Psycholog-terapeuta: Nie bójmy się bać

Pandemia koronawirusa wywołała poczucie lęku u ludzi na całym świecie. O tym, jak sobie radzić z poczuciem zagrożenia rozmawiamy z psychologiem-terapeutą, Mirą Olszewską. Wywiad ukazał się w kwietniowym magazynie “Opole i kropka”.

– Dlaczego sytuacja, z którą się obecnie zmagamy jest dla nas tak stresująca i obciążająca psychicznie

– Dochodzi bowiem do sytuacji, w której potencjalnie tracimy poczucie kontroli, wpływu na otaczającą nas rzeczywistość. A jako ludzie bardzo potrzebujemy takiego poczucia, że jesteśmy w stanie okiełznać zagrożenie, z jakim się w danej chwili zmagamy.

– Pragniemy kontrolować otaczający świat.

– Tak, czasem nawet mam wrażenie, że nadmiernie. W takiej sytuacji jak obecnie, nie potrafimy zapanować nad epidemią wirusa, na którego nie ma szczepionki. Nie ma też lekarstwa na chorobę, którą wywołuje. To bardzo niekomfortowa sytuacja. W dodatku ludzie na ulicy, w pracy oraz pozostałe osoby, z którymi mamy kontakt na co dzień, mogą być nosicielami wirusa, bez wyraźnych symptomów chorobowych.

– To wzmacnia nasze poczucie lęku i niepewności.

– Dlatego mówi się o tym, że jest to kryzys, bo dotknięta nim osoba bardzo często nie zna żadnego sposobu poradzenia sobie z tą trudną sytuacją. Zdarza się, że odbiera to ludziom zdolność działania i uniemożliwia funkcjonowanie w życiu prywatnym i zawodowym.

– Jak zatem możemy sobie poradzić z tą trudną psychologicznie sytuacją?

Przede wszystkim, śledząc doniesienia medialne na temat rozwoju epidemii, powinniśmy mieć jedno sprawdzone źródło informacji. Obserwuję, że Internet, ale również pozostałe media elektroniczne, dosłownie zalała fala różnego rodzaju spekulacji i komentarzy. Słuchajmy ekspertów, lekarzy, epidemiologów, na przykład z WHO, a niekoniecznie polityków, którzy niejednokrotnie interpretują i relacjonują fakty zgodnie z własnych interesem. Jeszcze ważniejsze jest to, żebyśmy nie spędzali całego dnia przed telewizorem czy komputerem.

– Dlaczego jest to ważne?

– Jeżeli nie mamy, jak już to powiedzieliśmy, wystarczającej kontroli nad tym, co dzieje się z wirusem, to skupmy się na tym, co możemy kontrolować. Sytuacja, w której się znajdujemy związana z koniecznością izolacji, dystansu w kontaktach społecznych, może sprzyjać nauce rozpoznawania i nazywania naszych emocji. Jak je nazwiemy, damy sobie prawo do przeżywania, to jest duża szansa, że nad nimi zapanujemy i odczujemy ulgę.

– Mamy się przyznać przed sobą, że się boimy?

– A co w tym złego? Obserwacja tego, że przeżywam lęk, jestem zestresowany tą sytuacją i przyzwolenie sobie na przeżywania takich emocji, jest pierwszym krokiem do poradzenia sobie z negatywnymi emocjami. Boję się, ale w tej sytuacji jaka jest, mam prawo się bać.

– Zapanowanie nad lękiem, zanim on zapanuje nad nami?

– Tak, dając sobie zgodę na przeżywanie, zyskujemy poczucie kontroli nad sobą i własnymi emocjami w tej trudnej sytuacji. Wymaga to swego rodzaju skupienia i uważności, ale sytuacja ograniczenia kontaktów między ludźmi może temu sprzyjać. To też daje możliwość do zastanowienia, co tak naprawdę jest dla mnie ważne? Skąd czerpię siłę do życia?

– Identyfikujemy swoje zasoby.

Tak, dla mnie osobiście bardzo ważne są kontakty z innymi ludźmi, szczególnie bliskimi. W obecnej sytuacji dużo czasu spędzam „na telefonie” rozmawiając z moimi dziećmi i przyjaciółmi. Dzwoniąc, wykazując troskę o nich, dostrzegam, że nawet w tak prosty, powierzchowny sposób jesteśmy w stanie sobie pomóc i podnieść się wzajemnie na duchu. Ktoś zwyczajnie cieszy się, że jest na świecie bliska osoba, która o nim pamięta, której na nas zależy. Mamy poczucie, że jesteśmy dla kogoś ważni i nie jesteśmy sami, że możemy sobie pomagać.

Co jeszcze może nam pomóc?

Dużo czasu z powodu epidemii spędzamy teraz w domach. Moim zdaniem ważne jest to, żeby opracować sobie plan dnia. Ułożyć to, co będziemy robić. Chodzi zarówno o załatwienie spraw zawodowych, które z konieczności również realizujemy w formie telefonicznej i przy udziale komputera. Ale ważne jest również danie sobie czasu na odpoczynek. Obejrzenie ulubionego serialu, poczytanie zaległych książek, w tym takich, do których przymierzaliśmy się od dłuższego czasu. Znajdźmy również czas na aktywność fizyczną. Wstańmy od komputera, wyprostujmy nasze plecy. W takich drobnych, rutynowych działaniach leży nasze poczucie sprawczości. Jest to też okazja do lepszego poznania naszych dzieci i partnerów.

Czuję, że wchodzimy na trudny grunt relacji rodzinnych.

Niektórzy psychologowie porównują to do zakotwiczenia łodzi w zatoce w trakcie burzy. Nie jest to tak, że kotwica pozwoli nam kontrolować pogodę. Ale może utrzymać tę łódź bezpiecznie do czasu, aż się wypogodzi. Kryzys sprzyja ujawnianiu również pozytywnych postaw i wartości, takich jak szacunek do drugiego człowieka, miłość, przyjaźń, troska o bliskich nam ludzi. To bywa dla nas krępujące, ale w tym trudnym czasie nie bójmy się mówić naszym biskim, że chcemy się o nich troszczyć i że są dla nas ważni.

Rozmawiał: Łukasz Śmierciak