Prawdziwy postęp wymaga myślenia

Z prof. Jarosławem Mamalą, prezesem Parku Naukowo-Technologicznego rozmawia Ryszard Rudnik

– Woli pan, gdy się do pana zwracają panie profesorze, czy prezesie?
– Profesorze, bo profesor to jest tytuł wypracowany a prezes pochodzi jednak z nominacji, czyli z decyzji leżącej poza mną.

– W takim razie panie profesorze, zacznijmy może od wątku związanego z pana pracą naukową. Pamięta pan jeszcze perypetie na Politechnice Opolskiej, gdy nieopatrznie zamarzył pan, by kandydować na rektora spoza układu. Jak pana wówczas za to okładano?
– Czy ja pamiętam? Trudno byłoby nie pamiętać. Wtedy i dzisiaj uważałem, że tylko dobre zintegrowanie środowiska opolskiego świata nauki, przemysłu i administracji spowoduje, że Opole będzie silne. Mamy tu ten komfort, że gdy jako szef PNT potrzebuję się spotkać z marszałkiem, wojewodą, prezydentem miasta, czy rektorem uczelni, z kimkolwiek innym spośród osób decyzyjnych, to nie ma żadnego problemu. W innych województwach to jest nierealne. Tu pomaga nam kompatybilność regionu. I właśnie z przesłanki wzmacniania tej integracji wypływała moja decyzja o kandydowaniu na rektora uczelni.

– Na pewno w tym kandydowaniu nie pomogły panu wcześniejsze związki z rektorem Tukiendorfem.
– Mieliśmy podobną historię. On w 2012 roku został rektorem Politechniki Opolskiej a ja zostałem poproszony przez prezydenta Ryszarda Zembaczyńskiego o utworzenie Parku Naukowo-Technologicznego, w który z początku prawie nikt nie wierzył. Marek Tukiendorf był już profesorem tytularnym, był rektorem, ja wtedy tylko profesorem nadzwyczajnym na uczelni, którą kierował. Kilka szczebli niżej, a jednak on nie odpuścił żadnego spotkania z biznesem, szczególnie lokalnym, bo chciał a po drugie widział sens budowania silnej uczelni w regionie. Ja też nie odpuszczałem żadnego spotkania, próbując przekonywać do idei Parku i ważności tej instytucji dla Opola. Gdy spotykaliśmy się z inwestorami, władzami, ze środowiskiem międzynarodowym naukowców, lokalnymi biznesmenami czy tworząc Instytut Fraunhofera w Opolu. Mogę powiedzieć, że miał przekonanie, że taki Park ma sens, wszystkim on wyjdzie na dobre. Tukiendorf miał poczucie, że współpraca z Parkiem przysłuży się również w dłuższej perspektywie samej Uczelni. I że trzeba rozmawiać, być aktywnym i on zawsze był. Dlatego nie bez powodu profesor Tukiendorf jest patronem naszego Parku. Myślę, jako rektor zdawał sobie sprawę, że uczelnia to przede wszystkim nauka i kształcenie studentów, ale również instytucja, która powinna mieć wpływ na otoczenie społeczno-gospodarcze Opola i regionu.

– Z tymi szczeblami to nie było tak do końca. Będąc jednocześnie prezesem PNT w budowie zasiadał pan także w Radzie Uczelni.
– Tak, zgłosili mnie studenci. Po tragicznej śmierci Marka Tukiendorfa, nie kandydowałem na rektora. Uważałem, że w taki dramatycznych okolicznościach, funkcję tę powinien objąć profesor tytularny, uznany w regionie i neutralny. Zdecydowałem się na kandydowanie dopiero w kolejnej kadencji. Przypomnę to był trudny czas początków pandemii i totalnego chaosu organizacyjnego w zakresie pracy i kształcenia zdalnego. Natomiast jako członek Rady Uczelni widziałem, że wbrew oskarżeniom, Politechnika była w dobrej kondycji finansowej, choć ciągle próbowano nam wmówić, że jesteśmy na dnie. Nie mogłem milczeć, co nie wszystkim się rzecz jasna podobało. Na koniec procesu wyborczego ja się wycofałem a środowisko poparło innego kandydata, co uszanowałem, choć miałem i mam inną wizję rozwoju Uczelni.

