Niezwykłe historie opolskich ulic (46): Bonczyka – Śląski Homer

Co łączy Opole z Wrocławiem, Prudnikiem, Mysłowicami, Katowicami, Nysą, Rudą Śląską, Kędzierzynem-Koźlem, Gliwicami, Zabrzem, Tarnowskimi Górami, Pyskowicami i Bytomiem? W każdym z tych miast swoją ulicę ma ksiądz Norbert Bonczyk, czyli „Śląski Homer”.

Położona na Przedmieściu Odrzańskim (Zaodrze) ulica, historycznie nigdy nie cieszyła się szczególną estymą, postrzegana raczej jako zapomniany zakątek Opola, w zakamarki którego zapuszczali się tylko najbardziej odważni, albo nie znający okolicy. Mieszkańcy popularnego Blicha (tak mówili Polacy) słynęli z krewkich temperamentów. Kradzieże, bijatyki i rozboje nie były rzadkością. „W roku 1908 z gospody Johanna Cimbollka, która mieściła się przy Bleichstrasse 3 (dzisiaj ul. Bonczyka) zuchwały złodziej ukradł 5 funtów masła wartości 7 marek” – cytujemy za historykiem Maciejem Borkowskim, wybitnym znawcą przedwojennego Opola.

Pierwsza nazwa ulicy pochodzi z roku 1843 – Bleichstrasse (ulica Bielawska). „Określenie Bleiche (blich) odnosi się do dawnej nazwy terenowej, tj. łąk nad Odrą, na których bielono płótno” – czytamy w książce „Ludzie i historia w nazwach ulic Opola” autorstwa Moniki Choroś i Łucji Jarczak. Była częścią gęsto zabudowanego Przedmieścia Odrzańskiego (Odervorstadt), opisywanego w literaturze jako rejon o intensywnym, czasami burzliwym życiu społecznym.

Wiatr od Odry

Barwne życie na Przedmieściu Odrzańskim opisał w swojej powieści „Der Wind weht von der Oder” (Wiatr od Odry) urodzony w Opolu Hans Niekrawietz. Książka polecana tym, którzy interesują się historią miasta i życiem jego dawnych mieszkańców. Opisuje w niej życie dziewiętnastowiecznej społeczności opolskiego Zaodrza, jego obrzędów, wierzeń i przesądów. Hans urodził się i wychował na opolskim Zaodrzu (8 lutego 1896 roku) przy ulicy Niemodlińskiej. Był synem rolnika Franza Niekrawca i Hedwigi z domu Makiolczyk. Jego dzieciństwo to właśnie rzeka Odra oraz zabawy nad jej brzegami.

Pierwsza oczyszczalnia

To tutaj w 1908 roku powstała pierwsza w Opolu oczyszczalnia ścieków, która w pełni została uruchomiona w 1952 roku po II wojnie światowej. Była to kluczowa inwestycja dla miasta, obsługująca Zaodrze i Pasiekę. Z czasem nie była w stanie podołać oczyszczaniu coraz to większej ilości ścieków. Podjęto więc decyzję o budowie nowej przy ulicy Wrocławskiej, którą oddano ją do użytku w 1976 roku.

Noże, toporki i piły

To była okolica i dzielnica Szymona Koszyka, rodowitego zaodrzanina, który tak wspominał po wielu latach swoją „dzielnię” i okolice Bonczyka: „Entuzjastycznie witaliśmy każdego kataryniarza, towarzysząc mu gromadnie niekiedy przez długie godziny. Włosi byli dobrze znani na Zaodrzu. Najczęściej jako domokrążni handlarze oferowali figury gipsowe. Handlarze zaś z Czarnogórza, odziani w barwne stroje narodowe, wychwalali swe noże, toporki i piły. Wrzaski i okrzyki radości towarzyszyły włoskim muzykantom odwiedzającym przedmieścia z małpimi wózkami, klatkami z papugami. Najwięcej imponował nam pewien wędrowny muzykant, który umiał pracować za trzech: grał na fagocie, obsługując równocześnie prawą nogą bęben, a prawym łokciem talerze instrumentu perkusyjnego. Gdy na ulicy odezwał się głos dzwonka, wiadomo było, że pojawił się szlifierz ze swym kołem do ostrzenia nożyc i noży. Schodziło się do niego całe sąsiedztwo. Szczęśliwy był ten malec, któremu udało się docisnąć ze swym „żabipitwokiem” i nakłonić szlifierza do wyostrzenia nożyka. Mile widziane były również wózki muzyczne, jaskrawo pomalowane, napełniające ulicę modnymi melodiami. Przy najpopularniejszych słuchacze wtórowali śpiewem.”

