Koszykarze z Opola walczyli dzielnie, ale polegli

Ależ bój w starciu Weegree AZS Politechnika Opolska z GKS-em Tychy na zapleczu elity koszykarzy. Niestety, bez happy endu dla naszej ekipy, która przegrała u siebie 87:90.

Taka porażka może boleć tym bardziej, że na samym finiszu podopieczni Marcina Grygowicza mieli jeszcze dwie szansę na dogrywkę, ale spudłowali wówczas dwa rzuty zza linii 6.75m. Zadaniu nie podołali bowiem Jakub Kobel i Adam Kaczmarzyk. Nie pomogło też to, że wcześniej opolanie grali bardzo zespołowo, bo aż pięciu z nich osiągnęło dwucyfrową liczbę zdobytych punktów.

Niemniej w spotkanie lepiej weszli goście, którzy po 143 sekundach prowadzili już 8:2. W dodatku następnie bardzo długo utrzymywali większą lub mniejszą przewagę (m. in. 19:11 czy 41:32), bo do drugiej połowy trzeciej kwarty. Wtedy to od stanu 58:50 dla tyszan świetny okres zanotowali akademicy.

W niespełna trzy minuty zdobyli wszak 12 punktów z rzędu (połowa z „osobistych”). Aczkolwiek nie poszli za ciosem, choć też zaczęła się ostra walka po obu stronach. Gdy jednak po trafieniu Szymona Kiwiliszy, na samym początku czwartej kwarty, miejscowi objęli najwyższe w tym meczu prowadzenie 71:66 wydawało się, że wreszcie zaczną kontrolować przebieg wydarzeń na parkiecie.

Nic bardziej mylnego. Kolejne 250 sekund przyjezdni wygrali 12:2 i znowu byli coraz bliżej wygranej. Tak się jednak tylko wydawało, bo na półtorej minuty przed końcem – po dwóch celnych rzutach wolnych Kobela – opolanie odzyskali prowadzenie (85:84). Finisz już jednak należał do koszykarzy GKS-u…

Weegree AZS Politechnika Opolska – GKS Tychy 87:90 (19:24, 25:26, 25:16, 18:24)
Weegree AZS PO:
Kiwilsza 19, Rutkowski 17, Kobel 16, Kaczmarzyk 14, Wilk 11, Jodłowski 5, Skiba 4, Krefft 1, Lewiński.