– Park Naukowo-Technologiczny to dziś triumwirat nauki, praktyki i nowoczesnych technologii. Koncepcja pana profesora, która skłaniała do silniejszych personalnych związków z uczelnią się jednak zrealizowała…
– Tu musimy sięgnąć głębiej. Wywodzę się z biznesu i mam za sobą wieloletnie doświadczenie, byłem dyrektorem technicznym odpowiedzialnym za serwis i sprzedaż samochodów Grupy VW, ale i innych marek na Śląsku, od Wałbrzycha po Katowice. Dzięki temu miałem bezpośredni kontakt z przedstawicielami biznesu. Projekty w branży motoryzacyjnej mają często akronimy nazw. My w Parku też taki mamy – MIND: Mentoring, Innowacyjność, Nowoczesność i Doskonalenie. Z czasem nabrał on także wymiaru przestrzennego – dziś dysponujemy czterema budynkami odpowiadającymi czterem literom tej koncepcji. Rozmawiamy teraz w inkubatorze – Mentorze. Obok znajduje się budynek Innowacyjności. Nowoczesność reprezentuje centrum komputerowe – Data Center, a hale wdrożeniowe to obszar Doskonalenia technologii i procesów produkcyjnych. Prezydent Opola często ujmuje tę ideę w skrócie 3P: Pomysł, Patent, Produkcja. Kiedy kandydowałem na rektora, posługiwałem się z kolei akronimem NAUKA. Obecnie, w kontekście rozbudowy Parku, rozwijamy koncepcję eXperience – gdzie kluczową rolę odgrywa litera „X”. Nawiązuje ona m.in. do CAx (z ang. computer-aided technologies), czyli komputerowego wspomagania procesów technologicznych, ale jednocześnie podkreśla znaczenie doświadczenia – stąd eXperience.

– PNT to nie jest placówka wyłącznie na potrzeby Opola. Pracujecie na rzecz miasta i regionu, no ale co się za tym kryje?
– Park ma bardzo delikatną strukturę. W akcie notarialnym PNT mamy zapisane, tak jak pan wspomniał, że mamy pracować na rzecz rozwoju miasta i regionu. W dużym skrócie mamy stwarzać dobre warunki do rozwijania nowoczesnych technologii. Jednocześnie jednak nie możemy być konkurencją dla biznesu ani dla uczelni. Już na wstępie, gdy rodziła się koncepcja prezydent Ryszard Zembaczyński, jego inicjator podkreślał, że Park musi mieć dwa kierunki oddziaływania: mechanikę i sektor przetwórstwa żywności, co było zgodne ze specyfiką opolskich branż przemysłowych i regionalnych specjalizacji. Przekonałem jednak prezydenta, że jeżeli wybudujemy w ramach parku nowoczesne centrum obróbcze – taka była koncepcja pierwotna i bardzo potrzebna wówczas na rynku, i gdy kupimy linię technologiczną z dotacji, to wtedy zaburzymy rynek. Staniemy się nie wsparciem a konkurencją dla lokalnego biznesu. Bo żaden przedsiębiorca, który zwykle buduje swój potencjał wytwórczy przez wiele lat, nie będzie w stanie wykonać technologicznego skoku, który my wykonamy za jednym zakupem. Park nie jest po to, by tworzyć konkurencję w produkcji, ale by skupić się na wsparciu i kreatywności. Natomiast branża spożywcza od razu powiedziała, że nie przyślą nam żadnych próbek, bo tym zajmują się ich centralne laboratoria w Europie. Koncepcja PNT wykluwała się więc w dużym kontakcie z rzeczywistością, doświadczeniem oraz znajomością rynku.

