Krzyża, do ulicy zamieszkałej przez sukienników, czyli dzisiejszej Książąt Opolskich. Pod koniec XVIII wieku nazwa Oder Gasse obejmowała ulicę prowadzącą od Rynku do kolegiaty pod wezwaniem św. Krzyża i dalej ku Bramie Odrzańskiej. Na planie z 1894 roku ulica prowadząca od Bramy Odrzańskiej do kolegiaty nazywała się Kirch Strasse, a właściwa Oder Strasse równa się pierwotnej Świętokrzyskiej, czyli dzisiejszej ul. Koraszewskiego. Jej przedłużenie stanowiła ulica prowadząca od Rynku do Pl. Wolności, którą dopiero w XIX wieku nazwano Regierungstrasse” – czytamy w książce „Ludzie i historia w nazwach ulic Opola” autorstwa Moniki Choroś i Łucji Jarczak.
Bronisław Koraszewski patronem został po II wojnie światowej. Urodził się 15 lutego 1864 roku w Kijewicach na Kujawach. Pochodził z rodziny ziemiańskiej, zasłużonej pomocą dla powstańców styczniowych.
Założyciel Gazety Opolskiej
Warszawski adwokat Bełza namówił Koraszewskiego do założenia w październiku 1890 roku polskiej gazety pod nazwą „Gazeta Opolska” (od września 1990 roku reaktywowana z inicjatywy Edwarda Pochronia mieściła się przy ul. 1 Maja, obecnie nie istnieje). Pierwszą siedzibę miała oczywiście przy ulicy swojego późniejszego patrona. Gdy gazeta powstawała, ulica nosiła nazwę Oder Strasse. W zamierzeniach „Opolska” miała bronić polskich robotników i pielęgnować narodowe tradycje. „Redakcya, ekspedycya i drukarnia znajduje się w Opolu przy ul. Odrzańskiej Nr. 6” – informował dopisek pod tytułem gazety na pierwszej stronie, a dziś przypomina o tym tablica pamiątkowa. Koraszewski popularyzował w niej literaturę polską i podkreślał historyczne związki ziemi opolskiej z resztą kraju. Z chwilą założenia gazety Koraszewski stał się jednym z czołowych i najbardziej zasłużonych, polskich działaczy Śląska przedplebiscytowego.
Bank Ludowy i Lutnia
Oprócz powołania do życia „Gazety Opolskiej”, ukazującej się przez 33 lata, założył również Towarzystwo Polsko-Katolickie. Należało do niego około 250 osób. Propagowano w nim polską literaturę, uświadamiano narodowo Ślązaków, a sam Koraszewski prowadził pogadanki o kulturze polskiej. 15 lipca 1891 Koraszewski wraz z Towarzystwem zorganizowali pierwsze na Śląsku polskie przedstawienie teatralne. Założył także Towarzystwo Śpiewu „Lutnia”, Bank Ludowy w Opolu, Towarzystwo Górnośląskich Przemysłowców oraz Towarzystwo Pomocy Naukowej dla polskiej młodzieży. Stale utrzymywał też kontakty z organizacjami młodzieżowymi.
Franciszka Koraszewska z Czoków
Osobliwa jest historia jego poznania z przyszłą żoną. Franciszka Koraszewska z Czoków miała talent do robótek ręcznych. Wyszywała, haftowała, dziergała na drutach i robiła na szydełku. Zebrane oszczędności i zaciągnięte pożyczki umożliwiły jej przejęcie ok. 1897 r. pracowni robótek ręcznych w Opolu. Nabyła sklep, na którego szyldzie widniało zniekształcone w pisowni nazwisko „Czock”. Uwagę na błąd zwrócił jej właśnie Bronisław. Tak się poznali. Przyszła żona Koraszewskiego odszukała metrykę urodzenia ojca i przekonała się, że widnieje na niej nazwisko „Czok” i szybko zmieniła szyld sklepu wracając do polskiej pisowni swojego nazwiska. A w Bronisławie się zakochała.
Była odważna, pomysłowa i piekielnie pracowita. Obdarzona niezwykłą energią, silnym charakterem i odpornością na niedogodności materialne. Prowadziła walkę o „duszę ludu polskiego” na historycznym Górnym Śląsku i w niemieckim Opolu. Urzędnicy pruscy mówili o niej: „Die soll ja noch schlimmer als ihr Man sein” (Podobno jest ona jeszcze gorsza niż jej mąż).
