Przeciek, czyli matura do powtórki
Skandal z przeciekiem tegorocznych arkuszów matury z języka polskiego to dobra okazja by przypomnieć aferę maturalną na Opolszczyźnie sprzed 22 lat. Wtedy opolscy maturzyści musieli powtórzyć pisemny egzamin maturalny z języka polskiego i matematyki.
Maturalne arkusze w 2004 roku pojawiły się w regionie tuż przed egzaminem. Na ich trop jako pierwsza wpadła Iwona Kłopocka, dziennikarka Nowej Trybuny Opolskiej. W pierwszym dniu matur co do jednego potwierdziły się tematy z języka polskiego, którymi redakcja dysponowała już dzień wcześniej. Tekst wywołał burzę. Dzień później potwierdziły się przecieki zadań z matematyki
Wspomina Iwona Kłopocka: – Do wieczora czekaliśmy na decyzję wojewody Elżbiety Rutkowskiej. Pamiętam, że wyszła ze łzami w oczach i poinformowała, że podjęła decyzję o powtórzeniu pisemnych matur.
Wszyscy spodziewali się dymisji kuratora Franciszka Minora, ten jednak zachował stanowisko. Wojewoda poleciła odwołać jego zastępcę Jerzego Mormula i Zygmunta Gajdę, jednego z dyrektorów w kuratorium. Tymczasem opolscy radni wezwali wojewodę do odwołania kuratora.
Swoją decyzję o dymisjach wojewoda Rutkowska tłumaczyła faktem, że wicekurator był bezpośrednio odpowiedzialny za nadzór pedagogiczny, a dyr. Gajda -bezpośrednio odpowiedzialnym za nadzór nad egzaminem dojrzałości
– Jednocześnie w czasie tych trudnych dni w żadnym stopniu wicekurator nie angażował się w negocjacje, wyjaśnienia i rozmowy – stwierdziła pani wojewoda na specjalnie zwołanej konferencji prasowej.
Kurator Minor na polecenie wojewody w ciągu tygodnia miał przygotować pełny raport dotyczący przebiegu prac nad egzaminem dojrzałości, procedur i odpowiedzialności osób uczestniczących w tych pracach. Elżbieta Rutkowska zobowiązała także kuratora do współpracy z organami ścigania.
Decyzja o powtórnym egzaminie wywołała gwałtowne protesty wśród maturzystów. Działacz młodzieżowy Patryk Jaki zorganizował w Opolu manifestację uczniowską, która w proteście przeszła przed siedzibą nto, obrzuciła redakcję jajkami, uważając gazetę za przyczynę ich egzaminacyjnych problemów. Do autorów przecieku jakoś nikt nie miał pretensji. Manifestacja zakończyła się pod Urzędem Wojewódzkim, jednak wojewoda Rutkowska nie zmieniła zdania.
Rzecz jasna głos w sprawie zabrali również lokalni politycy. Leszek Korzeniowski, lider PO na Opolszczyźnie twierdził, że decyzja wojewody to skandal, maturzystom tą powtórką zrobiono świństwo, po którym do dymisji powinno się podać całe kuratorium.
Jerzy Szteliga, opolski poseł ówcześnie rządzącej SLD był w trudnej sytuacji, bo jego dziecko zdawało maturę. Również on uważał, że za ten skandal bezpośrednio odpowiada kuratorium. Sławomir Kłosowski, opolski radny PiS wyjątkowo zgadzał się z opolskim baronem lewicy, jednak tłumaczył aferę „słabnącą pozycją SLD”.
Powtórne egzaminy się odbyły. Już po abiturienci podkreślali, że stopień ich trudności nie był wysoki.
