Niezwykłe historie opolskich ulic: Indiana Jones z opolskiej ulicy

Pisząc o patronach opolskich ulic natknęliśmy się na arcyciekawą historię Gunthera Plüschowa, który przed II wojną światową był patronem dzisiejszej ulicy Hallera w Opolu. Napisać, że był to ówczesny Indiana Jones to jak nie napisać nic. Od Brytyjczyków dostał przydomek „Dragon Pilot”.

Ten niemiecki pionier lotnictwa żył w latach 1886-1931. Był oficerem marynarki i lotnictwa, a także podróżnikiem. Pierwszym, który przeleciał nad Kordylierami i przylądkiem Horn. A ośmiomiesięczna historia, która przytrafiła się jemu w latach 1914-1915 jest doprawdy niezwykła.

W momencie wybuchu I wojny Plüschow stacjonował w bazie Qingtao. Wtedy była to stolica niemieckiego protektoratu Jiaozhou, którą Niemcy przejęli na 99 lat w dzierżawę od Chin w 1898 r. 10 sierpnia 1914 r. Japonia skierowała do Niemców ultimatum, w którym domagała się przekazania jej terenu Jiazhou. Gdy sytuacja niemieckich obrońców była dramatyczna, Plüschow otrzymał rozkaz wywiezienia z Qingtao ważnych dokumentów. To co wydarzyło się później, godne jest dobrego scenariusza na film przygodowy.

Lądowanie na polu ryżowym

6 listopada 1914 roku wsiadł na pokład swojego Etricha A-II Taube i odleciał (na zdjęciu). Był to szkolny i rozpoznawczy, jednopłatowy, jednosilnikowy, dwumiejscowy górnopłat, wyróżniający się skrzydłami i usterzeniem poziomym o kształcie przypominającym ptaka w locie. Po około 250 km lotu w samolocie zabrakło paliwa i pilot musiał lądować awaryjnie. Zrobił to skutecznie na polu ryżowym. Rezonu nie stracił. Najpierw podpalił zniszczoną maszynę, a potem szybko dostał się na łódź płynącą do Nankinu, stamtąd zaś pociągiem wyruszył do Szanghaju. Tam przekazał dokumenty i dzienniki wojenne ambasadzie niemieckiej. W mieście spotkał córkę znajomego dyplomaty z Berlina. Kobieta zaopatrzyła go w gotówkę i fałszywy paszport na nazwisko McGarvin. Przebrany za przedstawiciela handlowego maszyn do szycia w tamtejszym porcie wsiadł na pokład statku płynącego do San Francisco. Przemierzywszy Stany Zjednoczone dotarł do Nowego Jorku, gdzie spotkał znajomego, który załatwił mu kolejne fałszywe dokumenty.

Aresztowanie w urodziny

Zaopatrzony przez niemiecki konsulat w szwajcarskie papiery, już jako ślusarz-czeladnik pod koniec stycznia 1915 r. przez Atlantyk odpłynął do Włoch. Ze względu na złą pogodę statek musiał jednak zawinąć do Gibraltaru, gdzie Plüschowa aresztowali Brytyjczycy (stało się to 8 lutego 1915 roku, w jego 29. urodziny). Oczywiście szybko wydało się, że jest słynnym lotnikiem z Qingtao. Anglicy wysłali go więc na Wyspy i umieścili w obozie dla jeńców, w Donington Hall. W lipcu 1915 r. razem z towarzyszem z obozu podjął próbę ucieczki. Zainspirował go do tego… jeleń.

„Ucieczka nie była zbyt dobrze zaplanowana. Pewnego razu, gdy leżałem na pryczy, do obozu dostał się jeleń. Pomyślałem więc, że skoro on przedostał się przez druty kolczaste i płot, to ja zdołam się przez nie wydostać w przeciwnym kierunku” – wspominał.

Kolor włosów: blond, oczy: niebieskie, znaki szczególne: chiński smok

Plüschow wraz ze wspólnikiem pokonali ogrodzenie i uciekli do miasta Derby, oddalonego około 25 kilometrów, a następnie wsiedli do pociągu do Londynu. Tam ich drogi się rozeszły, a jego kompan został wkrótce złapany. Porucznik szczęśliwie dotarł do Londynu, gdzie ukrywał się przebrany za dokera. O jego ucieczce pisał wtedy nawet  brytyjski Daily Mail: „Scotland Yard jest na jego tropie – za pomocą profilu policja szuka zbiegłego jeńca wojennego: Kolor włosów: blond, oczy: niebieskie, znaki szczególne: chiński smok”. Plüschow miał bowiem tatuaż na lewym ramieniu, dzięki któremu zyskał wśród Brytyjczyków przydomek „Dragon Pilot”.

Narodowy bohater

Zdołał uzyskać informacje o odpływającym z Tilbury do neutralnej Holandii statku i dostał się na jego pokład, a konkretnie schował się w łodzi ratunkowej. Po powrocie do Niemiec został aresztowany. Podejrzewano, że jest szpiegiem i oczywiście nikt nie uwierzył w jego niezwykłą historię. Gdy jednak jego tożsamość w końcu została potwierdzona przez znajomego oficera, błyskawicznie okrzyknięto go narodowym bohaterem. Po zakończeniu wojny pracował jako pilot pocztowy dla Ullsteina, był też spikerem kinowym, sprzedawcą samochodów, a nawet motocyklistą wyścigowym. Zginął w 1931 r., w katastrofie lotniczej w południowym Chile. Można więc zaryzykować tezę, że zginął tak jak żył.

Zapewne m.in. właśnie ta niesamowita przygoda i sława jaką dzięki niej zdobył była przyczynkiem, że obecną ulicę Hallera kiedyś nazwano jego imieniem.

Dariusz Król

Na podstawie nowastrategia.org.pl (Jacek Ostrowski) oraz www. okruchyhistorii.blogspot.com (Franciszek Pałac)

 

 

Najnowsze artykuły