Koszykarze AZS podnieśli Kotwicę, Odra z „psycholog-icznym” punktem. Udany początek sportowego weekendu
Oba nasze zespoły zarówno koszykarski a zwłaszcza piłkarski nie należały do faworytów, zwłaszcza, że grały na wyjazdach. Tymczasem oba zrobiły miłe niespodzianki i do pełni szczęścia zabrakło 10 minut w meczu Odry by kibice z Opola cieszyli się z kompletu zwycięstw.
Koszykarze Weegree AZS-u Politechniki Opolskiej wybrali się w daleką podróż na północ do bardzo niewygodnego rywala jakim od lat jest Kotwica Kołobrzeg. I rzeczywiście przez 15 minut trwała wyrównana walka, a wynik oscylował wokół remisu (11:8, 17:17, 24:25). wtedy to podopieczni trenera Roberta Skibniewskiego przyspieszyli grę i po rzutach Patryka Pułkotyckiego oraz Krzysztofa Kempy objęli prowadzenie 35:26, którego nie oddali już do końca spotkania. Po „trójce” Dominika Rutkowskiego i bloku Austina Lawtona zrobiło się 59:45 i po trzeciej kwarcie 62:49. Ostatnią część meczu nasi wygrali wyraźnie 19:11 i zasłużenie zwyciężyli 81:60. To czwarta wygrana akademików w pięciu rozegranych do tej pory spotkaniach.
Punkty dla Weegree AZS zdobyli: Patryk Pułkotycki, Dominik Rutkowski i Konrad Szymański po 13, Krzysztof Kempa 10, Jakub Kobel 9, Austin Lawton 8, Michał Mindowicz 7, Kamil Białachowski 5 i Patryk Rosołowski 3.
Kolejne spotkanie AZS rozegra 23 października na własnym parkiecie z ŻAK-iem Koszalin. (Początek 18:55)
Z kolei pierwszoligowi piłkarze Odry Opole do 84. minuty sensacyjnie prowadzili w Łęcznej z Górnikiem. Trener Odry Jarosław Skrobacz zmienił nieco ustawienie na boisku a w bramce zobaczyliśmy nie Artura Hakucha a Józefa Burtę. Będąca w kryzysie Odra jednak początku meczu zaskoczyła górników. To opolanie mieli dwie dogodne sytuacje do trafienia do bramki rywala. Co się odwlecze to… do 25 minuty. Wtedy to najpierw odbiór w środku pola następnie podanie na lewe skrzydło do Dawida Czaplińskiego, który ściął do środka boiska i uderzył z za pola karnego mocno i precyzyjnie tuż przy lewym słupku bramki gospodarzy i Odra objęła prowadzenie 1:0. Rozgrywający dobre spotkanie Czapliński zaliczył też asystę II stopnia pry drugim golu dla opolan. W polu karnym zagrał do Jakuba Szreka a ten dośrodkował na dalszy słupek gdzie obrońcę uprzedził młodzieżowiec Odry Szymon Szkliński i w 38 minucie zanosiło się na sporą niespodziankę.
Zapewne wielu kibiców zastanawiało się skąd taka przemiana w stylu gry Odry i czy to efekt współpracy z nową panią psycholog. Pierwsze efekty już są widoczne, ale pracy jeszcze potrzeba sporo bowiem Odrze tylko połowicznym sukcesem udało się zakończyć to spotkanie. Jeszcze w 60. minucie dobrym choć minimalnie niecelnym strzałem popisał się Rafał Niziołek i inicjatywę zaczęli przejmować gospodarze.
W 66 minucie błąd opolskiej defensywy, która przepuściła niemalże przez całe pole karne dośrodkowanie z lewej strony spowodowało, że piłkę przejął bardzo skuteczny w tym sezonie (9 bramek) Damian Warchoł i strzelił nie do obrony z bardzo bliskiej odległości. Obraz gry się zmienił. Odra wyraźnie się cofnęła a Górnik atakował dążąc do wyrównania. Pech naszego zespołu zaczął się w 78 minucie kiedy to szarżujący słowacki rezerwowy Górnika Branislav Spáčil wpadł w pole karne i w ekwilibrystycznym stylu upadł na murawę. Sędzia pierwotnie nie widział faulu ale po analizie VAR przyznał rzut karny gospodarzom, który w 82 minucie na gola zamienił Przemysław Banaszak. Remis 2:2 utrzymał się do końca spotkania. Cieszy lepsza postawa Odry i zdobyty punkt, ale do poprawy zostało jeszcze bardzo dużo bo jak mawiał klasyk „mecz trwa dwie połowy”.







