Do końca walczyli o korzystny wynik. Happy endu jednak nie było

Corotop Gwardia Opole po niezwykle zaciętym meczu poległa z PGE Wybrzeżem Gdańsk 34:36, przegrywając do przerwy 17:21. Gdyby nie nieudany początek meczu, w którym po 7 minutach gwardziści przegrywali 1:5 a po kwadransie 8:13, to można byłoby rzec, że spotkanie było na remis. 

Faworyzowali goście, którzy w tym sezonie walczą o medal Mistrzostw Polski niemalże przez cały mecz kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie, a kiedy podopieczni Bartosza Jureckiego odrabiali straty potrafili przetrwać trudne momenty i ponownie odskoczyć na 3-4 bramki. W pierwszej części gry opolanom zdarzało się tracić piłkę w ataku w rozegraniu. Błędów nie ustrzegł się Bartosz Kowalczyk nie celnie podając bądź na przeszkodzie stawał Mateusz Zembrzycki, który w całym meczu wybronił 10 rzutów Gwardii. Kowalczyk z kolei był bohaterem drugiej połowy, w której wziął ciężar odpowiedzialności na siebie i skończył mecz z 7. bramkami na koncie.

To właśnie po złym podaniu Kowalczyka w 23. minucie gry gdy gospodarze grali w przewadze a trener Jurecki zdecydował się by w polu pojawił się siódmy gracz zamiast bramkarza goście przechwycili piłkę i trafili do pustej bramki wychodząc na prowadzenie 18:11. Zanosiło się na pogrom, ale gwardziści nie dawali za wygraną. Ostatnie trzy minuty pierwszej części gry należały do gospodarzy. Ze stanu 13:19 po akcjach Mateusza Wojdana i Michała Milewskiego oraz obronie rzutu karnego przez Dawida Balcerka zrobiło się tylko 17:20. Niestety w ostatniej akcji pierwszej połowy wynik na 21:17 ustalił gracz Wybrzeża Ionut Stanescu.

Pierwsze minuty drugiej odsłony były znakomite w wykonaniu ambitnych szczypiornistów z Opola. Znakomicie zaczął rozgrywający Bartłomiej Rugała, który dwa razy trafił a raz asystował i po 5. minutach było już tylko 20:21. chwilę później znów brakowało tylko jednej bramki by dogonić rywala. Kelian Janikowski wykorzystał bowiem znakomite podanie Mykoły Protsiuka i na tablicy pojawił się wynik 21:22. Niestety gra w osłabieniu (kara dla Jakuba Luksy) pozwoliła rywalom na powiększenie przewagi do stanu 24:21 w 39. minucie gry.

Kolejne minuty należały do wspomnianego Kowalczyka. To on po wspaniałym wymanewrowaniu obrońców w 50. minucie zmniejszył straty do dwóch trafień. Było tylko 28:30 i wydawało się, że losy meczu są jeszcze sprawą otwartą. Kolejne jego trafienie i Gwardia przegrywała ponownie tylko dwoma bramkami 29:31. Niestety dla opolan rywale z Gdańska wykorzystywali swoje szanse w ataku, które często kończył kołowy Damian Domagała, który także zaliczył 7 trafień w całym meczu i to on wyprowadził swój zespół na prowadzenie 34:31 w 55. minucie gry.

Mimo, że w końcówce jeden z rzutów wyłapał Jakub Ałaj to równie dobrze spisywał się jego vis a vis Zembrzycki i goście utrzymali minimalne prowadzenie do końca spotkania zwyciężając 36:34.

Najwięcej bramek dla Corotopu Gwardii zdobyli: Bartosz Kowalczyk 7, Kelian Janikowski 6 oraz Mykola Protsiuk i Oliwier Kamiński po 5. Po tej porażce Gwardia znajduje się na 10 miejscu w tabeli Superligi z dorobkiem 18. punktów i ma 5 punktów przewagi nad zespołem z miejsca barażowego o utrzymanie w Superlidze oraz traci do drużyny z miejsca ósmego dającego awans do fazy play off punktów 7.

W kolejnym mecz Corotop Gwardia Opole zmierzy się z 9 marca z Chrobrym Głogów (godz. 18:00).

Donat Przybylski

Dziennikarz z ponad 30-letnim stażem, pracował w Radiu Opole, pełnił m.in. funkcję szefa działu sportowego i redaktora naczelnego radia. W Czasie na Opole zajmuje się głównie tematami kulturalnymi, społecznymi, sportowymi i historycznymi.

Najnowsze artykuły