– No ale w Parku jest taka możliwość, jeśli ktoś przyjdzie coś precyzyjnie wytoczyć na przykład.
– Jest, ale funkcjonuje to na nieco innych zasadach. Możemy na miejscu wesprzeć projekt: wykonać obliczenia, przygotować rysunki, a następnie przekazać je na halę produkcyjną, gdzie działająca firma realizuje zlecenie. To forma współpracy – wypełniamy przestrzeń pomiędzy biznesem a kreatywnością. Jest to praca produkcyjna, często rutynowa, ale wymagająca dogłębnej wiedzy i znajomości technologii. W ten sposób unikamy również konkurowania z uczelniami. Jeśli przedsiębiorca przychodzi do nas z konkretnym zleceniem, np. przebadania kilku elementów, to oczekuje konkretnej jednej informacji, czy jest dobrze. To jest zadanie właśnie dla nas. Na pojedynczych, doraźnych zleceniach nie prowadzi się badań naukowych – biznes oczekuje przede wszystkim wyniku, nie rozbudowanego raportu. To jest nasza rola i nasze miejsce. Natomiast przy większych projektach, obejmujących szerszy zakres badań, raportowanie czy określony profil naukowy, często współpracujemy już z uczelniami.

– To na czym polega wasza współpraca z uczelniami?
– Na początek prosty przykład, gdy uczelnie potrzebują wysłać studentów na praktykę, załatwiamy im miejsca, w jednej lub kilku firmach Parkowych. Trudniejszy przykład, gdzie przyczyniliśmy się do inspiracji: Największy uczelniany projekt z obszaru cyberbezpieczeństwa CyberEva urodził się w Parku. Zachęciliśmy Uniwersytet i Politechnikę, zadeklarowaliśmy, że im pomożemy, ale my jako Park nie jesteśmy od tego, by opracować gotowy projekt naukowy. To jest domena uczelni a Park ma wspierać. W ten sposób, pod przewodnictwem Adama Czubaka z Uniwersytet Opolskiego, powstał za 11 milionów największy projekt IT w regionie. Dziś projekty tego typu nie przewidują zakupu sprzętu IT i nie tylko, projekt jest na daną technologię, a urządzenia można wynająć i to się u nas dzieje. Jako że jest to projekt międzyuczelniany to w Parku otrzymali przestrzeń do pracy – biuro, dostęp do komputerów oraz serwerów, na których mogą prowadzić niezbędne obliczenia. Koszty zostały pokryte w ramach grantu. Funkcjonujemy w modelu, który zapewnia nam niezależność zarówno od uczelni, jak i od przemysłu, a jednocześnie nie stawia nas wobec nich w roli konkurencji.

– Panie profesorze, postęp technologiczny to ciąg arytmetyczny czy geometryczny?
– Nauka to jest nieustanny proces tworzenia, prawa fizyki i matematyki się nie zmieniają, zmienia się ich zastosowanie, coraz szersze, bo rozwija się wiedza. Moim zdaniem w nauce ważna jest inspiracja, odkrycia, dlatego świat nigdy nie oprze się na AI, który w gruncie rzeczy jest kumulacją wiedzy już poznanej, ale w jednym zbiorze danych, stąd tak bardzo mocno przyspiesza. Ten postęp może być geometryczny i wychodzić poza znane nam scenariusze. Jednak prawdziwy postęp, jest związany z myślą, rozumem, stąd słowo MIND i powinien wybiegać w przyszłość. Technologia ma ograniczenia i nigdy nie będzie najdoskonalszym nawet produktem, ponieważ big techy, niestety patrzą przez pryzmat portfela. Megabajty informacji nie zastąpią innowacji natomiast mogą ją skutecznie wspierać.

– I co w związku z tym?
– Wszystko zaczyna się w szkole, ostatnio uświadomiłem sobie to na egzaminie. Tutaj są trzy etapy: zainspirowanie, zaznajomienie i zastosowanie wiedzy. Jej zastosowanie to ostatni etap, już po ukończeniu uczelni. Im na niższym etapie edukacji zaistnieją inspiracja i poznanie, tym lepiej, a Park to jest właśnie zastosowanie wiedzy.

