Postanowienia noworoczne –  presja społeczna czy tylko obyczaj?

Początek nowego roku od dekad kojarzy się z listą postanowień. Czy są one realnym impulsem do zmian, czy raczej elementem kulturowej tradycji? O znaczeniu noworocznych deklaracji rozmawia Ilona Sukmanowska z psycholog Iwoną Wysocką.

Z Pani perspektywy postanowienia noworoczne to bardziej psychologiczna potrzeba zmiany czy kulturowy obyczaj?

Zdecydowanie bardziej kulturowy obyczaj. Jeśli człowiek ma realną, wewnętrzną motywację do zmiany, to nie potrzebuje symbolicznego momentu startowego. Gdy czujemy, że coś w naszym życiu nie działa albo z czymś sobie nie radzimy, to po prostu to zmieniamy – nie czekamy do końca roku, żeby coś zmienić. Dlatego postanowienia noworoczne traktowałabym raczej jako element tradycji niż rzeczywistą potrzebę psychologiczną.

W jakim momencie postanowienia noworoczne mogą zacząć wywoływać presję społeczną?

To w dużej mierze zależy od jednostki, a nie od samej presji. Są osoby, które potrafią być asertywne i jasno powiedzieć „Nie mam postanowień, wszystko mi odpowiada” – i to jest w porządku. Presja pojawia się wtedy, gdy ktoś bezrefleksyjnie powiela kulturowe mody i zaczyna myśleć „Skoro wszyscy mają postanowienia, to ja też muszę coś wymyślić”.

To trochę jak z tłustym czwartkiem –  jedni jedzą pączki, inni nie, a jeszcze inni w innym dniu. Presja pojawia się dopiero wtedy, gdy zaczynamy się nią przejmować i czujemy, że musimy coś zrobić, choć wcale tego nie chcemy.

Czy presja społeczna zawsze działa negatywnie, czy bywa też motywująca?

Może być motywująca, ale tylko wtedy, gdy jest zgodna z naszym systemem wartości. W takiej sytuacji nie odbieramy jej jako presji, tylko jako formę kibicowania. Jeśli ktoś myśli „To jest fajne, chcę coś zmienić, nowy rok daje mi impuls”, to może działać pozytywnie.

Problem pojawia się wtedy, gdy zmiana nie wynika z naszych potrzeb, tylko z myślenia „Ze mną jest coś nie tak, powinienem się zmienić”. Wtedy postanowienia stają się narzędziem oceniania siebie, a nie realnej zmiany.

Jaką rolę odgrywa mówienie innym o swoich postanowieniach?

To kwestia motywacji. Jeśli mamy motywację wewnętrzną, nie potrzebujemy kibiców ani kontroli z zewnątrz. Natomiast gdy tej motywacji brakuje, mówienie innym o postanowieniach bywa próbą zmobilizowania się poprzez presję otoczenia. Wtedy liczymy, że ktoś zapyta, sprawdzi, przypilnuje.

To może działać krótkoterminowo, ale jeśli cel nie jest naprawdę nasz, to i tak szybko się z niego wycofamy.

Czy nowy rok faktycznie sprzyja zmianom, czy to raczej złudzenie?

To raczej krótkotrwałe złudzenie. Zmiana, która nie wynika z wewnętrznej potrzeby, nie utrzyma się długo, niezależnie od tego, czy zaczynamy ją 1 stycznia, w dniu urodzin czy na początku wakacji. Postanowienia noworoczne są podobne do innych obyczajów – ktoś je wymyślił, społeczeństwo je przejęło i powielamy je bez zastanowienia.

Problem zaczyna się wtedy, gdy coś, co miało być przyjemnym rytuałem, zamienia się w przykry obowiązek. Podobnie jak z prezentami świątecznymi – kiedyś dawało się je z radością, dziś często towarzyszy temu stres i poczucie przymusu.

Dlaczego ludzie czują rozczarowanie sobą, gdy nie realizują postanowień?

Bo często nie wiedzą, dlaczego w ogóle je podjęli. Ludzie próbują zaspokajać swoje potrzeby, ale wybierają do tego nieadekwatne narzędzia. Na przykład ktoś chce więcej relacji i bliskości, więc zapisuje się na kurs tańca, choć kompletnie tego nie czuje. Gdy to nie wychodzi, pojawia się frustracja i poczucie porażki.

Problemem nie jest sama potrzeba, tylko źle dobrana metoda. Gdyby ta osoba zatrzymała się i zastanowiła, czego naprawdę potrzebuje i co pasuje do jej stylu życia oraz wartości, mogłaby wybrać zupełnie inną drogę.

Jakie alternatywy dla klasycznych postanowień noworocznych by Pani poleciła?

Zaczęłabym od szczerej rozmowy ze sobą – czego mi brakuje, jaka potrzeba jest niezaspokojona i dlaczego coś mnie uwiera. Dopiero potem warto sprawdzić, czy pomysł na zmianę jest realny i czy koszt nie przewyższy zysków, czy mamy na to czas, energię i zasoby.

Postanowienia często powstają impulsywnie, bez planu i refleksji. A przecież do ważnych decyzji życiowych, jak zakup samochodu, przygotowujemy się bardzo dokładnie. Tymczasem do postanowień noworocznych podchodzimy lekkomyślnie i dlatego tak często kończą się one fiaskiem.

 

 

 

Najnowsze artykuły