Prawdziwy macho ma prawo płakać, ale nie uciekać

Z Krzysztofem Danków, szefem Stowarzyszenia Masz Jaja, Idź na Badania, Liderem Społecznym Roku 2025 Nagrody im. Jana Całki rozmawia Ryszard Rudnik.

– Skąd wziął pomysł na to Stowarzyszenie?

– To trochę smutne, ale powstał na onkologii. Gdy chorowałem na nowotwór złośliwy jądra w 2017. Patrzyłem na tych wszystkich mężczyzn o szklistych oczach, którzy nie mieli już nadziei. Żaden z ich nie mówił, że nie żałuje, że zlekceważył pierwsze niepokojące symptomy, tylko że często było na to za późno.  Tak sobie pomyślałem, że jest przecież profilaktyka, która jest w stanie uprzedzić chorobę, nie daje stuprocentowej gwarancji, ale zwiększa szansę na wyleczenie, zwłaszcza jeśli zdiagnozujemy raka we wczesnym stadium. I wtedy postanowiłem, że jak wyjdę z tej onkologii na własnych nogach, bo przecież nie wszyscy wychodzą, to założę jakąś inicjatywę, która będzie wspomagać facetów, by takich sytuacji, że nie ma już nadziei, doświadczali jak najrzadziej. Moja choroba była tym punktem zwrotnym.

–  Wyszedł pan, szczęśliwie wyleczony…

– Tak, wtedy szefem Departamentu Zdrowia w Urzędzie Marszałkowskim był Roman Kolek. Wymyśliłem sobie hasło i postanowiłem, że on będzie pierwszą osobą, która je zweryfikuje. Poszedłem do niego i mówię: panie marszałku wymyśliłem sobie takie hasło: „ Masz Jaja, Idź na Badania” , by za jego pośrednictwem promować zdrowie facetów poprzez aktywność fizyczną, profilaktykę, regularne badania. I co pan o tym myśli?

– No i…?

– Najpierw zapadła cisza, a potem marszałek, powiedział : To jest świetne, robimy to. Pomyślałem: Yes, udało się! Bo naprawdę szedłem do niego z tym hasłem z duszą na ramieniu, że może  być za mocne.

– Ale może właśnie trzeba mocno, żeby dotarło, żeby facetami wstrząsnęło…

– Też tak myślę, zwłaszcza, że to „masz jaja” ma znaczenie przecież nie tylko dosłowne, lecz to mocna przenośnia: jesteś odważny, potrafisz stawić czoło przeciwnościom, zagrożeniom. Że masz silną psychikę i tak trzeba trzymać. Rób coś, udowodnij, nie bądź bezczynny, nigdy się nie poddawaj I w końcu to nasze hasło stało się wezwaniem do determinacji w walce z różnymi chorobami. To jak się rozwinęła ta nasza działalność, związana z czasem również z profilaktyką dla kobiet, dzieci, przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

– Pewnie dlatego się udało, bo inicjatywa wyszła z serca, osobistych doświadczeń.

– Pewnie tak. Sam żyłem w dużej nieświadomości dotyczącej zdrowia, nowotwór mi otworzył oczy. Postanowiłem podzielić się z innymi swoim doświadczeniem z chorobą. Nie na zasadzie, że jestem jej ofiarą, lecz że jestem człowiekiem, któremu regularne badania uratowały życie. Chciałem pokazać innym, u nich może być podobnie. Nie ma na co czekać.

– Akurat jeśli chodzi o mężczyzn statystyki pokazują, że z tą otwartością na lekarzy jest kiepsko.

– Jest problem, tutaj temat leży totalnie, choć mogę powiedzieć, że między innymi dzięki działalności naszego Stowarzyszenia ta świadomość coraz bardziej się buduje. W naszych staraniach powiedzenie, że kropla drąży skalę jest jak najbardziej a ‘propos. Choć to nie jest proces dynamiczny. Mężczyźni myśl o chorobie musza przetworzyć w swojej głowie.

– Wszystko zaczyna się od głowy.

– Tak, ale też trochę od  informacji szeptanej, że inni przecież się badają, badanie nie boli, diagnoza nie musi być poważna, a jeśli nawet, to lepiej wiedzieć i przeciwdziałać, niż czekać aż będzie za późno. To jest tak jak z psującym się samochodem.

– Jak to?

–  No jeśli auto nam się psuje, jedziemy z tym do mechanika. Gdy coś w nim stuka, to nie podgłaśniamy radia, żeby nie było słychać, tylko szukamy przyczyn. A przecież auto można zezłomować, wymienić podzespoły, kupić nowe. Z organizmem tak się często nie da. Jak facetowi zepsuje się samochód, choćby na pustyni, on i tak znajdzie mechanika. Tu chodzi o motywację, także jeśli chodzi o słuch na reakcje własnego organizmu. Musimy po prostu o siebie dbać. I to musi być regularne, nie od wielkiego dzwonu, że jak się przebadałem i mam spokój na dwadzieścia lat. Trzeba badać się okresowo, tak jak z samochodem. Pytam często uczestników projektu- kiedy mają przegląd  auta, wszyscy znają datę. No to kontynuuję: a kiedy ma pan własne badanie okresowe. Nikt nie wie. Powinieneś wybrać swój miesiąc, moim miesiącem badań jest maj. Wybierz dowolnie, i się niego trzymaj.

