Ta pechowa ostatnia sekunda. Brawa dla koszykarzy AZS-u, walczyli do końca
Koszykówka zawitała ponownie do Stegu Areny z przytupem choć bez happy endu. Pierwszoligowy Weegree AZS Politechnika Opolska uległ faworyzowanej Astorii Bydgoszcz 81:84 tracąc szansę na dogrywkę równo z końcową syreną gdy piłka wpadła do kosza po rzucie Martyce’a Kimbrough’a.
To drugie spotkanie w sezonie, w którym nasz zespół przegrał równo z końcową syreną. Wcześniej wydarzyło się to w Łodzi podczas spotkania z ŁKS-em. Jedno trzeba i to koniecznie podkreślić. Ponad 1500 widzów było świadkami bardzo emocjonującego spotkania, w którym opolanie, którzy są aktualnie przedostatnią drużyną ligi mogą wkrótce zacząć wygrywać jeśli wreszcie zagrają pełnym składem, w którym dziś niestety zabrakło kontuzjowanego Piotra Niedźwieckiego, który był najlepszym graczem ostatnich kilku spotkań. Na szczęście powrócili Dominik Rutkowski i Cameron Jones, których to punktów brakowało w ostatnich spotkaniach. Ten pierwszy zdobył wchodząc z ławki 15 „oczek” a drugi bezsprzecznie najlepszy zawodnik meczu zdobył ich dla Opola aż 32. Szkoda, że to nie wystarczyło.
Kluczem do wygranej gości były rzuty trzypunktowe, z których na 25 oddanych do naszego kosza wpadło aż 13. Opolanie odpowiedzieli tylko statystyką 8 na 26. Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 18:17 choć w pewnym monecie goście prowadzili 17:11. Przechwyt Jakuba Wójcickiego i punkty Łukasza Kupczyńskiego wyprowadziły ekipę Michała Rutkowskiego na wspomniane wyżej prowadzenie. Niestety kwarta druga za sprawą wspomnianych rzutów „za trzy” pozwoliła Astorii na objęcie prowadzenia 40:34 do przerwy mimo, że opolanie po przechwycie i rzucie Jonesa prowadzili 30:28.
Po niespełna czterech minutach drugiej połowy i trafieniu Karola Kamińskiego „za trzy” goście prowadzili już 51:40, a za chwilę Adam Kemp dorzucił kolejne dwa punkty i przewaga wzrosła do 13. „oczek”. Mało kto spodziewał się wtedy, że do końca będzie świadkiem znakomitej postawy AZS-u, który od stanu 60:46 zanotował najwyższą w meczu serię punktową! 14:0 i doprowadził do remisu 60:60 na poczatku ostatniej kwarty meczu. Co więcej Jones wyprowadził nasz zespół na prowadzenie 64:62 i wtedy o przerwę poprosił trener gości. Astoria na 4 minuty przed końcem „uciekła” na 4 punkty (71:67). Akademicy nie odpuszczali. Dwie trójki z rzędu Jakuba Kobla i Jonesa dały chwilowe prowadzenie gospodarzom 75:74 dokładnie na minutę przed zakończeniem spotkania.
Była to bardzo długa minuta bowiem trenerzy prosili o przerwy, dokonywali zmian a tętno kibiców obu drużyn (była duża grupa kibiców Astorii -red. ) skakało dość gwałtownie. Na 21 sekund przed końcem rzuty wolne Karola Gruszeckiego dały prowadzenie bydgoszczanom 80:75. Faulowany przy rzucie „za trzy” Jones wykorzystał wszystkie wolne niwelując straty do stanu 78:80. Do końca meczu pozostawało 20 sekund. Późniejsze wypadki miały się następująco a w rolach głównych wystąpili dwaj zawodnicy. Po jednym z każdej ze stron. Najpierw faulowany przez Kobla Kimbrough oddał tylko jeden rzut wolny celny (81:78. Następnie Kobel trafił za trzy (81:81) a równo z końcową syreną w ten sam sposób odpowiedział ten pierwszy pozbawiając naszą drużynę szansy na dogrywkę. Weegree AZS Politechnika Opolska – Astoria Bydgoszcz 81:84.
Punkty dla Weegree AZS-u zdobyli: Cameron Jones 32, Dominik Rutkowski i Jakub Kobel po 15, Łukasz Kłaczek 8, Jakub Wójcicki 5, Kamil Białachowski 4 i Łukasz Kupczyński 2.