– Pan profesor wspomniał, że AI wszystkiego nie zastąpi, no ale jest jednak coraz bardziej przydatne. I żeby było jeszcze bardziej, to do AI potrzebne jest solidne IT.
– Dlatego rozwijamy tę dziedzinę i to nie tylko w kwestii sprzętu, ale też kwalifikacji ludzi, którzy doskonalą się na tym sprzęcie. Zrobiliśmy jedną serwerownię, i szybko przekonaliśmy się, że dla naszych klientów nie jest to atrakcyjne. Bo dziś w IT liczy się nie tylko moc obliczeniowa, ale w równym stopniu niezawodność. A tej niezawodności naszej serwerowni brakowało. Dlatego postawiliśmy na nowoczesne Data Center, certyfikowane, uznane na świecie. W myśl zasady – myśl globalnie, działaj lokalnie. I biznes do nas wrócił. Trzeba zdobyć zaufanie, pokazać, że potrafi się to robić i udowodnić, że przedsięwzięcie przynosi korzyści. Naszych lokalnych przedsiębiorców nigdy nie byłoby stać na to, co w sferze IT my im możemy dziś w Parku zaoferować. Nawet by im się to nie opłacało. Dzięki temu w naszym regionie rozwinęła się kolejna specjalizacja regionalna i do przemysłu spożywczego, mechaniki, budownictwa, chemii i usług prozdrowotnych, doszło IT. Dziś 20 procent obrotu IT w regionie jest generowane w naszym Parku.

– Park funkcjonuje od 14 lat, a jak pan profesor widzi to swoje dziecko u progu pełnoletności?
– O, to już niedługo. Chciałbym, żebyśmy byli wtedy pełnoletnim graczem na rynku, takim, o którym wszyscy wiedzą, że jak chcą założyć firmę, to najlepiej przyjść z tym do PNT. Rozmawialiśmy przez chwilę o ewaluacji świata, trzeba być otwartym na nowe trendy.

– To jakiś przykład proszę.
– Kiedyś na kolejnym etapie swojej kariery organizowałem m. in. targi samochodowe. One w dużym skrócie polegały na tym, by na jak najmniejszej przestrzeni, bo ona kosztuje, zmieścić jak najwięcej aut, wydrukować jak najwięcej cenników i zatrudnić jak najładniejsze hostessy do ich rozdawania. A potem byłem na największych światowych targach motoryzacyjnych w Detroit. I co tam widzę: Na stoisku, które liczy kilkaset metrów kwadratowych stoją tylko dwa auta. Resztę miejsca zajmują techniczne przekroje, pokazane poszczególne elementy technologiczne, z wyjaśnieniem jak one działają. Dziś użytkownik ma zrozumieć na czym ta nowa technologia, którą mu się w aucie oferuje polega, i żeby mógł porównać jak podobna wygląda u konkurencji. Tam się ceną nie konkuruje. Bo jeśli płacę kilkanaście tysięcy dolarów za auto, to te kilkaset więcej czy mniej nie ma wielkiego znaczenia, ważne co za te dodatkowe pieniądze mi się proponuje. Trendy są istotne. Żeby rozmawiać o technologii to trzeba ją poznać. I to dotyczy zarówno samochodów jak i IT. Trzeba wiedzieć czym dysponuję, by w jak największym stopniu to wykorzystać.

– Czyli wracamy do wątku jak ważna jest edukacja.
– Dokładnie tak. Sześć lat temu przedstawiłem w Opolu projekt eXperience, czyli ideę nowoczesnych technologii nie tylko IT, bo projekt jest szerszy. Dziś w Opolu mamy nową specjalizację IT, rozwinęły się świetnie firmy również w Parku, niektóre już dawno funkcjonują poza Parkiem. Rozwinęły się branżowe centra umiejętności, gdzie Park jest partnerem. I najpewniej, by się to nie poukładało, gdyby nie ścisła współpraca w regionie. Ja i mój zespół byśmy o wiele mniej zrobili, gdybym nie miał silnego poparcia w Zarządzie Miasta.

– Na koniec, panie profesorze, niedyskretne pytanie: prawie wszędzie w gościnie u prezesów siedzi się w przepastnych gabinetach, na wygodnych wypoczynkach, a u pana w niewielkim pokoju siedzi się na pufach…
– Tak, to jest proszę pana najmniejszy metrażowo pokój w Parku, zupełnie wystarczający. Natomiast pufy są po to, by załatwiać szybko sprawy i się niepotrzebnie nie zasiedzieć. Bo szkoda czasu na zbędne dyskusje.

– No to już znikam. Dziękuję za rozmowę.

Najnowsze artykuły