Po drodze był Staszic

Po II wojnie światowej ulicę przemianowano na Stanisława Staszica, przyrodnika, filozofa i działacza obozu reform w okresie panowania króla Stanisława Augusta. Był założycielem i prezesem Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Dzisiaj ma w Opolu swój plac, a zamiast niego patronem opisywanej ulicy został ks. Norbert Bonczyk. Stało się to nie tak wcale dawno, bo uchwałą Rady Miasta z 17 listopada 2005 roku.

Naśladowca Mickiewicza

Nazywany był „Śląskim Homerem”. Pozostawił po sobie bogatą spuściznę literacką. Był „urodzonym” poetą. Uważał jednak, że nie dysponuje tak szerokim wachlarzem przeżyć i doświadczeń jak Mickiewicz, że posiada uboższy warsztat poetycki. Sądził, że nie stać go na napisanie czegoś tak pięknego i wzniosłego jak „Pan Tadeusz”. Jak twierdzą literaturoznawcy, jego poemat „Stary kościół miechowski” jest właśnie miniaturą mickiewiczowskiego „Pana Tadeusza”. Dotyczy to zarówno formy utworu jak i zapożyczeń tematycznych. Drugim ważnym poematem w dorobku autora jest „Góra Chełmska czyli Święta Anna z klasztorem oo. Franciszkanów”. W dziele tym autor przenosi nas w świat uroczystości odpustowych na Górze Świętej Anny w czasie narastających represji kulturkampfu.

Wybitne kobiety i historyczne Liceum

Z dzisiejszą ulicą Bonczyka kojarzona jest jedna bardzo ważna instytucja i związane z nią dwie wyjątkowe dla Opola kobiety. To tam mieściło się Liceum, a jego pierwszą dyrektorką była w latach 1947-1950 Stefania Mazurek (patronka jednej z opolskich ulic, o której również opowiemy w naszym cyklu). Szkoła została powołana 1 września 1945 roku i na początku swojej działalności miała siedzibę przy ulicy Gosławickiej. Placówkę oficjalnie otwarto 9 maja 1948 roku.

Jego uczniowie uczęszczali wcześniej do szkół niemieckich, bowiem do roku 1945 nie posiadali możliwości kształcenia się w polskiej szkole. Umiejętność posługiwania się językiem polskim (gwarą śląską) wynoszono z domu rodzinnego, lecz nie pozwalała ona na przystosowanie się i funkcjonowanie w nowej sytuacji regionu. Stefania Mazurek doskonale zdawała sobie sprawę z ogromu problemów, z którymi musieli się borykać mieszkańcy Opolszczyzny. Miejscowa młodzież, często posiadająca świadectwa maturalne niemieckiej szkoły bądź też uczęszczająca przez kilka lat do niemieckiego gimnazjum, nie znała języka polskiego w takim zakresie, by móc z powodzeniem kontynuować naukę w szkole polskiej. Mazurek przygotowała własny projekt nauczania i wychowania młodzieży śląskiej właśnie w Liceum Repolonizacyjnym przy Bonczyka. Skompletowała grono pedagogów, które potrafiło zrozumieć zarówno trudności uczniów, a co najważniejsze – również trudną i skomplikowaną historię regionu i jego mieszkańców. Były to osoby spoza Śląska, ale znające realia życia na Śląsku Opolskim i mające już wcześniejszy kontakt z regionem.

Absolwentką tej szkoły była późniejsza senator i prof. Dorota Simonides. Jako ciekawostkę wspomnijmy, że to właśnie tam poznała swojego męża. Przyszła profesor do Opola przyjechała z Nikiszowca (dziś dzielnica Katowic) w 1947 roku właśnie po to, aby rozpocząć naukę w Liceum Repolonizacyjnym przy dzisiejszej Bonczyka. Ukończyła je z wyróżnieniem. Od 1947 r. do końca działalności placówki kształciło się w niej 659 opolan wcześniej uczęszczających do niemieckich szkół średnich ogólnokształcących i zawodowych.

I choć Mazurkównę oceniano jako wybitnego dyrektora, znawczynię problemów Opolszczyzny, osobę o solidnym charakterze i zapalonego pedagoga, to w 1950 roku została zwolniona. Komitet Wojewódzki PZPR miał zbyt wiele zastrzeżeń natury ideologicznej i politycznej. Ot, takie to były czasy, zwłaszcza w okresie niebywałego na początku lat 50. stalinizmu.

Dariusz Król

Najnowsze artykuły