Ślub, czyli kulturalne wydarzenie Opola
Ślub wzięli we wtorek 23 kwietniu 1901 r. Był wydarzeniem kulturalnym i intelektualnym w Opolu. Ceremonię zaślubin odprawiono w katedrze. Odbyła się w staropolskim zwyczaju. Ze względu na zły stan zdrowia ojca pani młodej, uczta weselna odbyła się w wąskim gronie 80 osób. W jego trakcie zbierano datki na pomoc naukową dla Polaków. Panna młoda zebrała brawa za wykonanie pieśni, której refren brzmiał „Więc nad brzegiem sinej Odry fal, witaj, witaj śląska niwo, ukróć smutek i tęsknoty żal”. Na weselu obecni byli m.in. Aleksander Lewandowski, Adam Napieralski, Jakub Kania, Wojciech Liguda, Karol Maćkowski, a telegramy z życzeniami wysłało ok. 300 osób. Relację ze ślubu Koraszewskich, na specjalne życzenie czytelników, zamieszczono w 34. numerze „Gazety Opolskiej”, która ukazała się drukiem w piątek 26 kwietnia 1901 r.
Małżonkowie zamieszkali najpierw na Ostrówku, a potem przy ul. Odrzańskiej 6 (obecna Koraszewskiego), gdzie nabyli kamienicę, w której również mieściła się drukarnia i redakcja legendarnej „Gazety Opolskiej”. Doświadczenia biznesowe Franciszki przydały się, gdy przejęła prowadzenie formalności wydawnictwa męża. Założyła nawet przy wydawnictwie polską księgarnię, z której dochody często przeznaczała na spłatę grzywien nakładanych przez władze na jej męża.
„Zaaresztowane książki”
W redakcji Gazety Opolskiej Franciszka prowadziła m.in. administrację redakcji. Założyła też księgarnię polską. Sprowadzała do Opola polskie książki, co nie było wcale takie proste. I tu ciekawostka. W 1908 r. Koraszewska zamówiła do księgarni „Gazety Opolskiej” książki polskie z księgarni lwowskiej Altenberga. Urzędnicy celni zatrzymali je w Mysłowicach. Komisarz graniczny Mädler, wskazał na mnóstwo książek tzw. „niebezpiecznych” i kazał je odesłać prokuratorowi do Opola, aby ten przykładnie i surowo ukarał księgarza za zdradę stanu. Prokuratura wynajęła kilkunastu tłumaczy, którzy tłumaczyli „zaaresztowane” książki na niemiecki. Z olbrzymiego materiału dowodowego, okazało się, że „zbrodniczą” treść mają dwie: „Dla drogich dzieci” autorstwa Władysława Bełzy oraz „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego. Tak oto dramat Wyspiańskiego uważany za jedno z najważniejszych dzieł epoki Młodej Polski został uznany za „zagrażający bezpieczeństwu państwa pruskiego”. Obie skonfiskowano, a pozostałe oddano Koraszewskim. Od razu też wszczęto postępowanie sądowe przeciwko Koraszewskiemu. Wydawca wygrał w sądzie twierdząc, że zamówił od wydawcy wszystkie nowe publikacje i nie mógł wiedzieć jakie tytuły ten mu wyśle.
I jeszcze raz przywołajmy żonę Bronisława, cytując za www.dladziedzictwa.org: „Franciszka miała wyjątkową cechę zjednywania sobie ludzi. W grudniu 1918 r. była delegatką powiatu opolskiego do Sejmu Dzielnicowego w Poznaniu. W wyborach komunalnych 1919 r. startowała do Rady Miasta Opola z listy polskiej. Wybory okazały się wielką manifestacją polskości. Około 75 procent wszystkich wybranych radnych na Górnym Śląsku to Polacy. W powiecie opolskim na 130 gmin w 80 większość zdobyli polscy kandydaci, a w znacznej części miały one wyłącznie polskie listy. Inaczej było w niemieckim Opolu, gdzie większość głosów przypadła dla Niemców. Franciszka mandatu radnej nie zdobyła, bo z listy polskiej do Rady Miasta Opola dostali się jedynie dr prawa Franciszek Lerch, Michał Duda i Fryderyk Lipiński. Dnia 13 marca 1922 r. zajęła jednak miejsce Michała Dudy”.
Więzienie jak drugi dom
Koraszewski wielokrotnie był aresztowany. Pierwszy raz jeszcze przed przybyciem do Opola zamknęło go pruskie państwo po tzw. procesie prasowym. Od 26 listopada 1888 do 6 marca 1889 przebywał w więzieniu w Bytomiu. Został uwolniony dzięki pomocy ks. Radziejewskiego, który wpłacił grzywnę. W latach 1898/1899 odbył ponownie karę więzienia (8 miesięcy). Powodem aresztowania stał się artykuł noworoczny, w którym władze dopatrzyły się obrazy pruskich ministrów, a także opowiastka alegoryczna pt. Kopciuszek śląski, zamieszczona w kalendarzu „Gazety Opolskiej”. Przed wybuchem I wojny światowej w 1914 roku, został osadzony w twierdzy wojskowej w Nysie, jako pierwszy spośród 40 działaczy polskich na Górnym Śląsku.
