W iście zimowej aurze w Warszawie Odra Opole przegrała z Polonią 0:1
Nie był to efektowny mecz, ale walki w trudnych warunkach pogodowych nie brakowało. Rundę jesienną niestety Odra zakończyła porażką w Warszawie z Polonią 0:1.
Odrę należy pochwalić za skuteczną grę w obronie, ale zganić za brak kreowania bardzo dogodnych szans na strzelenie gola bowiem w całym spotkaniu strzałów w światło bramki rywala oddała tylko trzy.
O dużym szczęściu mogą mówić opolanie na początku spotkania. Polonia ruszyła mocno do przodu i w 6. minucie powinna prowadzić. W polu karnym piłkę otrzymał Ukrainiec Nikita Vasin i z 7 metra strzelił na szczęście dla Odry nad poprzeczką. Kolejna groźna akcja „czarnych koszul” miała miejsce w minucie 15. Na linii pola karnego znalazł się Niemiec Dave Gnaase. Na szczęście jego strzał zablokowali obrońcy.
Cztery minuty później znów szczęście sprzyjało niebiesko-czerwonym bowiem w polu karnym na 5 metrze znalazł się najgroźniejszy gracz Polonii Łukasz Zjawiński, ale nie czysto trafił w piłkę z półobrotu i Mateusz Abramowicz nie miał problemów z obroną tej próby.
Po 20. minutach gra się wyrównała. Odra zaczęła śmielej atakować bramkę gospodarzy. Najpierw wywalczyła rzut rożny, po którym groźnie ale obok bramki strzelał Filip Kędzia. Chwilę później po dośrodkowaniu Adama Chrzanowskiego obk lewego słupka główkował Kacper Przybyłko.
W 32. minucie Odra wykonała najlepszą do tej pory meczu akcję. Adrian Purzycki znakomicie podał w pole karne do Tomasa Prikrila, ale ten strzelił niecelnie. Za chwilę po wyłożeniu piłki przez Szymona Kobusińskiego niecelnie strzelał Przybyłko. Polonia odgryzła się strzałem Vasiny, który pewnie obronił Abramowicz w 35. minucie gry. W odpowiedzi Prikril spróbował uderzenia z za pola karneg, ale wybronił je Mateusz Kuchta. Choć do przerwy Odra oddała 8 strzałów a Polonia 4 to w światło bramki oba zespoły trafiły tylko po razie.
W drugą część meczu zdecydowanie lepiej weszli gospodarze i przez 10 minut bramka dla nich wisiała na włosku. Odra tylko w 46. minucie zagroziła rywalowi za sprawą uderzenia głową Prikrila. W 48. fenomenalnie interweniował Abramowicz, który niemal z linii bramkowej wybił uderzenie głową Zjawińskiego po wrzutce Daniela Vegi. Ten piłkarz okazał się nie tylko najlepszy na boisku stwarzając co rusz niebezpieczeństwo pod naszą bramką. Między 56. a 58. minutą dosłownie „kotłowało się” w polu karnym Odry a strzały polonistów blokowali obrońcy bądź bronił i wybijał Abramowicz.
Opolanie przetrwali ten napór i w 60. minucie rajdem prawą stroną popisał się Mateusz Spychała, podał w pole karne, ale tam z piłka nie poradził sobie Przybyłko.
Chwilę później nastąpił kluczowy moment meczu. Sędzia bowiem najpierw uznał, że w polu karnym faulowany przez Patryka Janasika był Kobusinski, jednak po analizie VAR anulował swoją decyzję.
W 74 minucie nastąpiła jak się okazało kluczowa akcja meczu. Doskonałe podanie z własnej połowy do prawej strony otrzymał Vega, który popędził w stronę pola karnego mijając Chrzanowskiego i strzelił obok interweniującego Abramowicza. Polonia objęła prowadzenie 1:0 a Odra po za piekielnie mocnym uderzeniem Kobusińskiego w 82. minucie nie potrafiła wypracować sobie dogodnej sytuacji do strzelenia bramki.
W doliczonym czasie gry jeszcze musiał interweniować Abramowicz bowiem naprzeciwko niego stanął rezerwowy Polonii Ilkay Durmus. Bramkarz Odry wybił piłkę nad poprzeczkę. Odra mimo, że wykonała 85 ataków przy 72 ze strony Polonii spotkanie jednak przegrała 0:1.
Po rundzie jesiennej opolanie zajmują 13. miejsce w tabeli Betclic 1 ligi z dorobkiem 22 punktów, na które złożyło się 5 zwycięstw, 7 remisów i 5 porażek.
Jeśli warunki pogodowe pozwolą to piłkarze rozegrają jeszcze dwie kolejki spotkań (nr 18 i 19) zaplanowane na 29-30 listopada i 6-7 grudnia.