– Listopad jest takim popularnym miesiącem, akcji Movember.

– No tak, ale wszyscy się nie przebadamy w listopadzie, rok ma 12 miesięcy do wyboru.

–  Pan wspomniał, że zasięg akcji przerósł najśmielsze oczekiwania, jak to dzisiaj wygląda?

– Zaczęło się z potrzeby serca, z czasem dołączali do mnie inni. Najpierw tworzyliśmy inicjatywę, potem sformalizowaliśmy naszą działalność w ramach stowarzyszenia. Nie powiem nic odkrywczego: siłą naszych inicjatyw są ludzie. Mamy kilkunastu członków stowarzyszenia, są jeszcze wolontariusze, naturalnie zapraszamy do współpracy lekarzy. Nasze grono frekwencyjnie rotuje, stała jest tylko liczba członków zarządu jest nas siedmiu. Mamy grupy, które specjalizują się tylko w jednej formie działalności. Na przykład jedna z nich organizuje na wyspie Bolko akcję terenową Przebudzenie. Zaczęliśmy ją po pandemii covidu, gdy zauważyłem, że ludzie zamknięci tygodniami w domach stali się bardziej wsobni, niechętnie otwierają się na zewnątrz. Doszliśmy do wniosku, że trzeba obudzić tą społeczność, pokazać, że jest coś takiego jak aktywność fizyczna, kontakt z przyrodą. Stąd Przebudzenie, gra terenowa czyli spacer, orientowanie się w terenie, ruch w lajtowej odsłonie. Jedyny warunek taki stawiamy uczestnikom, by przez godzinę nie używali telefonu komórkowego. Chodzi o to, żeby porozmawiać podczas marszu z uczestnikiem obok a nie tkwić nosem w komórce. W tym roku mamy już szóstą edycję. Jest Movember – organizujemy miasteczko zdrowia, robi to inna ekipa, Trochę się w tych naszych różnych aktywnościach specjalizujemy.

–  Mówiliśmy, że mężczyznom trudno się uruchomić w obliczu choroby, więc tym bardziej o niej rozmawiać na zewnątrz.

– Najczęściej są to rozmowy kuluarowe, face to face. Wcześniej zwykle na takich sesjach zbiorowych opowiadam o swoich doświadczeniach z chorobą. Nakłonienie do wyznań nie jest proste, no ale jeżeli mówimy o misyjności, nie chcemy udawać kogoś innego  i nie chodzi nam o odegranie jakiejś teatralnej roli, to musimy z ludźmi rozmawiać.  To nie jest tak jak często z kobietami, że ktoś nam się wypłacze. Tutaj tą cebulę obieramy powoli, ale coraz bardziej skutecznie docieramy do naszych rozmówców. Te nasze rozmowy fajnie wracają, dostaję na prywatny sms informacje – poszedłem na badania. To jest fenomenalne, daje niesamowitą siłę, gigantycznie motywuje. Świadectwo daje kopa. Tworzymy męskie kręgi, raz w miesiącu o stałej porze, po to, żeby mężczyźni przyszli i się po prostu wygadali. Posłuchali historii innego mężczyzny, który miał podobny przypadek. Na naszym fanpejdżu  Masz Jaja, Idź na Badania zawsze podajemy miejsce i datę takich spotkań, to zawsze co czwarty wtorek miesiąca  w Parku Naukowo-Technologicznym w Opolu, każdy chętny może przyjść. Podajemy tez zawsze temat, jaki chcemy omówić, na przykład „Mężczyzna płacze”

–  Chłopaki nie płaczą.

–  A kto powiedział, że nie płaczą? Na takim spotkaniu  ktoś przyznaje, że się popłakał, bo się wzruszył, a inni faceci patrzą: dobrze zbudowany na siłowni gość i płacze, czyli to ,że mnie też czasem łza pocieknie  nie jest niczym wstydliwym. Zdarzyć się może każdemu. Choć często rzeczywiście trzeba to sobie spokojnie poukładać w głowie. Płacz jest rozładowaniem emocji a nie oznaką słabości, że nie jestem wystarczająco męski.

– To czym jest właściwie bycie mężczyzną?

–  Przejawia się przede wszystkim w gotowości do podejmowania trudnych, odpowiedzialnych decyzji. Jeśli coś dzieje się z moim organizmem, nie boję się pójść do lekarza, by dowiedzieć się co to jest. I to jest przejaw odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale i najbliższych, za rodzinę, której jesteśmy potrzebni.  Twardość i męskość objawia się w działaniu a nie sylwetce. Prawdziwy macho ma prawo zapłakać, ale nie ma prawa uciekać przed odpowiedzialnością i wyzwaniami, również zdrowotnymi, które stawia przed nim życie.

– Panowie, badajmy się. Dziękuję za rozmowę.

Najnowsze artykuły