Nie zgadzał się na podział Śląska
Koraszewski w Opolu organizował wiele różnych uroczystości rocznicowych związanych ze znanymi Polakami, m.in.: mickiewiczowskie, kościuszkowskie, ku czci Marii Konopnickiej czy Henryka Sienkiewicza. Pokierował na przykład wycieczką do Krakowa na obchody odsłonięcia Pomnika Grunwaldzkiego w 1910 roku. Był tak popularny, że w 1913 roku Polski Komitet Wyborczy na Śląsku zaproponował mu start w wyborach. Koraszewski zachował się niezwykle honorowo, ponieważ odmówił na rzecz rodowitego Opolanina – Piotra Hylli.
Podczas I wojny światowej „Gazeta Opolska”, mimo że jej naczelny nie opowiadał się za żadną ze stron konfliktu, przez pruskie władze uznana została za radykalną i antyniemiecką. Endecki realizm, nakazywał mu powstrzymywać się od „hurra-optymizmu” oraz zbyt szybkiego poparcia jednej z walczących stron. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, Koraszewski pozostał nadal aktywny. Aby poszerzyć zakres odbiorców swych treści założył niemieckojęzyczne pismo „Der Weisse Adler”. Od początku był zadeklarowanym przeciwnikiem propozycji poszerzenia grupy plebiscytowych wyborców o grono emigrantów, dlatego chłodno przyjął wynik głosowania. Nie zgadzał się z podziałem Śląska, argumentował to racjami etnograficznymi, historycznymi, strategicznymi i etnograficznymi.
Ucieczka bez powrotu
4 maja 1920 roku jego dom, w którym mieściła się redakcja i drukarnia „Gazety Opolskiej” został zaatakowany przez bojówkę niemiecką. Dzięki trzeźwości umysłu żony, która w porę sprowadziła żołnierzy francuskich, udało mu się uniknąć śmierci. Niestety zmuszony został zbiec ze Śląska do Wielkopolski. Jego tułaczka prowadziła przez Krotoszyn, Jarocin i Leszno. Mimo usilnych starań, nigdy nie wrócił do Opola. W 1923 roku Koraszewski przeniósł się do Katowic. Otrzymał tam posadę referenta prasowego w Dyrekcji Kolei Państwowych w Katowicach. Niedługo jednak cieszył się tym stanowiskiem.
Lata pracy dla Polski kosztowały go życie syna zamordowanego w niewyjaśnionych okolicznościach i zdrowie. Bronisław Koraszewski zmarł 4 kwietnia 1924 roku. Franciszka po śmierci męża pracowała jako nauczycielka w Chorzowie i Łagiewnikach. Utrzymywała kontakty z polskimi organizacjami na Śląsku Opolskim. II wojnę światową spędziła w stolicy, a po jej zakończeniu wróciła do Katowic. Była członkiem Związku Weteranów Powstań Śląskich i Komisji Opiniodawczej przy Polskim Związku Zachodnim. Zmarła 8 grudnia 1947 r. Pochowana jest na cmentarzu w Katowicach, ale jej grobu nie udało się zlokalizować…
Imieniem i nazwiskiem Koraszewskiego nazwana jest jedna z najbliższych ulic przy opolskim Rynku oraz gliwicka ulica w okolicy radiostacji. Jest on też patronem Zespołu Szkół Zawodowych nr 4 w Opolu.
Dariusz Król
Korzystałem z tekstu Franciszka Koraszewska z Czoków (1868-1947) – wulkan energii, tytan pracy, filar „Gazety Opolskiej” dostępnego na stronie: www.dladziedzictwa.org oraz książki „Ludzie i historia w nazwach ulic Opola” autorstwa Moniki Choroś i Łucji Jarczak.
Na reprodukcji sprzed ok. 100 lat widzimy po prawej stronie Bronisława Koraszewskiego przed wejściem do redakcji „Gazety Opolskiej”.



![Niezwykłe historie opolskich ulic (41): Zamkowa – wielka historia na małej przestrzeni [ZDJĘCIA] Ulica Zamkowa](https://czasnaopole.pl/wp-content/uploads/2026/03/xUlica-Zamkowa-150x150.jpg.pagespeed.ic.3UF3QBPQ64.jpg)

![Jacek Boczar: Przedwiośnie w opolskich lasach [wywiad] Bez nazwy](https://czasnaopole.pl/wp-content/uploads/2026/03/xBez-nazwy-150x150.jpg.pagespeed.ic.3lJxtjp_Gy.jpg)


